Zobacz wątek - Rozsądek i 8tys. na pierwsze moto

Rozsądek i 8tys. na pierwsze moto

Chcesz kupić swój pierwszy lub kolejny motocykl. Nie wiesz jak wybrać. Zadaj pytanie tutaj.
Pytania o enduro, cross-y, skutery, motorowery, motocykle o pojemności do 250 ccm odpowiednio w działach niżej.
_________
Moderują: Black-Ghost, Boshi, Rosiboj, Lagiboy

Moderatorzy: Walenty, Movi, adam_tomasz, Czester, rosiboj, lagiboy, Landryss25, kravec, andy7, Boshi, Black-Ghost

Rozsądek i 8tys. na pierwsze moto

Postprzez luckyluck » 17/11/2013, 02:25

Na początek witam, bo to pierwszy post na forum. Ponieważ przymierzam się do kupna pierwszego jednośladu (a praktycznie mam go już prawie w garażu) moje pytanie brzmi: czy hornet 600 jest odpowiedni? Trochę danych:

- zerowe doświadczenie,
- Wiek 30lat, waga 105kg, wzrost 180cm,
- Jazda do pracy i do domu. W cieplejsze weekendy wypady z żoną poza miasto (krótkie trasy)
- kwota: nie więcej niż 8tys.
- model nie ma takiego znaczenia, ale biorąc po uwagę że mam okazję nabyć dobrego horneta z 2001r., który bardzo mi się podoba, stąd gustuję w nakedach, turystycznych

Po przeczytaniu kilku (nastu, dziesięciu postów) mam pewien mętlik w głowie, bo jak widzę każdy (prawie) proponuje zacząć zabawę z motocyklami o mniejszej mocy. Jednak to co mnie wyróżnia od młodych kierowców to chyba rozsądek, bo motor i zdrowie mają służyć mi bardzo długo, a do łykania 10 puszek nawet bym się nie przymierzał. Przymierzałem się do GSX500, ale czułem się jakoś mało komfortowo, może ze względu na mają masę :)

Warto się pchać panowie w horneta 600, kiedy zapewne będę "ślimakiem" na drodze? Zaznaczam, że ważne są dla mnie inne rzeczy niż moc (bardziej interesuje mnie prowadzenie jednośladu, dobre hamulce i bezawaryjność - stąd odrzuciłem na wstępie bandita, ale czy słusznie?).

Pozdrawiam i liczę na głosy rozsądku :)
luckyluck
Świeżak
 
Posty: 51
Dołączył(a): 17/11/2013, 02:03


Postprzez RSSSS » 17/11/2013, 09:27

Zapomnij o rozsądku, będziesz odwijał, bo inaczej się nie da. Tak jesteśmy skonstruowani,że siadając na motocykl, zsadzamy z niego rozsądek.
Sam tak zakładałem i upierałem się podczas dyskusji o pierwszym sprzęcie, a teraz kawałek wolnego miejsca i...
BMW S1000RR
Avatar użytkownika
RSSSS
Bywalec
 
Posty: 666
Dołączył(a): 9/6/2013, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez SkoQ » 17/11/2013, 09:43

Nie będę odwijał - najczęstsze kłamstwo przyszłego motocyklisty.

Jest cień nadziei, że niby ok że z pasażerem, że duży jesteś... Ale to zbyt fajne żeby tego nie robić, ja dziękuje Bogu i ludziom z tego forum, że pierwszą większą maszyną nie był żaden silnik rzędowy 4 cylindrowy o pojemności 600 :D tylko potulny GS który czegoś nauczył, przyzwyczaił do prędkości. W życiu możesz być potulny jak baranek, ja samochodem jeżdżę przepisowo, i to aż do bólu, w nocy przez wioskę 60 to 60. Wydaje mi się, że jestem poważnym już człowiekiem o nieporywczym charakterze, staram się być odpowiedzialny, bo nie jestem też sam na tym świecie i wiem, że ktoś w domu czeka i się martwi... Pieprzenie, kiedy ubieram kombiak i kask i wsiadam na potworka to już nie ma nic poza asfaltem maszyną i mną ;) Nie wierz, że będziesz jeździć spokojnie to mit, obalany przez tysiące osób każdego dnia :D
Nie ważne co robisz na co dzień, mając głowę w kasku i dupę na siedzeniu dowiesz się, że z tym rozsądkiem chciałeś oszukać przede wszystkim samego siebie :) RSSSS to człowiek który kupił R6 na pierwsze moto, też nie jest gówniarzem, tylko dorosłym poważnym facetem który myślał tak samo jak Ty, a teraz popatrz jak wygląda zderzenie teorii z rzeczywistością :) Jemu akurat się udało, przejeździł trochę i nic mu nie jest, ale ilu jest takich którzy już nie będą nigdy mieli okazji wyrazić swojej opinii ? Przemyśl sprawę poważnie
Motocykle sportowe są do jazdy sportowej, a nie do nauki.
Avatar użytkownika
SkoQ
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 15/7/2012, 09:11
Lokalizacja: Tarnów (KTA)

