Zobacz wątek - Ku przestrodze dla mlodych kierowcow
NAS Analytics TAG

Ku przestrodze dla mlodych kierowcow

O wszystkim
_________

Ku przestrodze dla mlodych kierowcow

Postprzez Viggen » 8/9/2010, 09:12

Wiele razy pisali do mnie nastolatkowie ktorzy wlasnie odebrali prawo jazdy lub byli jeszcze w trakcie kursu (czasem nawet o zgrozo za mlodzi by moc isc na kurs prawa jazdy) bym sprowadzil im sporta lub supersporta.
Niestety w polsce kazdy musi zgrywac "twardziela".
Nie kupia na pierwsze moto 125 czy 250. Z 500 kumple tez sie beda smiali.
600 conajmniej. I to nie bandit czy ER6 bo nie ma 100 koni!!! Odsylam takich napalencow ze moge im sprzedac max 500cc a za rok jak przezyja moge im sciagnac cos mocniejszego. Owocuje to urazona duma i szukaniem dalej.

W UK jest inaczej. Ludzie nie maja takich kompleksow. Moga jezdzic hayabusa zredukowana do 33km. Jezdza 500 przez wiele sezonow bo sa trwale i ekonomiczne.
Niektorzy jezdza 125cc bo nie chce im sie uczyc testow i zdawac na prawko. Moja dziewczyna kupila sobie YZF-R125 bo idealnie pasuje do jej gustu. Zaskoczylo mnie jak ten motocykl staje na kolo. Wiekszosc 600 moze sie od tego malucha uczyc wywazenia i dostosowania przelozen do mocy i wagi motocykla. A to 15km ktore uczy pokory mlodego kierowce.

W anglii nie ma kultu mocy. Nikt sie nie smieje z innych dlatego ze ma inny gust czy ze nie schodzi do kolana na zakretach. Nie myslcie ze tu nie ma "mlodych gniewnych". Sa tak samo tutaj jak wszedzie. Szaleja na rozwierocych stunigowanych 125 gnajac grubo ponad 100km/h przez miasto, nie zwarzajac na swiatla i innych uczestnikow ruchu. Lecz tutaj kultura jest inna. Ludzie kupuja moto terenowe ktorymi nigdy na droge nie wyjada. ZAczynaja od 125 a po zdaniu prawa jazdy moga jezdzic czym chca lecz przez pierwsze dwa lata ze zredukowana moca do 33km.
Co tydzien niedaleko mnie zbiera sie ekipa milosnikow VESPY.
Nazywam ich "wladcy lusterek" gdyz "miszczowie" potrafia zamontowac nawet do 50 lusterk na skuterze. "Wladcy" zbieraja sie w grupe 20-40 skuterow i jada na wspolne wyprawy. Przekroj wiekowy od wnuczka do dziadka.
Dlaczego w polsce nadal trwa ten kult mocy? Dzieciaki wzrastaja w poczuciu ze pojazd "musi miec duzo na liczniku" i czy "da sie jezdzic na jednym kole".
Pozniej majac lat nascie i przechodzac przez okres buntu musi sie pokazac.
Wielu niestety nie doczeka pelnoletnosci.

Znalazlem dzis cos takiego na scigaczu. Historia jakich wiele. Kolejny "mlokos" chcial sie pokazac. Kolejny raz zabraklo szczescia gdy moc motocykla przerosla umiejetnosci. To mogl byc twoj brat, kuzyn, syn.
http://www.scigacz.pl/R6,na,pierwsze,moto,13618.html

Szkoda go jak i wielu innych.
Ja tez bylem taki sam jak oni. Moze zyje dlatego ze gdy przechodzilem przez ten okres nie bylo mnie stac na super sprzeta. Zamilowanie do adrenaliny nadal zostalo ale doswiadczenie nabyte z przebytymi kilometrami pomoglo nie raz ocalic skore.

Zacznijmy cos zmieniac by bylo nas wiecej niz mniej.

