Zobacz wątek - Listy do Ani - porady przed zakupem pierwszego moto...
NAS Analytics TAG

Listy do Ani - porady przed zakupem pierwszego moto...

O wszystkim
_________

Listy do Ani - porady przed zakupem pierwszego moto...

Postprzez escar » 17/10/2013, 18:08

TLDR - "kilka" wskazówek dla początkującej motocyklistki (motocyklisty?).

Hejka,

Nie wiem jak to zostanie przyjęte, ale to jest chyba odpowiedni dział. Mam nadzieję, że to się komuś przyda.



Tytułem wstępu...

Moja przyjaciółka ma 158-160 cm, waży 50 kg, jeździ małym autkiem w Wawie, w którym spędza furę czasu w korku, obserwując jak ją mijają motocykliści. Od roku mówi o przesiadce na motocykl. W zeszły weekend wpadła do mnie w odwiedziny i pojeździła pierwszy raz w życiu na motocyklu jako pasażer. Chwyciło.

Poniżej dwa listy do niej, stanowiące wycinek całej korespondencji, rozmów przy pizzy i piwie oraz telefonów w tej sprawie, zawierające szereg sugestii, które potencjalnie mogą stanowić odpowiedzi na pytania zadawane przez początkującego motocyklistę, a w szczególności początkującą motocyklistkę.

Jeśli jesteś kimś, kto szuka takich odpowiedzi, przyjmijmy przez moment, że masz na imię Ania, Twój facet ma na imię Grześ i ... że te listy są do Ciebie.

Mam nadzieję, że jakoś pomogą. Miłej lektury.



Listy te pisane są z perspektywy kogoś, kto równocześnie ma jakieś doświadczenie (zacząłem od Komara II za PRL'u), ale też w miarę na świeżo pamięta dylematy i problemy związane z powrotem/rozpoczęciem jazdy oraz wyborem/zakupem sprzętu (miałem 10 lat przerwy w jednośladowaniu).


Jeśli ktoś z doświadczonych czytelników forum porwie się na przeczytanie tych ścian tekstu i zauważy błąd, lub będzie miał do zasugerowania inne sprzęty czy inny motocykl dla Ani, z przyjemnością o tym poczytam. Z całą pewnością nie jestem alfą&omegą, mój fanatyzm odnośnie motocykli skupia się głównie wokół mojej maszyny i mojego jeżdżenia, więc nie mam pewności 100%, czy przedstawiłem Ani wszystko jak trzeba ani czy zaprezentowałem jej wystarczający wybór alternatywnych motocykli do Ninja 250R, która wydaje mi się najlepiej do niej pasować.

Jest więc tej publikacji trochę prywaty - chcę mieć czyste sumienie wobec Ani, że dobrze jej doradziłem.

Pamiętajcie, 158 cm i 50 kg. Przy mojej maszynie, FZS 600 Fazer z '99, Ania na kołach nie dotykała całą stopą powierzchni, a na centralnym jej nóżki po prostu dyndały. :)

I tyle.

Wall-of-text incoming in
5
4
3
2
1
*******************************************************************************
Wtorek 18:46, 15 października 2013 - Motocyklowe zagadnienia...

Jest czwarta w nocy. Piszę przez chwilę
to co mi się we łbie ułożyło ... ;)

Cieszę się bardzo, że wam się spodobały przejażdżki na motocyklu i w Twoim przypadku faktycznie moto wydaje się najlepszym rozwiązaniem na dojazdy, aby nie stać w korkach. Jak sama jednak widzisz, moje moto przy Tobie to jest kobyła. Przy odrobinie doświadczenia nawet z nim byś sobie poradziła, bo w pionie sięgasz ziemi, w razie czego możesz go ustawiać na bocznym, a z czasem pewnie i na centralny byś się nauczyła go wrzucać, ale na start taki motocykl mógłby być trudny, by nie powiedzieć niebezpieczny. Przy 160 cm wzrostu wysokość siodła powyżej 785 mm i waga 220-230 kg może przytłoczyć. Nie chodzi tylko o jazdę na wprost, ale też o manewrowanie nim w ruchu miejskim, w którym trzeba pewnie dotykać ziemi i czasami się kawałeczek nawet przepchać.

Stąd podzielam Twoje obawy i zasadniczo widzę trzy warianty tego, jak możesz pójść:

Jedna droga ma większy próg nauki do przeskoczenia i wymagałaby najpewniej wykupienia dodatkowych godzin w jakiejś szkole jazdy motocyklowej nie zorientowanej tylko na zdawanie egzaminu. W tym wypadku robisz "A" i musisz ogarnąć temat przynajmniej na tyle, by poradzić sobie z XJ6, nawet jeśli potem będziesz jeździć na czymś lżejszym. Do tego potrzebne by były dodatkowe zajęcia, abyś się przypadkiem nie wywróciła na XJ6, który przy Tobie będzie po prostu wielki. Po zdobyciu "A" kupujesz Kawasaki Ninja 250R i to jest już zakup "na zaś", jednorazowy wydatek, którym pojeździsz lata, bo on Ci wystarczy i na etap nauki i potem jak będziesz chciała trochę mocniej/dalej pośmigać.

Oczywiście w poradnikach często-gęsto na pierwsze moto poleca się już 500tki czy 600tki. Tylko zwróć uwagę, że takie teksty najczęściej piszą faceci dla facetów. I de facto w Twoim przypadku niekoniecznie o pojemność tu chodzi, tylko o wagę, masę i wysokość motocykla. Kupując coś za dużego, zbyt narowistego, możesz się zniechęcić. Gdybyś była kolesiem postury Grzesia możnaby się zastanawiać nad pierwszym moto takim jak CB 500, XJ600, FZS600, SV650, ER5 (pogooglaj obrazki). Dla niedoświadczonego nawet kolesia problem byłby tylko z techniką jazdy, a nie z wagą. Dla Ciebie waga jest kluczem. Jak już ogarniesz technikę, to waga i wysokość moto przestanie być aż tak krytyczna. Będziesz wiedziała, jak sobie radzić. W razie czego zresztą warsztaty oferują obniżanie tylnego zawieszenia z myślą o dziewczynach. Póki co jednak, motocykle o większej wadze zostawiłbym facetom, a dla dziewczyny na pierwsze moto brałbym jednak lżejszy egzemplarz i tutaj ta Ninja się wpasowuje idealnie.

Dlaczego "A"? Bo "A2" i tak zdajesz na XJ6 tylko o zmniejszonej mocy, a w Twoim przypadku głównym problemem jest waga i wysokość motocykla. Jeśli dasz radę jeździć XJ6 w ogóle, to równie dobrze możesz robić od razu "A". Nikt Ci nie każe potem jeździć litrowym motocyklem.

Ta droga jest potencjalnie najtańsza, nie wymieniasz już motocykla, od razu kupujesz ciuchy na lata i jedyny dodatkowy wydatek to dodatkowe jazdy, byś oswoiła XJ6.

Druga droga, do której widzę się skłaniasz, to motorower. Jeśli chodzi o samą naukę jazdy, opanowywanie tematu, jest to najlepsze rozwiązanie, rozwiązanie polecane przez wielu i większość ludzi pewnie tak zaczyna. Ja sam zacząłem od Komara II i z biegiem lat stopniowo przesiadałem się na mocniejsze maszyny, po to by teraz zdecydować się na 600tkę jako odpowiednią do moich potrzeb i wieku. Tak więc jeśli chodzi o samo rozkminianie techniki, to to jest ten pierwszy schodek i na pewno pod tym aspektem dla Ciebie najbezpieczniejszy. Są jednak też dwa minusy: finansowy i w zakresie bezpieczeństwa.

Legalny motorower ma 50cm3 i maksymalną prędość 45 km/h, co odbiera Ci jeden z ważnych atutów jazdy motocyklem - możliwość wyforsowania się przed samochody i pozostania z przodu aż do następnych świateł. Musisz zdawać sobie sprawę z tego, że ma motorowerze dobijesz w korku do świateł, ruszysz pierwsza, ale później będą Cię auta wyprzedzać i musisz sobie z tym radzić oraz uważać na idiotów, których szlag będzie trafiał przez to, że po każdych światłach muszą od nowa Cię wyprzedzać. Finansowo minus wiąże się z tym, że kupując motorower wydajesz kasę na maszynę, którą pojeździsz tylko chwilę i najpewniej zaraz się będziesz pozbywać. I niekoniecznie oznacza to, że unikniesz wydatków związanych z dodatkowymi lekcjami jazdy na XJ6.

Trzecia droga, jest najdroższa z uwagi na opłaty związane z dwoma kursami i dwoma egzaminami na prawo jazdy. Na "A1" nie zdajesz na XJ6, tylko lżejszym motocyklu, z którym będzie Ci o wiele łatwiej sobie poradzić. Ze zdanym "A1" możesz jeździć lekkimi motocyklami do 125 cm3. Bulisz dwa razy za kursy i egzamin, ale za to dostajesz maszynę, którą już uda Ci się w ruchu ulicznym utrzymać przed watachą samochodów. Niestety, czeka Cię też potencjalna zmiana sprzętu z motocykla 125 cm3 na większy, gdy już się na to zdecydujesz (równie dobrze może zostaniesz przy "A1" i nic ponad 125 cm3 w mieście Ci nie będzie potrzebne... plusem jest tutaj o wiele mniejsze zużycie paliwa).


Cenowo więc: pełne "A" + 250tka najtaniej ale musisz przeskoczyć schodek w postaci XJ6 i nie zabić się na 250tce; Twoje "B" + motorower czyli średni koszt i bezpieczna nauka jazdy, ale za to dodatkowy koszt zakupu motoroweru no i wyprzedzające Cię auta (motoROWER :P ); robisz "A1" na lekkim moto i kupujesz lekkie moto, ale za to w razie upgrejdu bulisz w sumie za dwa kursy i dwa egzaminy no i wymieniasz sprzęt.


Takie masz opcje. Sama musisz podjać decyzje co Ci najmocniej pasuje, ja bym generalnie wybierał tylko z dwóch pierwszych. I zastanowił bym się nad jedną kwestią - czy naprawdę jestem przekonany i zdeterminowany by jeździć. Jeśli tak, to bym brał wariant pierwszy idąc va banque i korzystając z dodatkowych lekcji w szkole jazdy, by zminimalizować ryzyko kraksy i uszkodzenia własnego moto. Jeśli nie jesteś na 200% przekonana, że jazda motocyklem to Twoja bajka... kup motorower i rok/dwa potestuj, posmakuj i potem od razu "A".

Jeśli zdecydujesz się na wariant od razu "A" i 250tkę, pomyśl o zabezpieczeni jej przed kraksami przy pomocy gmoli (rury chroniące silnik i nie tylko) lub crashpadów (wypustki stalowe pokryte gumą, na których motocykl się ślizga po glebie chroniąc ważne elementy). W przypadku Ninja w grę wchodzą crashpady, co najmniej dwa na silnik, może cztery. Na tył możesz dać stelaż pod kufry topcase i boczne, co ochroni zadek motocykla trochę. Koszt dobrych crashpadów to jakieś 300-500 zł, stelaż markowy 250-400 zł, u prywaciarza-kowala może taniej.