Postprzez luckyluck » 17/11/2013, 10:55

Trudno nie przyznać Wam racji. Zdaję sobie sprawę, że będą sytuacje, że też pociągnę do odcięcia, ale z jednym ale... bo na 100% nie będę tego robił po pierwszy, drugim czy trzecim sezonie. Wiem jak trudno oszukać naturę człowieka, ale miałem samochodem już kilka poważnych kolizji (nie z mojej winy), oraz w rodzinie mam przypadek poważnej kolizji motocyklisty z wyjeżdżającym samochodem z podporządkowanej (efekt tego taki, że zamiast jednośladu ma dwa na wygodnym siedzeniu do końca życia). Więc mówiąc o rozwadze mam bardziej na myśli pokorę i doświadczenie zza czterech kółek. Mając pod maską 150 kucy, również nie zdarzyło mi się jeszcze przekroczyć 4000 rpm.

Pomijając kwestię rozsądku (bo tu przyznaję Wam rację), czy jest sens w takim razie kupić maszynę, która ma 100KM, skoro jej moc będę prawdopodobnie wykorzystywał tylko w sytuacji, gdy będzie to potrzebne? Jak przymierzałem się dawno, dawno temu do drugiego samochodu też odradzano mi samochód o większej mocy. Jednak za namową znajomego kierowcy rajdowego kupiłem coś większego i uratowało mi to "tyłek" w kilku sytuacji, gdzie przy wyprzedzaniu musiałem nieźle dać po garach, żeby nie zderzyć się z nieoznaczoną wysepką. Podobnie z hamulcami, które pozwoliły mi zatrzymać się na czas przed kre.ynem, który zapomniał wymienić żarówki stop itd. Zaś pierwszym wozem, który posiadałem o małej mocy i masy i odpowiednimi hamulcami do jego maksymalnych osiągów, nie zdążyłem wyhamować przed sarną, gdzie moja prędkość wynosiła 50km/h (z ciężarną kobietą w kokpicie, więc oczy i skupienie było wytężone na 100%, a jednak..). Stąd wyszedłem z założenia, że maszyna o większej mocy jest przystosowana do bardziej ekstremalnych warunków, więc użytkowana w normalnych warunkach daje większe bezpieczeństwo (hamulce, sterowność itd.). Dlatego tak usilnie szukam tego samego potwierdzenia w motorach :D Ale wolę się oprzeć na doświadczeniach ludzi, którzy się na tym znają.

Myślałem o Bandycie, ale wystraszyłem się opinii o tym, że ciężko się nią dość "steruje" - jeśli chodzi o początkującego. A wiadomo, że jeżdżąc w mieście z prędkością 60km/h bardziej będę potrzebował lepszej sterowności maszyny, żeby uniknąć tych wielu kolizji czekając na motocyklistów. Gdzieś przez moją głowę przeleciała również Fazerka, ale nie wiem czemu kilku sprzedawców odradzało mi kupno tego sprzętu. Czy może w takim razie lepiej dla mnie jakbym kupił coś w rodzaju Hondy Shadow? Przy czym tego typu maszyny nie są w moim guście i chyba nie byłbym zadowolony z takiej maszyny.