Zacznijmy od pokory do mocy...
Avatar użytkownika
Viggen
Świeżak
 
Posty: 51
Dołączył(a): 2/9/2008, 14:43
Lokalizacja: Manchester


Postprzez madcap » 8/9/2010, 09:22

nowego kontynentu nie odkryłeś
prawie wszyscy postulujemy to samo na tym forum
(...) Jeżeli w CV napiszesz "2012-2014: sommelier - freelancer" to nikt się nie domyśli, że dwa lata chlałeś z rozpaczy po utracie poprzedniej pracy.
Avatar użytkownika
madcap
Administrator
 
Posty: 5896
Dołączył(a): 26/5/2009, 19:03
Lokalizacja: wieje wiatr?

Postprzez lasere » 8/9/2010, 09:35

dobrze gada trzeba o tym ciagle przypomnac sam jezdzie na 250 i sie tego nie wstydze a moto wyglada jak 600 nieraz mnie ludzie pytali jaka pojemnosc ze mysleli ze 600 , ale to juz nie oto chodzi jezdze dla siebie a nie dla innych
lasere
Świeżak
 
Posty: 39
Dołączył(a): 28/4/2010, 07:55

Postprzez limak14 » 8/9/2010, 09:49

U nas tez jest jeszcze kultowe wyznawanie "ścigaczy". Jak nie masz plastika tylko turystyka albo coś w tym stylu to jest z tobą coś nie tak. Tak tu jest i trudno to zmienić.
Zarobki skoczyły do góry, motocykle staniały i już widać wieśniaków na sportowym jednośladzie w koszulkach. Nie zdajecie sobie sprawy jaki ubaw mam jak jestem na lotnisko i przyjedzie grupka agro-chłopaków w spodenkach- a my wszyscy w kombosach stoimy i sie patrzymy. Jeszcze chyba w zdrapkę nie wygrali. Ale to jest Polska- tu się szpanuje.
Avatar użytkownika
limak14
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 3798
Dołączył(a): 16/5/2007, 10:30
Lokalizacja: LBN/Puławy

Postprzez turboponczek » 8/9/2010, 09:53

Żyjemy w wolnym kraju. Każdy może jezdzić na czym mu się podoba.
Avatar użytkownika
turboponczek
MEGA TROLL
 
Posty: 2010
Dołączył(a): 1/5/2007, 11:44
Lokalizacja: masz taki fajny tornister ?!

Postprzez Viggen » 8/9/2010, 10:11

Turboponczek tu nie chodzi o ograiczenie swobody zakupu czy zakaz hadlu plastikami lecz o wpojenie w mlode glowy ze nie musza dac sie zabic by byc powarzanym w towarzystwie
Avatar użytkownika
Viggen
Świeżak
 
Posty: 51
Dołączył(a): 2/9/2008, 14:43
Lokalizacja: Manchester

Postprzez Konio » 8/9/2010, 10:24

nie wbijesz im tego do glowy bo sie im tego wbic nie da
Produkcja, dystrybucja, masturbacja
Blady 900 puk puk puk
Avatar użytkownika
Konio
Mieszkaniec forum
 
Posty: 2925
Dołączył(a): 6/11/2008, 21:47
Lokalizacja: Nadejdzie Chuck? Tego nikt nie wie;/ Kielce/Krk

Postprzez SzpiceR » 8/9/2010, 10:57

dobry patent z ograniczaniem mocy! powinni to wprowadzic jak rownierz mialy byc podobno rozne kategoria na A zalezne od pojemnosci, weszło to czy nie?
ten co sobie nie żałuje
Avatar użytkownika
SzpiceR
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 3773
Dołączył(a): 8/8/2006, 18:46
Lokalizacja: Słupsk

Postprzez Viggen » 8/9/2010, 11:00

Jeszcze jeden mocny tekst. Dal mi kiedys do myslenia teraz moze da komus innemu:
Tekst: Grzesiek (Dioblik) Nowak