Poniżej masz jeszcze kilka przemyśleń do poduchy, tak abyś nie czuła się przytłoczona ogromem decyzji, wyborów i wątpliwościami w co na starcie inwestować (ten pierwszy próg wydatków bywa spory):

Ciuchy:
Rękawice - Tschul 212 - 120 zł - w miarę przyzwoite rękawice "całoroczne", minusy to słaba odporność na zimno (od +5C w dół są słabe) oraz brak warstwy nieprzemakalnej, ale są w miarę ok wykonane, a cena jest bardzo atrakcyjna, jeśli planujesz jazdy głównie po mieście i w ciepłe miesiące, wystarczą, nawet w lekko deszczowe dni.

Buty - nic nie polecę, dopóki nie "wsiąkniesz" w temat, kup bojówki z cholewą za kostkę i w tym jeździj, nada się i do jazdy i na zimę, jakbyś postanowiła pożegnać się z motocyklami, przynajmniej buty nie będą na straty, jak już wsiąkniesz w jazdy i zaczniesz jeździć czymś szybszym... to już sama będziesz wiedziała, które buty i jakie marki są dla Ciebie - ja jeżdżę w kółko w bojówkach do ASG, bo bardzo mi trudno znaleźć wygodne buty motocyklowe na moje wielkie stopy.

Kask - Nolan N84 lub porównywalny - 399 zł w górę - to mój kask, jest mniejszych rozmiarach, polecam go, bo wiem, że jest przyzwoicie wykonany, jeśli chcesz się rozejrzeć w przyzwoitych ale niekoniecznie bajońsko drogich kaskach to patrz na firmy Nolan, AGV, Uvex, Airoch, część kasków z tych firm może zaskoczyć ceną, ale z kolei nie tak bardzo jak kaski marek premium; Jeśli będziesz kupować kask koniecznie musi mieć dwie rzeczy - blendę oraz pinlock - blenda to przesłona przyciemniana na słońce, może być wbudowana lub zewnętrzna, ja mam zewnętrzną, bo noszę okulary, dla Ciebie może być lepsza wewnętrzna; Pinlock to dodatkowa wewnętrzna szybka przyklejona do głównej szyby, która zapobiega parowaniu, to jest JEDYNA rzecz, która naprawdę dobrze działa; Ostatnia sprawa co do typu kasku, najbardziej bezpieczne są integralne, ale ich wkładanie i zakładanie to ceremonia, alternatywnie możesz brać kask szczękowy, nie jest aż tak bezpieczny, a do tego jest zwykle cięższy, ale za to możesz go uchylić nie zdejmując całości - najlepiej pojedź do sklepu motocyklowego i przymierz oba rozwiązania, typowo do miasta pewnie bardziej Ci przypadnie do gustu kask szczękowy (wtedy Nolan N84 odpada, bo to integrał).

WAŻNE - kask kupujesz na styk, nie ma uszu urywać przy zakładaniu, ale prawie, daj sobie spokój z kaskami, które latają luźno, zastanawiaj się tylko nad tymi, które nie latają na boki jak kręcisz głową ani nie opadają gdy głowę opuszczasz i mają się tak trzymać nawet bez paska, przy zakładaniu trzymasz za paski i je rozwierasz na boki lekko rozszerzając kask równocześnie ciągnąć w dół; Jeśli po tym dalej masz uszy na miejscu, jest opcja, że jest ok, ale pochodź chwilę w kasku i zobacz, czy nie poczujesz nieznośnego bólu uszu lub czaszki - nawet jeśli na wstępie będzie Ci trochę trudno kask ubierać, po miesiącu ciągłego użytkowania, gąbki się do Ciebie dostosują i zakładając kask będziesz... no cóż, kask odcina Cię od hałasów otoczenia, zamyka Cię w Twoim własnym światku i kask i rękawice zakładasz ostatnie, więc wiesz, że zaraz, lada moment, już za chwilkę... sama zobaczysz. Zakładanie kasku to gra wstępna. ;)

Kurtka - przykładowo Modeka Megan 890 zł lub Katy Lady 620 zł lub porównywalne - Megan jeśli chcesz mieć ciuch na każdą okazję, full wypas, na zawsze, Katy Lady jak chcesz trochę zaoszczędzić, w przypadku kurtek zwracaj uwagę na to, by miały wytrzymałe materiały, wbudowane protektory i by były wiatro-wodoszczelne z możliwością wypięcia CO NAJMNIEJ podpinki ocieplanej, a najlepiej też membrany - są 3 lub 2 warstwowe kurtki, 3 warstwowe wypinasz membranę i podpinkę, w 2 warstwowych tylko podpinkę; Inne marki w przystępnej cenie ale dobrej jakości to Held i Buse, z katalogów Held, Buse i Modeka powinnaś skompletować wszystko co potrzebujesz, nie padniesz cenowo, a na 99% dostaniesz dobry produkt; Nie kupuj skóry, w mieście w skórze się ugotujesz, szczególnie zasuwając z małymi prędkościami, żadna to frajda i można się zniechęcić, gdy jesteś mokra po każdej jeździe (to samo dotyczy spodni).

Spodnie - spodnie to odrobinę mniej krytyczny element ubioru i jak dla mnie bardziej zależny od pogody i pory roku, na same ciepłe miesiące i na wolną jazdę lepiej brać jeansy ze wzmocnieniami i nie ma nic lepszego na taką pogodę jeśli chodzi o wygodę, ceny też niestraszne, raptem 200-500 zł za dobre marki, takie jak wspomniane przy kurtkach, na Allegro znajdziesz tego mnóstwo, patrz żeby miały wzmocnienia z Kevlaru lub Cordury i by miały protektory, najlepiej co najmniej na kolana, dobrze by były też biodrowe, jeansy dobierz po prostu pod rozmiar i wygląd, tak aby były ok też do chodzenia jako normalne portki, jak kupisz coś z tych trzech firm raczej nie będzie skuchy; Natomiast jeśli byś chciała spodnie też na jazdę turystyczną, dalszą, czyli w tej samej kategorii co kurtka Megan Lady, to już nie jeans, a materiały typowo motocyklowe, tylko wtedy takie spodnie będą cieplejsze o wiele i niezbyt nadają się do zwykłego chodzenia (poza protektorami upewnij się wtedy, czy mają też wentylatory); Na wstęp proponuję kup jeansy, bo to 1/3 ceny spodni typowo motocyklowych i zapewnią ci wystarczającą ochronę w mieście, potem możesz mysleć o takich spodniach jak Modeka Stela Lady. Podaję Ci produkty z katalogu Modeka, bo ten Ci dałem na drogę i sam mam od nich dużo ciuchów i jestem zadowolony, ale wal śmiało do salonów z Held i Buse jeśli coś Ci będzie lepiej pasować lub cenowo wyjdzie ciekawiej. Pamiętaj, że te ciuchy muszą leżeć albo na styk albo mieć ściągacze, żeby się dopasowały do Ciebie. Nie kupuj czegoś kilka numerów za dużego tylko dlatego, że będzie w promocji. W razie gleby luźne ciuchy to nie jest dobry pomysł.

WAŻNE - warto zadbać, aby kurtka i spodnie miały zamki je łączące, jeśli kupisz od jednej firmy, to powinny pasować, jeśli od różnych, to albo z kurtką albo ze spodniami powinnaś dostać zapasowy zamek, który potem trzeba sobie wszyć, a wszyć trzeba bardzo mocno, aby się szwy nie rozjechały w trakcie jazdy tyłkiem po asfalcie, zamek w spodniach musi być na krawędzi spodni, a w kurtce na wysokości takiej, abyś mogła się skłonić nie wrzynając sobie spodni w pośladki.

Akcesoria - warto kupić kominiarkę oraz balaclawę do uszczelniania kasku przy szyi, przy pierwszym zimnym dniu lub deszczowym dniu od razu poczujesz ich brak o ile wcześniej nie kupisz, kup cokolwiek, to jest zazwyczaj na jeden sezon, potem się mechaci albo traci elastyczność, jeśli dużo używasz, więc nie ma co przepłacać, ja mam kominiarkę Buse i dałem za nią 60 zł, poużywam dwa sezony góra i do śmieci. W ciepłe dni nawet ich nie wyjmiesz z kieszeni, dodatkowy przewiew na szyi w mieście to błogosławieństwo. W upały nawet kurtkę zostawisz odrobinę rozpiętą. Ale poczekaj na pierwszy deszcz i kilkanaście stopni, a od razu się doszczelnisz. Dodatkowo kominiarka chroni Twoje uszy przy zakładaniu/zdejmowaniu kasku, jeśli kupisz bardzo dopasowany.

Z takim kompletem możesz jeździć 3/4 roku, ew. dokładając do tego coś ciepłego pod spód - pamiętaj tylko, że decydując się na jeansy masz swobodę chodzenia z nich potem i mniejszy gorąc, ale spód masz wtedy przemakalny i ew. warto kupić za kilkadziesiąt zł nakładki nieprzemakalne na spodnie i buty.

Ja mam do jazdy miasto/trasa Modeka Denali kurtkę i spodnie, do tego dwie pary jeansów - grube i cienkie, a także dwie pary rękawic - uniwersalne i zimówki.

w tym roku zacząłem jeździć w lutym, planuję jeździć do grudnia, o ile asfalt będzie czarny.

Jak jest bardzo zimno (luty) zasuwam w grubych skarpetach, kurtce Denali w 3 warstwach, spodniach Denali w 3 warstwach, dodatkowym t-shirtcie, kominiarce, balaclawie i rękawicach zimowych. Na wiosnę nie miałem podgrzewanych manetek i dogrzewałem sobie ręce na cylindrach. W mieście do -10C było ok. Na trasie 30-50 km już dawało w kość, szczególnie bez tank baga w okolicach brzucha (duże wychłodzenie).

Z nadejściem cieplejszych dni wyjąłem z kurtki i spodni podpinkę, rękawice zmieniłem na uniwersalne (Tschul 212 właśnie). To już było tak +5C ale w mieście. Na trasę dłuższą podpinka i tak była wskazana.

W maju/czerwcu jeździłem już bez membrany, czyli tylko z wierzchnią warstwą. Temperatury +10C i wyższe.

Następnie zmieniłem spodnie na jeansy. Najpierw grube, z kewlarem, potem cieńsze, tylko z potrójnymi naszyciami i protektorami. W miarę potrzeb rezygnowałem też z balaclawy i kominiarki, rozpinałem trochę kurtkę no i jeździłem z otwartymi wentylatorami. To już na typowe lato z temperaturami ~+30C.