Ale się rozpisałem :) Ale wiecie jak to jest przy wyborze pierwszego sprzętu. To tak jak z pierwszą laską, albo wyjdzie i będzie z niej materiał na zonę na długie lata, albo można szybko się sparzyć :D A ja potrzebują maszynę do chuchania, pielęgnowania, aby służyła mi na długie lata :)

Pzdr.
luckyluck
Świeżak
 
Posty: 51
Dołączył(a): 17/11/2013, 02:03

Postprzez Glenroy » 17/11/2013, 12:25

luckyluck napisał(a):Trudno nie przyznać Wam racji. Zdaję sobie sprawę, że będą sytuacje, że też pociągnę do odcięcia, ale z jednym ale... bo na 100% nie będę tego robił po pierwszy, drugim czy trzecim sezonie. Wiem jak trudno oszukać naturę człowieka, ale miałem samochodem już kilka poważnych kolizji (nie z mojej winy), oraz w rodzinie mam przypadek poważnej kolizji motocyklisty z wyjeżdżającym samochodem z podporządkowanej (efekt tego taki, że zamiast jednośladu ma dwa na wygodnym siedzeniu do końca życia). Więc mówiąc o rozwadze mam bardziej na myśli pokorę i doświadczenie zza czterech kółek. Mając pod maską 150 kucy, również nie zdarzyło mi się jeszcze przekroczyć 4000 rpm.


Piszesz, że nie będziesz tego robił nawet po trzecim sezonie? Powiem Ci, że prawda jest taka, że nie będziesz tego robił przez pierwszy tydzień, dwa lub trzy. Doświadczenie zza 4 kółek ma tu tyle do gadania, że znasz przepisy i mniej więcej wiesz, czego się na drodze spodziewać, to było by na tyle z doświadczeniem z samochodu ;). Ja też mam swoje doświadczenie za kółkiem, w którym siedzi 200 kucy, byłem świadkiem kilku śmiertelnych wypadków, w tym też motocyklistów, miałem kilka "zdarzeń drogowych" w których policja nie uznała mnie za winnego, ale pamiętaj, że wina leży zawsze gdzieś po środku, ja analizując swoje zgrzewy, wyciągnąłem wnioski, że gdybym zachował wtedy trochę rozwagi i dystansu, obeszło by się bez nerwów, nie ma wypadku, w którym wina leży po jednej stronie. A jazda na moto? Jadąc po prostu zamykasz się w swoim "pudełku nicości" i prędzej czy później się zapomnisz i widząc prostą pustą drogę,nadgarstek sam powędruje do dołu, a wtedy zaczniesz się zastanawiać, co tak na prawdę się wydarzyło i zdasz sobie sprawę, że tak na prawdę kompletnie nie panujesz ani nad motocyklem, ani nad sobą, nawet będąc rozsądnym, jedyne co skutecznie hamuje zapały, to plecaczek, bo wtedy na swoje ramiona bieżesz życie drugiej osoby, która Tobie ufa. Jeżdżąc samemu, uwierz mi, nawet największy stoik nie wytrzyma przed odkręceniem, po prostu się nie da i tyle.
Raz motór byl chory i leżał w łóżeczku.
I przyszedł pan doktor "Co jest motóreczku?"
"Ach lagi mam krzywe i ogon złamany
i wgniotkę na baku i przód rozje..ny"
Avatar użytkownika
Glenroy
Moderator
 
Posty: 2831
Dołączył(a): 31/8/2011, 20:06
Lokalizacja: LPU

Postprzez luckyluck » 17/11/2013, 13:31

Glenroy wiem, ze to brzmi jak czysta hipokryzja, bo z jednej strony mówię, że nie będę tego robił (kręcił ma maksa), zaś z drugiej strony chcę kupić Horneta z mocą 100KM. Ale uwierz, że za bardzo sobie cenie zdrowie i życie oraz moich bliskich, żeby dawać po gazie jeśli nie będę potrafił ogarnąć tej mocy. Liczę na pomoc w odpowiedzi na to jaka jest różnica między np.banditem a hornetem jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Bo wychodzę z założenia, że jak mi odpieprzy to różnica w osiągnięciu 100km/h to kilka sekund, więc może aż kilka sekund życia dłużej, gdybym trafił na śliska jezdnie czy samochód wymuszający pierwszeństwo, bo w takiej sytuacji to i skuterem się rozwale . Patrząc na opinie użytkowników wynika, ze Bandit gorzej się steruje, ma większa masę, nie jest łatwym motorem na pierwszy raz. Zas Hornet jest bardziej sterowny (co kolwiek to oznacza), lepszym w opanowaniu gdyby nie ta moc. Czy te ograniczenia i ostrzeżenia przed hornetem wynikają z tego, ze jest gorzej go opanować, czy najzwyczajniej mając 100KM w pewnym momencie brakuje nam wyobraźni. Bo z wyobraźnią mogę jeszcze walczyć, ale z jakością motocykla będzie gorzej. W takim razie zakładając, ze mam na liczniku 120km/h która maszynę lepiej opanować? Która lepiej zachowa się gdy na ulice wyskoczy mi pies i będzie trzeba ostro hamować?