Jadę ulicą Zebrzydowicką w kierunku Raciborza, jest jesienny wieczór, robi sie chłodno . Droga jest prosta, z prawej strony ciągnący się las, z lewej zabudowania i dyskoteka, przed dyskoteka jest usytuowany przystanek autobusowy. Przejeżdżając koło przystanku spojrzałem na zegar było 60 km/h i pomyślałem: 60 km/h to prawie żadna prędkość, zdaje się że możesz zsiąść z motocykla i biec szybciej obok. Moje ciało przeszył dreszcz, "dreszcz zaskoczenia" który pomógł mi uświadomić sobie ze tak naprawdę to bardzo wielka prędkość w bezpośredniej konfrontacji z jakąś nie przewidziana sytuacją...


Nie przewidziana sytuacja

Intuicja matki nie zawiodła jej i tym razem, gdy szukała swojego syna, który nie wrócił na noc ( a zdarzało mu sie nie wracać bez wcześniejszego uprzedzenia). Zadzwoniła na policje... nic , zadzwoniła do szpitala -Stałem przy niej gdy trzymała słuchawkę w ręku, wiedziałem że motocykla nie było w garażu .

- Marcin Nowak...

-Tak jest taki pacjent, przywieziono go wczoraj.

-Wczoraj ? Jak to ? Dlaczego nikt mnie nie powiadomił ? W jakim jest stanie?

W tym samym czasie ubierałem już buty, kiwnąłem tyko do mamy i powiedziałem że zadzwonię zaraz jak sie czegoś dowiem.
Tata był chyba jeszcze w pracy...

Parę minut później jechałem już szpitalną windą i pomyślałem jak beztrosko ogląda się kiczowate seriale o szpitalach, życiowych tragediach, czasem zajadając w tym samym czasie kanapkę a kiedy się znudzi to po prostu wychodzisz...

Winda stanęła, otwierają się drzwi a wraz z nimi "pryskają" złudzenia - to nie jest film, biorę chyba najgłębszy wdech mojego życia.

Mój brat leży na małej sali, jest tam sam, łóżko na którym leży jest od polowy wzniesione o 45 stopni w górę. Widzę zagipsowaną rękę, głowę tak mocno spuchniętą w okolicy gardła, oraz ślad na szyi od paska trzymającego kask. Dotykam go w ramię, budzi się, ale jest tak naszprycowany, że przewracając się z boku na bok traci świadomość. Szok jakiego doznał nie pozwalał mu zjednać sie z "naszą" rzeczywistością, zobaczyłem go, jest-żyje!!!!

60 letni lekarz oznajmił treść: stłuczony mózg, złamana ręka, złamana szczęka no i obrażenia urologiczne w postaci zmiażdżonych jąder...a potem dodał takim tonem bez najmniejszej emocji "i tak miał szczęście".
Zadzwoniłem do mamy, ale ona wraz z tatą była juz w drodze... Jakaś pielęgniarka powiedziała nam ze trzeba odebrać jego rzeczy. Rzeczy znajdowały sie w takim worku w jakim zwykle wyrzuca sie śmieci, ale to nie były śmieci ...

Kto z "nich" zna to uczucie - ciężar worka? Niosłem go, idąc w milczeniu między rodzicami do samochodu na szpitalnym parkingu. Worek zawierał kask złamany i zakrwawiony w części przedniej, buty typu glany porozrywane w okolicach łydek, spodnie dżinsowe przecięte na pół, oraz kurtka skórzana po świętej pamięci Andrzeju Bieleckim również przecięta w połowie.
Pomyślałem sobie, ze tak właśnie działają ekipy ratunkowe, widok tej kurtki przyprawił mnie o dreszcze.

Owy worek był bardzo ciężki...