Od połowy września znowu jeżdżę z kombi Denali, a od początku października do kurtki wpiąłem z powrotem membranę. Podpinki na razie nie zakładam. Rano jest 0-8C i jest mi ciepło, protekory kolanowe dość chronią kolana przed zimnem, jeszcze membrany ani podpinki nie wpinam. Z kolei popołudniu, gdy jest 14-18C, rozpinam wentylatory w kurtce, bo z membraną pod spodem bez wentylatorów robi się CIUT ciepło.

Dlaczego o tym piszę? Aby dać Ci pojęcie, jak odpowiedni sprzęt daje właściwe do pogody możliwości konfiguracji. Jak ważne są wypinane warstwy, szczególnie w mieście i jak ważne jest to, by mieć odpowiednią ilość wentylatorów w ciuchach. Dopóki asfalt jest czarny i z nieba nie wali jak z wiadra, da się jeździć, tylko trzeba się odpowiednio ubrać. Przegrzanie za mocne = omdlenia. To jeszcze jakoś przewidzisz. Zdołasz się zatrzymać. Prędzej poczujesz nudności z gorąca niż zemdlejesz. Gorzej z wychłodzeniem. Jest podstępne. Skrada się po cichu. Otępia zmysły, usztywnia mięśnie, odbiera Ci siłę. Nie daj się wychłodzić na motocyklu.

Przy tej wyliczance mojej zwróć uwagę na dwie rzeczy - spodnie takie jak Denali są najmocniejsze, ale też najcieplejsze, z tego wynika, że w ruchu miejskim się w nich zgrzejesz, ale w razie gleby zapewniają najwyższą ochronę; grube jeansy z podszewką z kewlaru są bardziej przewiewne, ale nie oczekuj po nich, że wytrzymają ślizg z dużą prędkością; cienkie jeansy są najlepsze na upały, ale jestem pewien, że jakiekolwiek szorowanie powyżej 50km/h skończy się dziurami na wylot.

W efekcie w letnie upały w mieście ja jeżdżę w kurtce Denali bez spodnich warstw i jest mi trochę gorąco, ale tutaj bezpieczeństwo korpusu > wygoda. Na dół daję cienkie jeansy i jadę odpowiednio wolniej. Z kolei na trasę krajówkami zakładam grubsze jeansy, bo wiem, że pojadę szybciej. A jak się kroi dłuższy przejazd autostradą, to najcięższe portki, a jeansy na zmianę do bagażu. I tak dalej. Turlałem się już w jeansach po asfalcie trzy razy i uwierz mi, że im większa prędkość, tym lepsze spodnie chcesz mieć na sobie.

Dopasowujesz ciuchy do pogody, prędkości i potrzeb. A razie czego pakujesz pod siodło, do kieszeni plecowej albo toreb/bakist coś na zmianę, albo na trasę przynajmniej membranę, aby w razie czego zjechać gdzieś na przystanek autobusowy/stację benzynową i szybko wpiąć pod spód membranę, by się ochronić przed deszczem. Szczerze mówiąc jeszcze nie widziałem nigdy motocyklistki zdejmującej spodnie za przystankiem autobusowym, by wpiąć membranę, ale słyszałem opowieści... :D Ale na poważnie, jak idzie deszcz, stajesz, wpinasz i nie mokniesz.


Maszyna:
Nawet kupując motorower nie bierz skutera, skoro docelowo myślisz o motocyklu, przymierzaj się od razu do siedzenia okrakiem i do zachowania maszyny bliższego temu, czym w przyszłości pragniesz jeździć. Na rynku popularne są teraz Romet, Zipp i Junak i są to niby ok marki, ale wszystko i tak jest montowane w Chinach, więc nie wierz w kity sprzedawców o ich nadzwyczajnej niezawodności.

Z tych następujące silą się na to, by przypominać jakoś motocykle:
Romet ZK 50 - 4000 zł
Junak 901 - 3500 zł
Zipp Pro 50 - 4300 zł

Tym możesz jeździć legalnie na kategorii "B" pod warunkiem, że masz kask i że one nie są odblokowane, tzn. każdy powinien mieć 50 cm3 i prędkość maksymalną koło 45 km/h. Jeśli ma więcej, to najpewniej jest odblokowany. Większość z nich pojedzie 90 km/h po tuningu, ale wtedy Policja może mieć pretensje, nie wspominając już o ubezpieczeniu w razie wypadku - sprawdzają czy były blokady zdjęte!

Powiem Ci wprost - do momentu aż w coś nie pieprzniesz, pewnie pies z kulawą nogą się nie przyczepi, w momencie jak spowodujesz wypadek, ubezpieczyciel zrobi ekspertyzę pojazdu i jak wyjdzie na jaw, że był odblokowany, automatycznie oznacza to, że poruszałaś się pojazdem, na który nie masz uprawnień i robi się bardzo ciężki problem.

Jeśli chodzi o te zabawki, to ja bym nie ryzykował z używanymi, po prostu mam za duże wątpliwości co do ich niezawodności/trwałości, kupuj nowe z 2 letnią gwarancją, bo to wszystko jest montowane w Chinach i jakoś wykonania może być średnia. Jak dla mnie jest to sprzęt dokładnie na dwa lata/10 000 km przebiegu, a cena odsprzedażowa nie powala. Wszystko powyżej 2 lat/10 000 km przebiegu z tymi maszynkami to jak dla mnie za duże ryzyko dłubania, ale może jestem uprzedzony.

Jest to tym bardziej bolesne, że prawdziwy motocykl w dobrym stanie o pojemności 500-600 cm3 z lat 1995-2000 możesz mieć już za 4000-5000 zł i dobrze kupiony na pewno pojeździ taki dłużej niż dwa lata. No ale u Ciebie te wydatki trzeba potraktować jako naukę.

Ważna kwestia, motocykle najczęściej mają rozrusznik elektryczny. W tych wszystkich pierdzitkach będziesz odpalała silnik na tzw. "kopytko". Czyli nogą. Nie jest to jakaś wielka filozofia, ale trzeba się przyzwyczaić i nauczyć się rozpoznawać kiedy silnik jest zalany, a kiedy trzeba mu dodać paliwa na start. Jest to trochę kwestia praktyki.

Jeśli chcesz NAPRAWDĘ TANIO zacząc, to ew. pomyśl o takich klasycznych maszynach jak Romet Ogar 50 lub Jawa 50. Ceny poniżej 700 zł. Dwa ostrzeżenia - te maszyny mają wiele lat na karku (niektóre więcej niż Ty :P ) i choć naprawi je każdy chłop we wsi, to jednak trzeba się liczyć z potencjalnie dużą awaryjnością. Z tych dwóch bardziej Jawa 50 przypomina "normalny" motocykl, ale za szybko tym nie pojeździsz. Druga sprawa, musisz się liczyć z okazjonalnym spóźnieniem do pracy. Ja mam do nich spory sentyment, ale o ile dobrze pamiętam swoje doświadczenia z nimi, to to było 1/2 dłubania i 1/2 jazdy, choć czasami bywało 3/4 dłubania i 1/4 jazdy z ew. powrotami na piechotę... ;>

Ewentualnie przejrzyj tę stronę: http://allegro.pl/motocykle-motorowery-5560?order=d
i pokaż co Ci się podoba, a ja Ci powiem co to za zwierz.

Jeśli chodzi o mocniejszy prawdziwy motocykl na start dla Ciebie, gdybyś się do takowego przymierzała, to nadal uważam, że najlepszym wydatkiem jednorazowym, tzn. takim, który nie będzie wymagał upgrejdu, pozostaje: Kawasaki Ninja 250R.

Zwróć uwagę, że wersja z 2013 jest wyższa. Pominąwszy cenę, dla Ciebie złotym środkiem pewnie by była Ninja z 2007. Wysokość siodła tylko 770 mm, leciutki moto, osiągi całkiem całkiem, a do tego nie za stary. Mój ma 14 lat, a zobacz jak jeździ i wygląda.

Z tego co wiem, dziewczyny sobie bardzo chwalą ten motocykl. Coś w tym jest, bo taki patafian duży jak ja, wygląda na nim jak małpa na dziecinnym rowerze. Ale przy Twoim wzroście, powinniście pasować do siebie jak ulał.

Natomiast jeśli byś chciała zacząć od czegoś lżejszego, to bierz pod uwagę Honda CBF 125, Yamaha YBR 125. YBR 125 będzie dużo, tylko trzeba uważać przy zakupie, bo to były motocykle mocno eksploatowane w szkołach jazdy i można się naciąć na skatowanym egzemplarzu. Ich zaletą jest to, że nie musisz robić pełnego "A" by nimi jeździć. Wystarczy "A1", a "A1" zdajesz nie na XJ6, tylko na mniejszym motocyklu, najczęściej właśnie YBR-125 lub YBR-250 jak ośrodek nie ma mniejszych.

Na jakikolwiek zakup jedź z Grzesiem. Do tego dokoptujcie, nawet odpłatnie, jakiegoś mechanika motocyklowego. Nie kupuj niczego wysyłkowo, koniecznie trzeba się takim sprzętem przejechać przed zakupem. Warto sprawdzić wszelką dokumentację potwierdzającą prawidłową eksploatację sprzętu. Najważniejsze jednak, absolutnie ważne, nie jechać i nie kupować w ciemno. Jeśli najpierw kupisz motorower nowiutki ze sklepu, to jeszcze spoko. Ale jak byś się przymierzała do motocykla, to poszukaj w pobliżu warsztatów motocyklowych, wynajmij kogoś, poproś dodatkowo kogoś z pracy/wśród znajomych aby też towarzyszli. Ty tylko płacisz i podpisujesz umowę, ew. negocjujesz cenę. To oni podejmują decyzję, czy kupujesz, czy nie. Nie daj się ponieść emocjom.

Jakbyś na serio nie mogła niczego takiego zorganizować w Wawie, to w razie czego pomogę i moto możesz kupić oraz wyremontować tutaj, z pomocą i u mojego mechanika, który jest sprawdzony i któremu ufam. A potem się tę maszynę odstawi do Wawy. Moto ma tę zaletę nad szafą trzydrzwiową, że transport sprawnego egzemplarza nie przedstawia większych kłopotów. ;P

Przykładowa lista pytań przy zakupie wygląda tak:
********
Powód sprzedaży?

Jakie miał wypadki wliczając w to gleby parkingowe i małe szlify? (opisać rysy, czy długie czy krótkie, więcej zdjęć)

Czy motocykl był lakierowany czy ma oryginalny lakier (ostrzeżenie, że sprawdzimy lakier i stan nakrętek, szczególnie silnika, w jakim stanie nakrętki)?

Jeśli był lakierowany to po jakim wypadku i czy są zdjęcia powypadkowe przed lakierowaniem?

Czy silnik się poci, jaki kolor mają spaliny przy zimnym starcie, jaki kolor po rozgrzaniu, odpala na dotyk? Ile oleju trzeba uzupełniać między wymianami?

Opony jak głęboki bieżnik, kiedy wymieniane, marka/typ/przeznaczenie? Proszę podać DOT opony. Czy były kupione jako nowe, czy używane? Czy były naprawiane po przebiciu? Czy komplet, czy z innej parafii?

Klocki ile jeszcze mm?

Felgi oryginalne, nowe, prostowane?

Kierownica przy obracaniu chodzi gładko, czy z oporem, czy są luzy na łożysku kierownicy?

Lagi oryginalne, wymienione, prostowane?

Przewody hamulcowe oryginalne, wymienione na stalowy oplot?

Akumulator z zaciekami/bez, stan klem, ile trzyma?

Linki chodzą luźno, czy są problemy?

łańcuch, amortyzatory (wycieki), rdza, siodło, korozja wydechu.

Czy były wymieniane jakieś części/elementy na części z innego motocykla/innego rocznika?

Jakie inne usterki?

Czy ma Pan na sprzedaż inne motocykle?

Książka serwisowa, rachunki za serwis, naprawy, wymianę elementów? (klocki hamulcowe, łańcuch, zębatki, świece zapłonowe, uszczelki, opony)

Czy był prowadzony kalendarz serwisowy (excel, word, notatnik?)?

Jak odpala, jakie ma w tej chwili maksymalne osiągi?

Co było modyfikowane/tuningowane? Przewody hamulcowe (metal), inny rozmiar opon, zmieniony tłumik, zmienione sprężyny zawieszenia?

Jak ocenia Pan stan motocykla, dobry, bardzo dobry, idealny?

Czy zwraca Pan koszt dojazdu, jeśli zdeklarowane przez Pana informacje nie będą się zgadzać ze stanem faktycznym zastanym na miejscu?

Czy chciałby Pan coś dodać na koniec?
********

Odpowiedzi traktuj z przymrużeniem oka (Ludzie kłamią...szok! ;) ), ale daje to niejakie pojęcie w co się pakujesz. Koniecznie domagaj się dokładnych zdjęć, pytaj o każdą ryskę, szczególnie sprawdzaj uważnie zdjęcia ramy i jakichkolwiek spawów na niej. Domagaj się fotek każdego uszkodzenia i groź, że jeśli nie zobaczysz wszystkiego i coś wyjdzie po przyjeździe, to będzie awantura. Z góry ostrzegaj, że przyjedziesz z ekspertem.

W komisach +200% do czujności. Najbezpieczniej jest kupować od osoby prywatnej, która dalej jeździ i sprzedaje, bo kupiła nowy. Spaliny na zimno/wilgotno powinny być białe, na ciepło nie powinno być widać. Czarna dymówa lub syf bagienny sączący się z układu wydechowego lub spod silnika to powód do grubego niepokoju. Silnik powinien gładko wchodzić i schodzić z obrotów może z 0,25 sek opóźnieniem w stosunku do manetki (gdy rozgrzany). Opony łyse lub starsze niż 3-4 lata kwalifikują się od razu do wymiany. Ślady na śrubach/nakrętkach silnika to ostrzeżenie, że był otwierany lub że był otwierany nieodpowiednimi narzędziami. Wgniotki na obudowie silnika i karoserii mogą świadczyć o parkingówce (przewróceniu przy wsiadaniu). To jest ok. Rysy wzdłużne, wyżłobione na ramie, plastikach, silniku, to dowód na szlif. Szlify mogą być niegroźne, kosmetyczne, ale mogą się też kończyć pogięciem ramy, kierownicy lub lagów (widelca), więc każdy taki ślad to powód do uważnego sprawdzania wszystkiego. Sprawdzasz wycieki z układu hamulcowego, stan przewodów (stare gumowe są niebezpieczne), stan akumulatora. Sprawdzasz czy wszystkie linki sterownicze chodzą bez haczenia i czy kierownica obraca się bez zacięć. Obejrzyj w sieci fotki łańcuchów i zębatek, aby wiedzieć kiedy zębatka jest zużyta, a kiedy dobra. Zanim pojedziesz kupić konkretny motocykl obejrzyj jego zdjęcia w sieci, poszukaj opisu modeli z konkretnego rocznika, aby upewnić się, czy kupujesz naprawdę ten rocznik i czy są w nim oryginalne plastiki/kierunkowskazy/etc.

I tak dalej. Każda usterka, niedomówienie, splątanie sprzedawcy, to powód do cięższego przesłuchania i każdy odkryty problem to jest Twoja amunicja do obniżenia ceny lub do ucieczki od potencjalnej bomby. Jeśli ktoś sprzedaje moto za 5000 zł i pisze, że napęd jest ok lub opony starczą na rok, a na miejscu masz "zęby rekina" na zębatce, a opony są łyse, to czeka Cię wydatek powyżej 1000 zł najpewniej, aby móc jeździć. Sprzedawca powinien chociaż część tego odjąć od ceny sprzedaży.

Ostatnia uwaga... dość seksistowska. Pozwół Grzesiowi dzwonić za Ciebie. Tzn. jeśli chcesz walczyć o wyzwolenie kobiet i obalać stereotypy, to dzwoń sama, ale przygotuj się na to, że będziesz przez część rozmówców traktowana z góry i olewana. Grzesiu zna się na samochodach, co ma spore przełożenie na motocykle, do tego jest facetem, potraktują go poważniej i nie będą próbowali zakręcić jakimś bełkotem żargonowym, w nadziei, że zgłupieje. Taka jest, niestety, rzeczywistość. Nikt Ci nie zabroni dzwonić samej, ale stawiam flaszkę, że szlag Cię w którymś momencie trafi i będziesz miała ochotę kogoś zamordować. :>


Literatura:
Skombinuj sobie i zacznij czytać do poduszki "Przyspieszenie II" Keith Code. W oryginale "Twist of the Wrist II". Jeśli masz dobry angielski, polecam oryginał, w PL tłumaczeniu są pewne niedociągnięcia, ale jeśli wolisz po polsku, to polska wersja wystarczy. To jest BIBLIA. Bez tego nie wsiadaj na motocykl. To Ci objaśni wszystkie podstawy i to co trzeba szlifować, aby dobrze jeździć.

Jest też do tego film nakręcony, ten sam tytuł, tylko jest po angielsku i trzeba by poszukac PL wersji lub chociaż napisów do wersji angielskiej.

Ale książka to podstawa. Film to tylko taka ściągawka na szybko, a po lekturze książki bardzo dobra ilustracja na żywo tego, co omawia książka.

Przeczytaj też wszystkie linki w tym zestawieniu - http://www.scigacz.pl/Jak,rozsadnie,kup ... l,248.html

Warto przeczytać:
http://forum.motocyklistow.pl/index.php ... motocykla/
http://www.scigacz.pl/Motocykle,uzywane ... 14966.html
http://www.scigacz.pl/Zakup,motocykla,u ... ,8710.html
http://www.scigacz.pl/Na,co,zwracac,uwa ... a,277.html
http://jednoslad.wieszjak.pl/motocykle/ ... cykla.html

Coś o kupowaniu ciuchów:
http://www.motogen.pl/Jak-kupic-kombine ... ,5246.html
http://www.scigacz.pl/W,co,sie,ubrac,836.html
http://www.sklep.motorista.pl/webpage/t ... iarow.html

Ergonomika:
Na tej stronie możesz się przymierzyć do różnych znanych motocykli - http://cycle-ergo.com/

Daj to wszystko jeszcze Grzesiowi też do przeczytania, bo pewnie będzie Ci pomagał w zakupie maszyny, a ponad to obejrzyjcie sobie film, w którym omawiam zakup mojego motocykla i inwestycje, które potem musiałem robić, aby nim jeździć:
https://www.youtube.com/watch?v=tLPWh6XFt8c

Oczywiście przy zakupie nowego moto te wszystkie lęki przed powypadkowym sprzętem odpadają, ale ... tanio to nowy wyjdzie tylko motorower, a każdy inny sprzęt nowy to minimum 20 000 - 30 000 zł, przy czym motocykl w pierwszym roku używania potrafi stracić na wartości nawet 50%. Jak byście kupowali motocykl to sugeruję coś nie starszego niż 2003 r, czyli 10 latek. Ja teraz jak bym miał kupować nową maszynę, pewnie bym celował w coś w okolicach 2007 roku.

Przygotuj się na to, że jako nowy kierowca "A" za motockl wart 5000-7000 zł zapłacisz OC+AC w wysokości ~1200-1500 zł. Dopiero po dwóch latach większość firm ubezpieczeniowych zdejmuje +50% karniaka. Ubezpieczenie motoroweru wyjdzie o wiele taniej. Nota bene, w wyliczeniach ubezpieczycieli nie liczy się ile faktycznie jeździsz, tylko kiedy zrobiłaś prawko. Jeśli zdecydujesz się na motorower i po roku jazdy poczujesz się w miarę pewnie, od razu rób prawko. Zegar będzie już tykał i gdy w końcu zdecydujesz się na motocykl, krócej będziesz miała karniaka od ubezpieczycieli.

Kup sobie do motoroweru gruby łańcuch, do motocykla/motoroweru z tarczą hamulcową blokadę tarczy i ew. łańcuch. Parkuj go w garażu, jak gdzieś jedziesz stawiaj maszynkę najlepiej pod okiem kamery (choć to też często g... daje). Jeśli kupisz już sobie Ninję, pomyśl ew. o jakimś lokalizatorze GPS. Wydatek niewielki, zawsze szansa, że wyśledzisz gdzie Ci zabrali ukochaną maszynkę. W ostateczności jednak zostaje głównie AC, ale przygotuj się na to, że ubezpieczyciele będą próbowali Cię wyrolować, szczególnie po kraksie. Standard to ustalanie kosztów naprawy ciut powyżej wyceny wartości maszyny, tylko po to aby wypłacić wyłącznie różnicę wartości pomiędzy wyceną, a tym za ile da się sprzedać złom wg. ich szacunków. W efekcie zamiast dostać 100% wartości maszyny, dostajesz 30% do ręki, a resztę po sprzedaży złomu. Często na Allegro za złom dostajesz oferty wyższe niż ich wyceny. Słowem, lecą sobie w kulki. Lepiej więc chować moto do garażu, parkować gdzie widno i gdzie jest ruch jakiś i monitoring i blokować maszynę, aby jej ruszenie wymagało kilku podejrzanych czynności. W razie kradzieży na lawetę zostaje Ci lokalizator GPS, o ile go nie zagłuszą. No i nie rozbijać moto. ;)


Dzwoń z wszelkimi pytaniami. Zarejestruj się na forach motocyklowych i zacznij czytać w wolnych chwilach. W razie czego tam też zadawaj pytania.