... tak ciężki jak upalna noc spędzona w garażu przy naprawie tego motocykla. Noc w którą razem z bratem pochylałem sie nad silnikiem Hondy, starając sie wyłowić za pomocą kawałka drutu oring z pompy oleju, który wpadł do środka. Było tak ciepło ze pracowaliśmy bez koszulek, paliliśmy papierosy, piliśmy piwo, z magnetofonu leniwie sączyła się muzyka Dżemu a Bartek uwieczniał te chwile za pomocą aparatu robiąc nam zdjęcia przez "oczko" klucza.

... tak ciężki jak wyjazd na zlot do Szklarskiej Poręby, który zakończył sie awarią hondy na autostradzie, pamiętam jak to sie stało. Jechaliśmy autostradą w kierunku Wrocławia, Marcin jechał z Karoliną a ja wiozłem nasze wspólne rzeczy. Jechaliśmy jakieś 180 na godzinę przez parę minut i nagle vf zaczęła słabnąć, zjechaliśmy na pobocze w tym samym momencie zaczął padać deszcz. Szczęśliwe schroniliśmy się pod wiaduktem w okolicy 206 słupka. Próbowaliśmy "odpalić" Marcinowy motor, odpalił, ale generował takie dźwięki ze dobrze wiedziałem ze to "kaplica". W czasie deszczu pod mostem szukał schronienia jakiś Niemiec na ducati, któremu pomogliśmy wymienić żarówkę. Marcin miał wtedy łzy w oczach, było mi go bardzo żal, ale wszystko co mogłem wtedy zrobić to powiedzieć mu ze teraz jest smutno, pada deszcz , jesteśmy na autostradzie, nie mamy telefonu i ileś tam kilometrów do domu po czym klepnąłem go w ramie i powiedziałem ze kiedyś będziemy sie z tego śmiać. Za parę godzin wróciłem z transportem po niesprawny motor. Załadowaliśmy motor na samochód, Marcin z Karoliną weszli do środka, odetchnąłem z ulgą. O czwartej rano byliśmy w domu, przejechałem wtedy 400 niepotrzebnych kilometrów. Nazajutrz opowiadaliśmy Bartkowi całą historię ze szczegółami, śmialiśmy sie -byliśmy cali i zdrowi.

...tak ciężki jak jazda w grupie, ze świadomością że tam z tyłu jedzie mój brat, czy da radę? czy zdąży? Czy będzie rozsądny?

Worek był ciężki, ale cały czas był lżejszy o 21 gram...


"Dreszcz zaskoczenia" który pomógł mi uświadomić sobie, że tak naprawdę to bardzo wielka prędkość w bezpośredniej konfrontacji z jakąś nie przewidzianą sytuacją...

Jechałem dalej przejeżdżając obok dyskoteki Medium zwolniłem jeszcze bardziej, upewniwszy sie, że żaden pijany małolat nie wyskoczy na drogę. Wróciłem do garażu, wrak VF dalej tam straszył ...

Składasz się w kolejny zakręt, dobrze znasz tą drogę jeździsz tędy trzy razy w tygodniu, pochylasz motocykl do granicy zerwania przyczepności opon, kolejny zakręt, wyprzedzasz samochody na zakręcie. Wskazówka obrotomierza znowu dosięga czerwonego pola więc wbijasz kolejny bieg i jedziesz jeszcze szybciej. Zapala sie lampka w twojej głowie, zamknij gaz ! Zwolnij! Ale ty masz w sobie tyle adrenaliny... Kierowca jadącego samochodu z naprzeciwka mruga Ci długimi światłami, hamujesz tylne koło się blokuje, wpadasz w poślizg podświadomie kontrolujesz ten poślizg ale nie ma miejsca ... Jakoś się udało.

Powinieneś wiedzieć, że Twój limit szczęścia został już wyczerpany, ale Ty czujesz się szczęściarzem. Jedziesz się jeszcze przejechać w stronę miasta, jakbyś chciał pokazać wszystkim" hej ludzie jestem szczęściarzem". Mijasz real z prawej strony, przejeżdżasz rondo prosto, zaraz za rondem odkręcasz manetkę do końca tak jak to zwykł robić twój brat kiedy podwoził Cie na miasto. Znowu ta sama sytuacja, wskazówka obrotomierza na czerwonym polu, zapinasz następny bieg, silnik twojej vf dzielnie reaguje na dodanie gazu. Jedziesz juz bardzo szybko, widzisz autobus który próbuje włączyć się do ruchu wyjeżdżając z zatoczki przystankowej. Lampka instynktu samozachowawczego dawno zaczęła sie palić światłem ciągłym, wyprzedzasz autobus środkiem jezdni. Z podporządkowanej ulicy wyjeżdża młoda kobieta passatem kombi, pewnie była gdzieś na zakupach w realu, patrzy w lewo, w prawo. Prawa wolna, po lewej autobus, ale wyjeżdża zdąży przed autobusem... kiedy passat osiąga środek jezdni, czas dla Ciebie się zatrzymuje. Dzieli Cie jakieś 50 m od uderzenia, pewnie sobie nie uświadamiasz że w twojej sytuacji 1 sekunda to 30 metrów, ale reagujesz, naciskasz hamulec i zostawiasz 18 metrów śladu na asfalcie a pół roku później i tak sie dowiadujesz od biegłego specjalisty ze uderzyłeś z prędkością 90 na godzinę. Twoja pamięć wyłączyła się wcześniej, masz szczęście, nie będziesz miał koszmarów. Uderzasz w okolice tylnych drzwi, przestrzeń się załamuje . Przednie kolo twojej maszyny wbija sie do "środka" motocykla a cały motocykl "wkleja" sie w ten samochód, siła uderzenia jest tak duża ze tył motocykla podnosi sie wyrzucając cię tym samym w górę. Powoli opuszczasz "pokład" miażdżąc bak swoimi "klejnotami" po chwili jesteś już w powietrzu, przelatujesz nad tym autem, passat obraca się o 180 stopni wpadając tym samym na ogrodzenie pokonawszy wcześniej chodnik! Lecisz bezwładnie, machasz w powietrzu kończynami jak manekin w "crash teście". W końcu po 25 metrach spadasz przed nadjeżdżający samochód. Wstajesz szybko, rozglądasz się dookoła, nie ma cię w środku, Twoje oczy zachodzą mgłą, gdybyś był przytomny jeszcze przez chwilę to zacząłbyś krztusić się swoją krwią...upadasz.

Świadkiem tego wypadku jest Pablo, którego twój brat poznaje miesiąc później na imprezie andrzejkowej.

Budzisz sie w szpitalu nie wiesz gdzie jesteś, boli Cie wszystko i nic zarazem, jeszcze Cię nie ma w środku, więc gdzie jesteś?
W pewnym momencie wyrywasz kroplówkę i wstajesz, nie wiesz dlaczego sikasz do umywalki, wyzywasz wszystkie pielęgniarki, nie masz kontroli nad ciałem, które jest jak po zderzeniu z pociągiem. Dają Ci silne środki uspokajające, jesteś omamiony, leżysz tak kołysząc sie z boku na bok, męczą cie majaki.
Otwierasz oczy, widzisz Grzegorza trzyma rękę na twoim ramieniu, nic z tego nie rozumiejąc robisz" wielkie oczy". dowiadujesz sie ze miałeś wypadek, dziwisz sie jeszcze bardziej, ale twój anioł stróż każe Ci odpoczywać wyłącza twoją świadomość zapadasz w sen, przewracając się z boku na bok znikają resztki wspomnień, nie pamiętasz juz nawet że jechałeś tamtą drogą. Nie będzie koszmarów...Jesteś szczęściarzem...




http://images28.fotosik.pl/248/a8d6abbb9f27042c.jpg
http://images26.fotosik.pl/248/e7331566a9ed795a.jpg
Avatar użytkownika
Viggen
Świeżak
 