Zima to jest NAJLEPSZY czas na zakupy sprzętu i motocykla. Ciuchy, motocykle, motorowery, części są najtańsze. Od półtora miesiąca już niektóre sklepy oferują zniżki 20-30%, a w środku zimy potrafi być więcej. I tak pozostaje najpóźniej do marca. Zima to też jest czas na remontowanie motocykli. Warsztaty świecą pustkami, mają czas i dają zniżki. Od marca-kwietnia zaczyna się sezon i wtedy już chcesz jeździć, części i usługi drożeją, a warsztaty mają kolejki oczekujących, bo furze ludzi po zimie "coś" nie odpala.

Tak więc, jeśli chcesz w przyszłym roku jeździć motorowerem lub motocyklem do roboty, to teraz jest już czas na szukanie ciuchów i akcesoriów. Na motocykl teraz jest czas na zakup używanego i remont. Na motorower tak samo, jeśli używany. Jeśli nówka, to kup w lutym-marcu, aby mieć maks gwarancji.

I tyle.

Jak macie jakieś pytania to dzwońcie. Mam nadzieję, że katalog Modeka i ten post się przyda.

Zanim się zniechęcisz przygnieciona koniecznościa podjęcia tylu decyzji i przeszkodami związanymi z zakupem, kursem, itd., pamiętaj, że wsiadając na motocykl zyskujesz nie tylko skrócony czas dojazdu do pracy. W pakiecie dostajesz także takie źródło frajdy i psychoterapii, jakiego się nie spodziewasz. W krótkim czasie zaczniesz do swojej maszyny mówić po imieniu, a Grzesiu się zrobi zazdrosny. Poza tym, znasz te wszystkie reklamy, w których kobieta ubiera jakąś biżuterię, stosuje jakieś perfumy, szminkę czy tusz do rzęs i nagle wszyscy faceci się za nią oglądają? To nie działa. Wypróbuj motocykl.

:D


.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.


Czwartek 00:18, 17 października 2013 - Jeszcze kilka linków...

Bardzo fajnie, że zdecydowałaś się ruszyć z tematem na ostro, chociaż tempo narzuciłaś nieziemskie. Decyzja, by od razu robić "A" i brać coś w przedziale 250-500 cm3 mnie nie zaskakuje, proszę tylko byś wzięła dodatkowe lekcje poza obowiązkowymi, tak aby nie rozkwasić siebie ani własnego motocykla. Nie wspominając o dodatkowych kosztach, czułbym się winny. :) Okres jazd na kursie i ew. dodatkowe wykupione jazdy, to jest ten czas, kiedy masz maksymalnie ogarniać temat i sprawdzać, gdzie są granice Twoich możliwości i stabilności maszyny. Maszyny kursowe wyposażone są w gmole i ubezpieczone. Jeśli masz się przewracać, to najlepiej na placu, na nie swoim sprzęcie i pod okiem instruktura, który w razie czego Cię szybko wyciągnie spod maszyny.

Jedna uwaga co do przyjętego harmonogramu, nie jestem pewien, czy zdążysz zrobić kurs i egzamin w tym roku, a gdy przychodzą minusy, egzaminy na "A" są zawieszane do wiosny. Fatalnie by się stało, gdybyś zrobiła jazdy kursowe + dodatkowe jazdy i potem musiała czekać 3-4 miesiące na egzamin praktyczny. To jest bardzo złe dla początkującej osoby. Lepiej robić to ciurkiem i od razu zacząć jeździć swoim sprzętem zaraz po. Jeśli więc nie masz możliwości czasowych-finansowych, by zrobić kurs w niecały miesiąc i na pewno zdać listopadzie, to bym proponował poczekać do wiosny z praktyką. W sumie nawet jeśli się wyrobisz do listopada z praktycznym egzaminem, to i tak zostaniesz z prawkiem w ręku, ale bez możliwości jazdy przez co najmniej 2-3 miesiące. Jeśli to nie duży problem, spróbuj raczej odwalić teorię w lutym, jazdy w marcu/kwietniu, egzamin jak się tylko da i potem już masz sam środek sezonu i hajda, hulaj dusza.

WAŻNE - zanim wpakujesz się swoim nowiutkim sprzętem w sam środek porannego korka, weź go wieczorem na parking przed marketem albo na parking pod cmentarzem, cokolwiek co masz tam pod bokiem w Wawie, gdzie masz dużą przestrzeń z zerowym ruchem w wieczornych godzinach i gdzie Policja nie wyrabia statystyk.

Nie masz szaleć, tylko porób kółka na swojej maszynie. Poznaj ją. Rób koła wokół latarni czy jakichś punktów orientacyjnych, potem ósemki, znowu koła. Zwiększaj prędkość próbując zacieśniać zakręty. Naucz się choć trochę pochylać. Nie za mocno. Pewność przyjdzie z czasem. Poznaj różnice pomiędzy swoim moto, a XJ6, którą pewnie będziesz mieć na kursie i na egzaminie.

Na prostej zapoznaj się z przeciwskrętem. Rozpędź motocykl do jakichś 40-50 km/h i trącaj lekko ręką kierownicę do przodu, raz z lewej, raz z prawej. Obserwuj jak się motocykl gibnie. Jak już to ogarniesz, spróbuj wykonać w ten sposób skręt z przeciwskrętem. Trąć lekko kierownicę do przodu z prawej i złóż się w skręt w prawo. Porównaj na kolejnej prostej do zrobienia skrętu bez trącenia kierownicy do przodu.

Znajdź dobrą postawę na swoim motocyklu. Obejmij bak nogami, przenieś ciężar tak, aby ręce luźno leżały na kierownicy. Nie masz się opierać na rękach. Rozpędź się, podnieś lewą rękę prostopadle do ciała prawą kierując, uchwyć bak nogami i zacznij hamować tylnym hamulcem aż do stopu. Jak już poczujesz się pewniej zacznij mocno hamować tylnym. Po opanowaniu tego, spróbuj przedni i zwiększaj siłę hamowania. Każde przyspieszanie rób z oboma rękami na kierownicy, ale do hamowania podnoś lewą rękę. W końcu spróbuj wykonać hamowanie dość ostre oboma hamulcami, trzymając kierownicę tylko jedną ręką. Chodzi o to, abyś nauczyła się trzymać motocykla nogami i by nie przenosić ciężaru na kierownicę podczas hamowania i wykonywania manwerów połączonych z hamowaniem.

Jeśli usztywnisz kierownicę, szczególnie przy dużej prędkości, motocykl zaprzestanie czegoś co się nazywa "wężykowaniem". Wężykowanie zapewnia naturalną stabilnośc. Więcej o tym przeczytasz w "Przyspieszenie II", a sama naocznie najlepiej się o tym przekonasz na autostradzie wpadając w strugi turbulencji schodzące z TIRa czy samochodu przed Tobą. Naturalny instynkt małpy nakaże Ci się mocniej chwycić gałęzi "bo wieje". Jeśli usztywnisz uchwyt na kierownicy, zamiast ustabilizować motockl, osiągniesz odwrotny efekt. Motocykl zacznie wariować. Jak tylko pozwolisz kierownicy chodzić luźno i tylko będziesz nadawać nią delikatnie kierunek, motocykl się uspokoi. Dalej będą go bujać strugi powietrza schodzące z pojazdu z przodu, ale nie będzie rozrabiać jak pijany zając.
Tak samo przy hamowaniu nie chcesz rzucać całego ciężaru korpusu poprzez ręce na kierownicę. Będziesz wtedy miała problem z operowaniem klamkami, gazem, skręcaniem. Pardzo ostrym hamowaniu dodatkowo przenosisz środek ciężkości do przodu, co Ci zmniejsza siłę hamowania tyłem, a dodatkowo grozi tzw. "stoppie", czyli stójce na przednim kole. W Twoim przypadku niekontrolowanym stoppie, czyli albo fikniesz kozła przez kierownicę, albo zwolnisz gwałtownie klamkę i gruchniesz tyłkiem tak, że potencjalnie zlecisz z moto. Ćwiczenia z podniesioną lewą ręką poduczą Twój "gadzi mózg", tego co Twoja kora czołowa już wie, ale w trakcie ciężkiej sytuacji ma za mało czasu, by "gadzinie" to wyjaśnić. Mowa oczywiście o odruchach bezwarunkowych. Na motocyklu musisz się nauczyć nowych odruchów, obcych dwunożnej małpie. Więcej o tym w "Przyspieszenie II". Musisz to przeczytać.


Na taki trening pojedź z Grzesiem. Niech zaparkuje auto z dala od Twojego obszaru brykania i obserwuje uważnie co robisz zza przeszkody terenowej. W razie czego wyciągnie Cię spod moto, wezwie pomoc, itd. To czarny scenariusz. W najbardziej prawdopodobnym będzie Ci mówił, że Ci coraz lepiej idzie, doda sił i może przy okazji podpowie coś. Z boku czasem widać coś, czego sama siedząc na moto nie zauważysz. Najtrudniejszą częścią wieczoru będzie pewnie seks, bo Ty będziesz wykończona i obolała/ścierpnięta po ćwiczeniach, natomiast Grześ będzie miał za sobą kilkadziesiąt minut bezczynnego wpatrywania się w Twój wypięty tyłek na motocyklu. Nie da się zrobić omletu, szczytny cel wymaga poświęceń, etc... ;P

Czekając na kurs i egzamin, możesz międzyczasie, czyli już teraz lub w zimie, kupić motocykl, wyremontować, wyposażyć w crashpady i wszelki inny potrzebny osprzęt. Tak aby czekał na Ciebie, jak już zdasz. Jest to zawsze dodatkowa motywacja, jak już czeka na Ciebie sprzęt. Jeśli kupisz go z OC do lata, to nie masz żadnych zmartwień. Jeśli OC się kończy wcześniej, będziesz musiała wykupić OC na siebie, tylko pamiętaj, że OC nie działa dopóki nie masz prawa jazdy. Jest to w każdej umowie zastrzeżone. Prawdopodobnie też będą jakieś jaja z obliczaniem zniżek, ale wątpię by była to jakaś poważna zmiana, skoro i tak za nowe prawko dostaniesz karniaka 50%. Tak czy siak, kupując moto teraz masz całą zimę na zrobienie go i do tego kupując na jesieni masz maszyny po sezonie, czyli zazwyczaj na chodzie i pogoda umożliwia przetestowanie ich i podjechanie do wybranego warsztatu/waszego garażu. Musisz tylko jechać z kimś kto ma prawko. I z mechanikiem!!!