Posty: 51
Dołączył(a): 2/9/2008, 14:43
Lokalizacja: Manchester

Postprzez zadzior » 8/9/2010, 16:57

limak14 napisał(a):U nas tez jest jeszcze kultowe wyznawanie "ścigaczy". Jak nie masz plastika tylko turystyka albo coś w tym stylu to jest z tobą coś nie tak. Tak tu jest i trudno to zmienić.
Zarobki skoczyły do góry, motocykle staniały i już widać wieśniaków na sportowym jednośladzie w koszulkach. Nie zdajecie sobie sprawy jaki ubaw mam jak jestem na lotnisko i przyjedzie grupka agro-chłopaków w spodenkach- a my wszyscy w kombosach stoimy i sie patrzymy. Jeszcze chyba w zdrapkę nie wygrali. Ale to jest Polska- tu się szpanuje.


Ze wszystkim się zgadzam z wyjątkiem strojów. Jak ktoś chce to niech sobie jeździ w samych gaciach i co ci do tego? Żeby mieć rispekt u "ziomków w kombiiiiiii" muszę przyjechać w alpinie albo dajanie? Świrowanie w samych spodenkach jest głupie, ale też patrzenie z góry na wszystko co się dookoła rusza bez kombi - bo ja jestem w kombi.
Avatar użytkownika
zadzior
Stały bywalec
 
Posty: 1327
Dołączył(a): 14/10/2008, 14:32
Lokalizacja: Koszalin

Postprzez limak14 » 8/9/2010, 17:01

Chodzi mi o bezpieczeństwo. Nie mówię żeby mieć kombosa z górnej półki, ale żeby się zabezpieczyć. Dla mnie jazda w spodenkach pozostanie głupotą i tyle. Takie moje zdanie. Po takich osobach widać po co im moto- do szpanu.
I kolego nie patrzę na nikogo z góry-widać kto ma kase i lata w spodenkach, a kto jej nie ma a chce jeździć. Ja nie miałem na początku dobrego kombo, ale zawsze jakiś miałem. I też do majętnych nie należę.
Avatar użytkownika
limak14
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 3798
Dołączył(a): 16/5/2007, 10:30
Lokalizacja: LBN/Puławy

Postprzez zadzior » 8/9/2010, 17:12

Eh to szkoda, że w lato dla prawdziwych motocyklistów byłem lanserem nie jadąc w ochraniaczach na malutką traske. Niestety wali mnie to, co "prawdziwi motocykliści" uważają za słuszne. Co do bezpieczeństwa, to wiadomo. Nie jeżdżę dalej niż 10km bez chociażby kurtki.
Avatar użytkownika
zadzior
Stały bywalec
 
Posty: 1327
Dołączył(a): 14/10/2008, 14:32
Lokalizacja: Koszalin

Postprzez C-bool » 8/9/2010, 17:36

Coś w tym jest, że jak ktoś nie ma co najmniej sporta 600 to od razu śmiech & szydera. Jak miałem jeszcze GSa to i na tym forum ludzie śmiali się, że jeżdżę "rowerem"... Oni oczywiście byli "dorosłymi" motocyklistami, bo nie jeździli byle 500tką, tylko Banditem 1200, Cerbą, Gixem czy innym.
GS500F --> SV650S --> Bandit 600N --> XV535 Virago
Avatar użytkownika
C-bool
Mieszkaniec forum
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 23/8/2007, 21:26
Lokalizacja: Poznań

Postprzez limak14 » 8/9/2010, 19:13

zadzior napisał(a):Nie jeżdżę dalej niż 10km bez chociażby kurtki.

Czesto wypadki zdarzają sie nawet pod domem.
Kolego wyraziłem swoją opinię, bo mam do tego pełne prawo. I proszę cię uszanuj ją tak jak ja szanuje twoje zdanie i nie szydze z niego.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
limak14
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 3798
Dołączył(a): 16/5/2007, 10:30
Lokalizacja: LBN/Puławy

Postprzez Piankowy Marynarzyk » 8/9/2010, 19:41

Viggen napisał(a):- Marcin Nowak...