Zostaw sobie jakąś kasę na zakup blokady tarczy, łańcucha, siatki elastycznej z haczykami. To jest minimum i to możesz kupować jak tylko kupisz motocykl. Dalej tankbag (czyli torba na zbiornik) lub drożśza opcja, stelaż i kuferek. To już wg. potrzeb i możliwości. Jeśli będziesz jeździć w zimne dni, zastanów się nad podgrzewanymi manetkami. Są też podgrzewane rękawice, ale wtedy musisz się podpiąć kabelkiem do motocykla. Nie podchodzę do tego z entuzjazmem. Jak zaczniesz planować jakieś dalsze śmigania, masz jeszcze opcję zamontowania podwyższonej szyby, ale to już odległa przyszłość. Coś co może Ci się przydać wcześniej, ale trochę kosztuje jak na opcjonalną rzecz, to wskaźnik biegów. Jeśli kupiony motocykl nie ma wskaźnika biegów w standardzie, to możesz taki dokupić za jakieś 400 zł. Niby jest to bajer, ale w sumie bardzo przydatny.

Powodzenia ze sprzedażą samochodu i kupowaniem ciuchów w ten weekend. Jeśli dobrze zrozumiałem, to na moto ma iść 8000 zł ze sprzedaży auta + 3000 zł dołożone do tego, dalej 2000 zł zapasu na naprawy i jakieś 3000-3500 zł na ciuchy. Powiem ci, że to jest budżet, o którym wielu może tylko śnić. Ja myślenie o powrocie do jazdy motocyklem zaczynałem z budżetem optymistycznym 5000 zł na moto, 1000 zł na naprawy, 1500 zł na ciuchy i pesymistycznym 7000 zł na moto, 3000 zł na naprawy, 3000 zł na ciuchy. Ostatecznie wyszło grubo powyżej wariantu optymistycznego, ale pesmistycznego planu nie przekroczyłem. Przynajmniej nie do momentu aż nie zacząłem dopieszczać maszyny i kupować jej drogie prezenty. ;) Twój budżet już na starcie jest dużo większy niż mój pesymistyczny, chociaż tutaj większa część środków zostanie zjedzona przez zakup maszyny młodszej od mojej.

W zakresie cenowym do 11 000 zł masz jakieś 20 Ninja 250R teraz na Allegro z całej Polski, z czego z filtrem na "mazowieckie" i "bezwypadkowy" masz jeden z 2008 r za 9000 zł. 2008 to jest wysokość siodła 774 mm. Co więcej, to moto stoi w Pruszkowie, możesz podjechać rowerkiem je obejrzeć. :D Trochę jak dla mnie ma podejrzanie niski przebieg, przez 5 lat niecałe 10 000 km? Mało. Ale z drugiej strony nie wszyscy jeżdżą codziennie jak ja, niektórzy tylko w weekendy do kiosku i do kościoła. ;P Tak czy siak przebieg traktujesz z przymrużeniem oka, więcej o zużyciu mówią tarcze (jeśli oryginalne), klocki, stan kanapy, stan manetek. Licznik może mówić prawdę, najczęściej lubi kłamać.

Niekoniecznie musisz kupować maszynę za swojego "maksa" cenowego. Balansuj wiek maszyny, przebieg, cenę. Im więcej zaoszczędzisz na zakupie, tym więcej masz na inwestycje i remont. Po drugiej stronie szali jest teoretycznie rosnące ryzyko zakupu bomby - jeśli coś ma 4 lata i niski przebieg, a cenę 1/2 porównywalnych, jest duże podejrzenie, że miało bombę i stało 2 lata w szopie czekając na wyklepanie. I tak dalej.


Apropos jeszcze dzisiejszej godzinnej rozmowy, jeszcze kilka linków na temat bezpiecznej jazdy w korku i nie tylko.

Jazda motocyklem w korku:
http://www.scigacz.pl/Jazda,motocyklem, ... 18078.html
http://www.motogen.pl/Jazda-motocyklem- ... 17306.html

Po lekturze tych tekstów będziesz trochę skołowana. :] Wynika to z tego, że przepisy w Polsce są też skołowane i do d... . Trzeba po prostu mieć oczy naokoło głowy. Jedną rzecz orzeczenie SN ustala na 100%, w przypadku wyprzedzania korka gdy jesteś w trakcie manewru z włączonym kierunkiem i jakiś samochód przed Tobą skręci w lewo i zajedzie Ci drogę, zawsze kierowca samochodu będzie winien, niezależnie od tego czy przekroczysz dozwoloną prędkość, czy niep. Ciebie może ew. Policja uznać za współwinną wypadku, ale głównym sprawcą zawsze będzie ta osoba, która spowodowała zagrożenie ruchu, czyli ta, która wykonała skręt bez upewnienia się, czy ktoś inny nie wykonuje w tym czasie manewru.

Kodeks musisz znać lepiej niż kierowcy samochodów i do tego przewidywać ich głupoty. Taka smutna prawda. Większość ludzi po zrobieniu prawka już nigdy nie zagląda do kodeksu. Prowadzą auta 40-50 lat, ewentualną wiedzę o zmianach czerpiąc z gazet lub co najwyżej obserwując innych. Przejazdy przez bardziej skomplikowane skrzyżowania z nietypowo określonym przebiegiem drogi głównej i podporządkowanej robią na czuja. Nie widzą różnicy między rondem zwykłym, ze światłami, z wyznaczonymi lub bez wyznaczonych pasów ruchu. Czasem będziesz potrzebowała całej siły woli, by nie dać się przeciągnąć na Ciemną Stronę Mocy i powstrzymać się od upier... komuś lusterka. Hmmm... "czasem"... "czasem" to jest nieprecyzyjne określenie, ale z drugiej strony nie chciałbym pisać "codziennie". :P

Minimum wiedzy o przeciwskręcie:
http://www.scigacz.pl/Szybkie,skrecanie ... 19936.html

O problemach niskich motocyklistów:
http://www.scigacz.pl/Motocykle,dla,nis ... 17647.html

Tu coś o wyborze pierwszego motocykla:
http://www.scigacz.pl/Pierwszy,motocykl ... 13809.html

Spróbowałem poszukać jakichś alternatyw dla Ciebie, coś poza Ninja. Z takich zestawień jak powyższe i innych da się uzbierać wiele "motocykli dla początkujących", ale dla Ciebie te listy trzeba ograniczyć.

Ninja 250R - wysokość siodła rocznik 2007 to 770 mm, 2008 to 774 mm.
Tu masz recenzję, ale z 2009 roku - http://www.scigacz.pl/Kawasaki,250R,min ... ,9071.html
Artykuł na wiki o tej serii razem z pewnymi danymi o zmianach w poszczególnych wersjach - http://en.wikipedia.org/wiki/Kawasaki_Ninja_250R
Ninja ma silnik 250 cm3, na start tym lepiej, ale też nie powinna się za szybko znudzić.
Maksymalna prędkość ~170 km/h pewnie przy Twojej wadze. Dla mnie kosiareczka, dla Ciebie w sam raz. Kwestia tego, że ważę 2x tyle co Ty i mam 2 metry. Przy Twoich 1,6 m i ~50kg pewnie będziesz mieć ~5 sekund do setki. Żadne autko przeciętnego Kowalskiego Ci nie zagrozi, jak pierwsza wystartujesz ze świateł.

Suzuki GS500F - wysokość siodła to 769 mm w roczniku 2011, jest też wersja E bez owiewki, tzw. naked, ja jednak sugeruję F z pół-owiewką, mimo wszystko zawsze się gdzieś za miasto wyskoczy, a bez jakiejkolwiek owiewki, jazda powyżej 100 km/h robi się uciążliwa.
Dane techniczne:
http://www.scigacz.pl/Suzuki,GS500F,mod ... 07,im.html
http://www.scigacz.pl/Suzuki,GS500F,mod ... 08,im.html
Tekst na wiki: http://en.wikipedia.org/wiki/Suzuki_GS500
GS500 ma prawie 500 cm3 silnik, ale prędkość maksymalną tylko o 5 km/h większą niż Ninja.

Jest jeszcze Honda CBR250, też fajne moto, ale znowu wysokie siodło. :/ YBR-250 Yamaha'y też chyba za wysokie, sądząc ze specyfikacji.

Od biedy jeszcze Honda CB500 z 2003, ale to już szukanie na siłę.

Może po prostu mi się ta Ninja tak podoba? :D Podjedź do komisów, przymierz się do kilku maszyn, może coś Ci podejdzie bardziej. :)

Każdy poradnik polecający motocykle dla początkujących kobiet wymieni Ci 10-15 motocykli o pojemnościach ~500 cm3, twierdząc, że są też ok dla niskich, ale jak spojrzysz w opisy wysokości siodeł, to prawie wszystkie będą pomiędzy 790mm a 805mm i jak dla mnie to dla Ciebie to moto dyskwalifikuje, bo jak staniesz na szczycie koleiny, a nogi Ci zadyndają w zagłębieniach, to kłopot gotowy. Musisz mieć zapas na taki wypadek, czyli siodło nie wyżej niż 780 mm i waga poniżej 200 kg. Stąd odpadają takie rzeczy jak XJ6, XJ600, FZS 600, FZ6, Hornet, Bandit, etc. Każda z nich to fajna maszyna, ale albo wagowo albo wysokością Ciebie wykończy.

Niektórzy na pierwsze moto proponują nawet Suzuki SV650S, ale ona ma silnik typu V Twin, który wymaga już pewnego otrzaskania w temacie, aby nie wylecieć z zakrętu przez nieumiejętne obchodzenie się z gazem.

Ninja 250R i Suzuki GS500F to chyba najciekawsze dla Ciebie opcje do wyboru, z tych popularnych i łatwo dostępnych. Ogółem znajdziesz więcej niskich maszyn, ale lepiej wybierać spośród popularnych modeli ze względu na dostępność warsztatów i części. Jeśli kupisz coś bardziej nietypowego, też pojeździsz, ale musisz się liczyć z tym, że będzie Ci potencjalnie trudniej szukać części zamiennych. Też im starszy motocykl, tym trudniej z zamiennikami.

Spójrz tutaj, przewiń do 1 minuta 58 sekund i pomiń kolesi znęcających się nad biedną Ninją, dalej masz jakieś 3 minuty z dziewczyną drobniejszą niż Ty, która sobie ćwiczy na placu na Ninja:
https://www.youtube.com/watch?v=4Xl8RPFu4Gk

Nic odkrywczego, ale na tym polegają właśnie początki. Jeździsz na placu jak chomik w karuzeli.

Jak ona dała radę, to Ty tym bardziej. :) Później jakiś koleś je burrito, nie ma sensu oglądać filmiku do końca. Chyba, że chcesz sobie zrobić smaka na burrito. :)

Dobrze, że już na kurs chcesz iść w swoich ciuchach. Gleba może dopaść w każdym momencie, już w szczególności podczas kursu, a jazda bez sprzętu to proszenie się o kłopoty. Przy parkingówce wygląda to tak:
http://www.youtube.com/watch?v=COcqdZrxlH8

ale w trakcie jazdy nie wygląda to już tak pięknie. Zdjęć nie linkuję, aby Ciebie nie zniechęcać.

Teraz wprowadzili nawet jakieś wymogi odnośnie ciuchów na egzamin. Możesz iść w swoich, tylko kask dostaniesz najpewniej od ośrodka egzaminacyjnego z radyjkiem w środku, aby być w kontakcie z egzaminującym. Szkoły jazdy mają swoje kaski, najczęściej jednak dostajesz krótkofalówkę ze słuchawką do włożenia do ucha, więc może Ci pozwolą w swoim jeździć. Też pytanie, czy chcesz... w razie gleby porysujesz swój kask. ;)

Wpisz sobie w YT "Ninja 250R girl" albo "Ninja 250 girl". Ewentualnie nazwę innego moto, jakie Ci się spodoba. Filmików jest full.

Powodzenia z zakupami. Jakby coś, to dzwońcie. Nara.
*******************************************************************************



Koniec.


Na tę chwilę Ania chce kupić Ninja 250R, komplet ciuchów ma wybrany z kolekcji Buse&Modeka (w tym buty motocyklowe z obcasikiem, jak zostałem poinformowany), kaski będzie przymierzać, a kurs zaczyna od marca 2014.

Trzymajcie kciuki.
Ostatnio edytowano 25/10/2013, 07:02 przez escar, łącznie edytowano 1 raz
escar
Świeżak
 
Posty: 25
Dołączył(a): 18/1/2013, 14:43


Postprzez Boshi » 17/10/2013, 19:05

Uważaj bo ktoś to przeczyta... na drugi raz z takimi elaboratami to na hydepark, a jak twoja koleżanka chce kupić moto, to wzór i pyta normalnie a nie wypracowanie tutaj kopiujesz jakieś...
Zastrzeżenia na PW.
Avatar użytkownika
Boshi
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 2349
Dołączył(a): 22/7/2010, 16:21

Postprzez mirekm71 » 17/10/2013, 20:11

Wpadlem na forum na chwile. Moglbys nspisac jakies streszczenie? Chyba, ze jest to jakies dzielo artystyczne i musi zostac w tej formie.

Dla malutkiej osoby na miasto to 50cm a jak ma prawko to max 250. Nie czytalem ale mam nadzieje, ze pomoglem :-)
Avatar użytkownika
mirekm71
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 7/6/2010, 23:55
Lokalizacja: Brzeg

Postprzez Miczab » 17/10/2013, 20:17

Chryste Boże....

Przeczytałem jeden akapit, polecasz początkującym Przyspieszenie II? Książkę o dynamicznym pokonywaniu zakrętów? Nieźle. Dalej nie chce mi się czytać.

Polecam podzielić to na kawałki tematyczne i założyć bloga na www.riderblog.pl :)

pzdr

EDIT
"Czy był prowadzony kalendarz serwisowy (excel, word, notatnik?)?"

Rozumiem, że ci z excela to bardziej pro? :twisted:
Ostatnio edytowano 17/10/2013, 20:21 przez Miczab, łącznie edytowano 1 raz
Miczab - Twój partner w motozakupach ;)
Avatar użytkownika
Miczab
Administrator
 
Posty: 1099
Dołączył(a): 25/2/2009, 11:15
Lokalizacja: Warszawa / Stalowa Wola

Postprzez ASR1927 » 17/10/2013, 20:17

Jasna cholera ile tekstu, scroll mi się zagrzał :?

Tak sobie przypomniałem, mój Triumph był stosunkowo niski. Młoda mogła spokojnie stopę postawić a ma coś około 165cm.
They won't get me. they won't get me, they will never cease to try!
Avatar użytkownika
ASR1927
Moderator
 
Posty: 1711
Dołączył(a): 21/11/2010, 21:49
Lokalizacja: Wałbrzych

Postprzez escar » 17/10/2013, 22:13

Uważaj bo ktoś to przeczyta... na drugi raz z takimi elaboratami to na hydepark, a jak twoja koleżanka chce kupić moto, to wzór i pyta normalnie a nie wypracowanie tutaj kopiujesz jakieś...


Koleżanka nie ma pytań. Pewnie nawet nie wie jeszcze o istnieniu Ścigacz.pl. Jak napisałem we wstępie, to nie było zapytanie sensu stricte, tylko chęć umieszczenia na forum fragmentu korespondencji zawierającego szereg porad dla początkującego motocyklisty. Po napisaniu ich do Ani pomyślałem, że może warto by je było na jakieś forum wrzucić, gdzie może ktoś w podobnej sytuacji jak ona, by na tym skorzystał. Dlatego wrzuciłem to w subforum "Jaki motocykl". Moje zapytanie, jak wspominałem, było niejako przy okazji dla sytuacji gdyby ktoś nie początkujący zdobył się na przeczytanie całości i stwierdził, że Ani źle doradziłem.

Wpadlem na forum na chwile. Moglbys nspisac jakies streszczenie? Chyba, ze jest to jakies dzielo artystyczne i musi zostac w tej formie.

Dla malutkiej osoby na miasto to 50cm a jak ma prawko to max 250. Nie czytalem ale mam nadzieje, ze pomoglem


Pewnie dałoby się to krócej i mniej kwieciście napisać, ale nie jestem pewien co do streszczenia. Ten tekst to już i tak jest chyba wiedza dość skondensowana. :)

Moje porady dla niej były podobne zasadniczo, albo zacząć od motoroweru i ogarnąć temat, a potem "A", jeśli się nie czuje na siłach porywać od razu na "A", albo od razu "A" z dodatkowymi lekcjami jazdy i zakup Ninja 250R. :)


Chryste Boże....

Przeczytałem jeden akapit, polecasz początkującym Przyspieszenie II? Książkę o dynamicznym pokonywaniu zakrętów? Nieźle. Dalej nie chce mi się czytać.

Polecam podzielić to na kawałki tematyczne i założyć bloga na www.riderblog.pl Smile

pzdr

EDIT
"Czy był prowadzony kalendarz serwisowy (excel, word, notatnik?)?"

Rozumiem, że ci z excela to bardziej pro?


Pewnie że Ania w przyszłym roku zaraz na tor nie trafi, wątpię (o ile jest rozsądna), by wyciskała jakieś maksy z tej Ninja, o ile ją kupi, ale Przyspieszenie II wnosi wiele informacji ogólnie o prowadzeniu moto, hamowaniu, itd., a film towarzyszący książce jest dodatkową, fajną ilustracją ułatwiającą wyobrażenie o czym mówi książka. Jaką Ty byś książkę dla niej polecił na tym etapie nauki?

Nie mam za bardzo czasu na bloga, a już na pewno nie motocyklowego, po wysłaniu tych listów rzuciłem jednak na nie okiem w "Wysłane" i ... no to jest efekt. Jeśli choć jednej osobie się przydadzą, to było warto. Na pewno nie chciałem zaśmiecać forum.

"Excel, word, notatnik" to była ściągawka dla mnie w trakcie dzwonienia, do rozkręcania języka sprzedającym. Tak mi się w nawiasie napisało, zostało i potem przekopiowałem do mejla do Ani. Sam swoje notatki serwisowe do moto prowadzę w Wordzie, a ew. zmiany dokumentuję fotkami, aby potem się połapać np. w kablach, itd. Nie wiem czy to jest pro. Po prostu tak robię i tabela choćby z info o wynikających z serwisówki czynnościach vs. przebieg/data mi się przydaje. Jeśli ktoś ma choć namiastkę takiego dziennika albo po prostu regularne wpisy w książce serwisowej, to jest to dla mnie jakaś sugestia, że motocykl był zadbany. Sugestia, nie wyrocznia. ^^

Tak sobie przypomniałem, mój Triumph był stosunkowo niski. Młoda mogła spokojnie stopę postawić a ma coś około 165cm.


Który to Triumph? Kilka Triumphów mi wyskoczyło z uwagi na bardzo niskie kanapy, ale odpadały bo to nie konfiguracje na codziennie mykanie po ulicy, np. w wyszukiwaniu wyskoczył Speedmaster, ale to kompletnie nie to, bo ulicy by dotknęła, ale nie oparłaby nóg o podnóżki, waga ~280 kg kompletne pudło no i raczej taki model dla maleńkiej kobiety to nie do przeciskania się w korkach. :) Który by był niski, lekki i w konfiguracji bardziej sportowo-szosowej, a nie cruiser?
escar
Świeżak
 
Posty: 25
Dołączył(a): 18/1/2013, 14:43

Postprzez Boshi » 17/10/2013, 22:40

Musisz zrozumieć, że nikt tak długiego elaboratu nie przeczyta.. Szybciej wejdzie w dział porad i tam sobie poczyta o czym będzie chciał, dlatego wg mnie temat sensu nie ma.
Zastrzeżenia na PW.
Avatar użytkownika
Boshi
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 2349
Dołączył(a): 22/7/2010, 16:21

Postprzez Walenty » 17/10/2013, 23:40

Obrazek
Watch out, we got a badass over here!
Avatar użytkownika
Walenty
Moderator
 
Posty: 3599
Dołączył(a): 14/2/2012, 16:28
Lokalizacja: SKL

Postprzez Vergon » 17/10/2013, 23:44

Ku*wa wymiękłem w połowie przedmowy :lol: :lol: :lol:

Obrazek
Avatar użytkownika
Vergon
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 3302
Dołączył(a): 24/2/2010, 10:11
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez malomi » 18/10/2013, 09:08

LoL przeczytałem pierwszy akapit rozłożę sobie to na dwa tygodnie może dam radę :D Szacunek dla kolegi która to napisał o ile to napisał ;]
Jeżeli nie to jest to szczyt bezczelności kazać nam czytać tyle stron tylko dlatego że samemu twórcy nie chciała się tego przeczytać żeby to streścić i zdecydowanie łatwiej było zrobić to za pomocą ctrl+C.... :evil: :evil:
CBR f4i sport
Avatar użytkownika
malomi
Bywalec
 
Posty: 829
Dołączył(a): 5/7/2013, 11:47

Postprzez madcap » 18/10/2013, 12:42

poza tym jestem zniesmaczony.
list jest prywatnością o ile nie jest listem otwartym.
(...) Jeżeli w CV napiszesz "2012-2014: sommelier - freelancer" to nikt się nie domyśli, że dwa lata chlałeś z rozpaczy po utracie poprzedniej pracy.
Avatar użytkownika
madcap
Administrator
 
Posty: 5896
Dołączył(a): 26/5/2009, 19:03
Lokalizacja: wieje wiatr?

Postprzez escar » 18/10/2013, 14:00

@malomi:
Zanim wysłałem ten list do Ani, czytałem go kilka razy, aby się upewnić, czy gdzieś jej głupot nie piszę, a potem nanosiłem poprawki. Zanim wrzuciłem ten list tutaj, też zrobiłem kilka poprawek, czytając jeszcze raz przed publikacją i wyłapując w kilku miejscach literówki oraz trochę poprawiając formatowanie, by rozbić co dłuższe akapity na mniejsze kawałki, aby się wzrok nie gubił. :)

Zapewniam, że to nie było proste ctrl+c. W razie czego mam gdzieś jeszcze zapisane wcześniejsze wersje! Są dowody. ;)

Tekst jest długi, ale nie z braku szacunku dla czytelnika. :)


@madcap:
List od kogoś wysłany do Ciebie/do mnie jest czymś prywatnym i nie wypada go publikować bez zgody nadawcy. List napisany przez Ciebie do kogoś jest Twoją własnością intelektualną i możesz z nim zrobić co chcesz i już tylko od Ciebie zależy, jaki stopień informacji w nim zawartych chcesz upublicznić.