Bez jaj :lol:
Avatar użytkownika
Piankowy Marynarzyk
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 3040
Dołączył(a): 21/2/2007, 20:41
Lokalizacja: Kaliszfornia

Postprzez zadzior » 8/9/2010, 19:56

limak14 napisał(a):
zadzior napisał(a):Nie jeżdżę dalej niż 10km bez chociażby kurtki.

Czesto wypadki zdarzają sie nawet pod domem.
Kolego wyraziłem swoją opinię, bo mam do tego pełne prawo. I proszę cię uszanuj ją tak jak ja szanuje twoje zdanie i nie szydze z niego.
Pozdrawiam


Tylko szydzisz z kogoś na moto bez ciuchów, tak samo ja mogę szydzić z ciebie, bo nie odpalasz moto bez kombi. Pozdro rispekt :wink:
Avatar użytkownika
zadzior
Stały bywalec
 
Posty: 1327
Dołączył(a): 14/10/2008, 14:32
Lokalizacja: Koszalin

Postprzez limak14 » 8/9/2010, 20:12

Ok spoko, fajnie...
Avatar użytkownika
limak14
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 3798
Dołączył(a): 16/5/2007, 10:30
Lokalizacja: LBN/Puławy

Postprzez Czester » 8/9/2010, 20:46

limak14 napisał(a):Czesto wypadki zdarzają sie pod domem.

Dlatego blondynki często się przeprowadzają.

Odnośnie stroju to też zdarzało mi się jeździć w spodenkach za kolana jak był upał ale moja jazda była wówczas lajtowa i ostrożna. Zero pałowania. No i co w związku z tym? Jestem lanserem? Chyba nie, bo lanserzy nie jeżdżą Banditami. Wiem, jestem burakiem i wieśniakiem!
Wypadki chodzą po ludziach, ludzie po wypadkach nie zawsze.
Avatar użytkownika
Czester
Administrator
 
Posty: 4651
Dołączył(a): 23/5/2009, 05:14
Lokalizacja: Suwałki

Postprzez C-bool » 8/9/2010, 21:01

Ja żeby jeździć w krótkim rękawku jestem za wąski w barach :lol:
GS500F --> SV650S --> Bandit 600N --> XV535 Virago
Avatar użytkownika
C-bool
Mieszkaniec forum
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 23/8/2007, 21:26
Lokalizacja: Poznań

Postprzez cycu_rsko » 8/9/2010, 21:16

I ja tez jezdzilem w spodenkach, orzeszku i okularkach i co jestem lanser i nie moge nazywac sie prawdziwym motocyklistom. Po za tym motocykl kupili mi rodzice i urzywam go tylko do lansu i wyrywania dupeczek.

Wkur*wia mnie takie cos.
Kazdy jezdzi w tym co chce. Pomijam ludzi ktorzy wlasnie kupili sobie moto tylko zeby przylansowac sie na miescie. Maja marne pojecie o prowadzeniu motocykla itd.
Przeciez nie bede sie ubieral w kombi jadac np na obstawke slubna w 30 stopniowy upal, ale gdy juz wybieralem sie po slubie na dalsza przejazdzke oczywiscie kobmi zalozylem. Ta sama sytuacja gdy jedziemy tylko do sklepu oddalonego o kilka km od domu. Oczywiscie wtedy jest zupelnie inny styl jazdy, ale inni juz na Ciebie patrza jak na lasnera, albo idiote.
A juz tekst jednego kolesia idacego z panna " o kupili im rodzice motory" tak mnie ostatnio wkur*wil ze sie w glowie nie miesci. Trzeba to po prostu zrozumiec. Taka jest mentalnosc narodu i tego nic nie zmieni.
929
Avatar użytkownika
cycu_rsko
Moderator
 
Posty: 1148
Dołączył(a): 15/3/2008, 18:55
Lokalizacja: Radomsko

Następna strona


Powrót do Hydepark



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości




na gr