Oczywiście, jest granica jeśli chodzi o intymne informacje dotyczące osób trzecich. Czy ja ją przekroczyłem?

W tym liście najbardziej intymną informacją o Ani jest jej waga. Raczej mało to pornograficzne. Poza tym przy wzroście 158 cm i wadze 50 kg Ania nie ma się czego wstydzić. Jest śliczną laską.

Poza wagą, brak w liście jakichkolwiek personalnych szczegółów, w tym takich pozwalających jednoznacznie zidentyfikować osobę, do której list był pisany. Ania pozostaje anonimowa.

Jeśli uraziłem, ... Konwenanse nakazują powiedzieć "przykro mi", ale w tej chwili jestem bardziej zaskoczony. W każdym razie przepraszam za zniesmaczenie kolegi. :)

Ogólnie myślałem, że te listy więcej zdradzają o mnie, niż o tajemniczej Ani. :)
escar
Świeżak
 
Posty: 25
Dołączył(a): 18/1/2013, 14:43

Postprzez malomi » 18/10/2013, 14:09

Generalnie fajnie widać że się naprawdę starałeś wszystko zobrazować jak najlepiej na pewno nikt nie chce cię urazić ;]
Zdecydowanie prostsze było by wypełnić ten oto link viewtopic.php?t=49590
A jak jeszcze jest to fajna d....ka to wszyscy ochoczo rzuciliby się do pomagania i radzenia w końcu ładnych dziewczyn kochających 2oo nigdy zawile ;]

PS. możesz zapodać dodatkowo np. fotkę Ani ;]
CBR f4i sport
Avatar użytkownika
malomi
Bywalec
 
Posty: 829
Dołączył(a): 5/7/2013, 11:47

Postprzez escar » 18/10/2013, 14:43

malomi napisał(a):Generalnie fajnie widać że się naprawdę starałeś wszystko zobrazować jak najlepiej na pewno nikt nie chce cię urazić ;]
Zdecydowanie prostsze było by wypełnić ten oto link viewtopic.php?t=49590


Zgadzam się, gdybym chciał tylko wybrać najlepszy dla niej motocykl, ale nie taka była geneza listu. :)

Od dawna o tym mówiła, wpadli na weekend, poszaleliśmy trochę, było śmiganie na moto i bakcyl chwycił. Reszta weekendu to były rozmowy o motocyklach i kontynuacją tego była ta korespondencja. Zapytanie, czy dobry motocykl jej sugeruję, jest niejako przy okazji.

Gdyby tylko o to chodziło, to faktycznie podanie jej potrzeb na forum i do tego wątku byłoby pewnie najlepsze. Tymczasem w tych postach zawarła się cała fura informacji wykraczających poza to i których lektura może komuś pomoże przy stawianiu tych pierwszych kroków. De facto więc to ma być bardziej pomoc dla kogoś, a zapytanie dodałem przy okazji.

Pamiętam jak mi było po latach trudno od nowa ogarnąć temat. W latach 90tych jeździłem w kurtce ze świni, jeansach, bojówkach, a na głowie miałem kask z Motoplastu, który dzisiaj budzi szok i przerażenie (szybka jest zamocowana na szarą taśmę... jak coś się nie ma ruszać... SZARA TAŚMA/DUCT TAPE!). Jak teraz na nowo miałem jeździć i zobaczyłem ofertę sklepową to było:
O JA PIER... K.... .... Ć jak ja się w tym połapię.

Połapałem się. Też dzięki temu forum (miczab i madcap pewnie nie pamiętają, ale się wypowiadali). I też miałem pomoc, w postaci kolegi, który przez ten cały czas dalej jeździł.

:D

A jak jeszcze jest to fajna d....ka to wszyscy ochoczo rzuciliby się do pomagania i radzenia w końcu ładnych dziewczyn kochających 2oo nigdy zawile ;]


Mam takie same przemyślenia i życzę jej bezpiecznego śmigania, a poza tym mam podstępną nadzieję, że jeśli Ania zacznie jeździć, to jej facet też. Jeśli oni zaczną jeździć, to może w końcu uda mi się żonę namówić do awansu z plecaczka na kierownika. Ot... marzenia. ^^


PS. możesz zapodać dodatkowo np. fotkę Ani ;]


Fotek nie będzie. :P


Hmm... może faktycznie warto jeszcze zadać pytanie w odpowiednim wątku... Niby już w ten weekend będą oglądać różne moto, ale chyba nie kupią od ręki. Ja swojego długo szukałem.
escar
Świeżak
 
Posty: 25
Dołączył(a): 18/1/2013, 14:43

Postprzez malomi » 18/10/2013, 15:04

Ok. Namówiłeś mnie przeczytam ten wykład ale jak to są jakieś głupie głupoty to... xd :P

Szukając moto naprawdę trzeba uważać wiem z własnego doświadczenia... 75% ofert to złomy i szykowane na handel.
Proponuję porozglądać się po forach za maszyną zdecydowanie zmniejsza to szansę trafienia miny a wiadomo moto od motocyklisty to moto od motocyklisty nic więcej nie trzeba dodawać mówi samo za siebie ;]

Nie pozostaje mi nic innego życzyć dużo przyczepności i owocnych poszukiwań nowej maszyny ;]
Pozdrowienia dla Ani ;]
CBR f4i sport
Avatar użytkownika
malomi
Bywalec
 
Posty: 829
Dołączył(a): 5/7/2013, 11:47

Postprzez escar » 18/10/2013, 15:16

malomi napisał(a):Ok. Namówiłeś mnie przeczytam ten wykład ale jak to są jakieś głupie głupoty to... xd :P


Jeśli znajdziesz jakieś błędy i mi je wskażesz, będę bardzo wdzięczny. Chcę jej dobrze doradzić i ustrzec przed problemami. Wszystko było na wesoło, cieszyłem się z jej entuzjazmu, a tu mi nagle żona: "A wiesz, że jak ona sobie coś zrobi, to będzie na Ciebie?".

Nie ma jak wsparcie małżonki, co? :P :D

Szukając moto naprawdę trzeba uważać wiem z własnego doświadczenia... 75% ofert to złomy i szykowane na handel.


No ba. Ja rok temu szukałem używanego moto i samochodu. Samochodu szukałem pół roku. Jeździłem tylko do wybranych ofert i z dwoma mechanikami. Raz się prawie daliśmy nabrać. Wszystko tłuczone, mimo zapewnień, że nie jest. To jest dopiero materiał na książkę. Przestałem wierzyć w to, że cokolwiek w sprzedaży jest bezwypadkowe. :P

Nowe moto wybierałem pół roku, szukałem kilka miesięcy, ostateczne dzwonienie to było ~1 miesiąca. Ilość kompletnych min zatrważająca. Jeden motocykl był wręcz złożony z dwóch różnych roczników (przód do tyłka nie pasował). Skala bezczelnego kłamania i wciskania kitu powyżej 9000. Niektóre maszyny już na pierwszy rzut oka stanowiły zagrożenie dla potencjalnego kierowcy. W końcu pojechałem z dwoma kumplami, jeden jeździ od lat, drugi jeździ od zawsze i jest mechanikiem motocyklowym. Udało się kupić w miarę sprawny egzemplarz. Odpukać. Ciągle w nim dłubię. Jeszcze 10 lat i może będzie idealny. ;P

Proponuję porozglądać się po forach za maszyną zdecydowanie zmniejsza to szansę trafienia miny a wiadomo moto od motocyklisty to moto od motocyklisty nic więcej nie trzeba dodawać mówi samo za siebie ;]


Też jej tak radzę, choć to chyba do listów się nie załapało, tylko w ramach wspólnego oglądania ogłoszeń na Allegro via fon/Skype. Komis to +200% do czujności. Najlepiej kupować od motonity, który sprzedaje, bo kupił/kupuje nowe, a ze starym się rozstając jeszcze będzie płakał.

Nie pozostaje mi nic innego życzyć dużo przyczepności i owocnych poszukiwań nowej maszyny ;]
Pozdrowienia dla Ani ;]


Wzajemnie. Nie dziękuję. Przekażę. :)
escar
Świeżak
 
Posty: 25
Dołączył(a): 18/1/2013, 14:43

Postprzez suhy-19 » 18/10/2013, 16:09

malomi streścisz to :D a jak byś był tak łaskawy to streść wszystkie posty escara bo się chłop lubi rozpisywać :)
aprilia RSV4
Avatar użytkownika
suhy-19
Moderator
 
Posty: 2660
Dołączył(a): 18/12/2012, 13:35
Lokalizacja: DLW

Postprzez Boshi » 18/10/2013, 16:22

Tylko nie streść a streść, tak do 4-5 linijek najlepiej. Tak jak mój profesorek mówił. " Czyta tylko pierwszą linijkę, jeżeli nie ma w niej zawartej informacji po co sie pisze do niego to nawet nie czyta dalej"
Zastrzeżenia na PW.
Avatar użytkownika
Boshi
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 2349
Dołączył(a): 22/7/2010, 16:21

Postprzez Kaai » 18/10/2013, 19:20

Obrazek
white/blue zipp pro 50
Bo Zabija Nas To Co Kochamy Najbardziej ;(
Kaai
Mieszkaniec forum
 
Posty: 4224
Dołączył(a): 4/1/2012, 15:18

Postprzez ASR1927 » 18/10/2013, 19:33

escar napisał(a):
Tak sobie przypomniałem, mój Triumph był stosunkowo niski. Młoda mogła spokojnie stopę postawić a ma coś około 165cm.


Który to Triumph? Kilka Triumphów mi wyskoczyło z uwagi na bardzo niskie kanapy, ale odpadały bo to nie konfiguracje na codziennie mykanie po ulicy, np. w wyszukiwaniu wyskoczył Speedmaster, ale to kompletnie nie to, bo ulicy by dotknęła, ale nie oparłaby nóg o podnóżki, waga ~280 kg kompletne pudło no i raczej taki model dla maleńkiej kobiety to nie do przeciskania się w korkach. :) Który by był niski, lekki i w konfiguracji bardziej sportowo-szosowej, a nie cruiser?


TT600
They won't get me. they won't get me, they will never cease to try!
Avatar użytkownika
ASR1927
Moderator
 
Posty: 1711
Dołączył(a): 21/11/2010, 21:49
Lokalizacja: Wałbrzych

Następna strona


Powrót do Hydepark



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości




na gr