Bo jeśli rzeczywiście stwierdzę po miesiącu jazdy, że moja wyobraźnia mnie zawodzi i nie potrafię opanować wewnętrznego "ja" przed kręceniem na Maxa, to sprzedam Horneta, czy Bandita i kupię skuter :) Bo jak pisalem wcześniej bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze i zdaje sobie sprawę ze gdy wyjade na drogę czymś co ma 100KM, czy 70KM to doświadczony motocyklista będzie ze mnie się śmiał, ze mając taka maszynę jade jak dziadek. Ale to mnie nie interesuje, bo jade tak jak pozwalają mi umiejętności.
luckyluck
Świeżak
 
Posty: 51
Dołączył(a): 17/11/2013, 02:03

Postprzez Karol20 » 17/11/2013, 15:06

Wygląda na to że się już zdecydowałeś. Nie wiem po co dalej drążysz temat.

Co do nauki Bandit > Hornet.

Odkręcisz w pierwszym tygodniu, nie na 3 sezon. Doświadczenia z samochodu są nieprzydatne.
Różnica w przyspieszenieu do 100 między banditem a hornetem to są ułamki sekund do sekundy, a nie kilka tak jak piszesz.

Najpierw poczytaj trochę o motocyklach bo mi się trochę wydaje że to taki wczesny kryzys wieku średniego, nagle napaliłeś się bo trafilła się okazja kupić.

A tak na marginesie masz prawo jazdy na motocykl?
Suzuki SV650s k7
Karol20
Bywalec
 
Posty: 595
Dołączył(a): 11/7/2012, 19:16

Postprzez luckyluck » 17/11/2013, 15:55

Karol20 napisał(a):Wygląda na to że się już zdecydowałeś. Nie wiem po co dalej drążysz temat


Drążę, aby uzyskać konkretne argumenty, których jeszcze nikt mi nie napisał, czyli który z motocykli najlepiej zachowuje się na drodze. Problem w tym, że nie wybrałem, bo gdybym to zrobił to brałbym co leci, a nie zadawałbym pytań. Na razie padł jeden argument: moc. Mnie zaś interesują również pozostałe rzeczy: eksploatacja, kierowanie maszyną, hamowanie itd. Kwestie mocy i argumenty przemawiające za kupnem czegoś słabszego już znam. Ale to jak będę tę moc wykorzystywał będzie zależeć ode mnie. Doczytuję o zjawisku jakim jest shimmy w hornetach, a czy w banditach jest podobnie? Interesują też mnie takie rzeczy, a jak na razie padł jeden argument (wspomniana moc).

Różnica w przyspieszenieu do 100 między banditem a hornetem to są ułamki sekund do sekundy, a nie kilka tak jak piszesz


Dlatego zastanawiały mnie opinie jakie znaczenie ma te 100KM skoro różnica w przyśpieszeniu między tymi dwoma maszynami jest tak mała, a w różnych testach można doczytać że hornet lepiej się prowadzi, ma lepsze hamulce itd.

Najpierw poczytaj trochę o motocyklach bo mi się trochę wydaje że to taki wczesny kryzys wieku średniego, nagle napaliłeś się bo trafilła się okazja kupić.


Heheh no nie bardzo kryzys, a bardziej potrzeba drugiego środka lokomocji w ruchu miejskim. Jeśli zobaczę, że to nie dla mnie to przesiadam się na skuter (choć będę musiał nim przemieszczać się ponad 40km dziennie), bo nie będę robił z siebie pośmiewiska, skoro zobaczę że to nie zabawa dla mnie.

A tak na marginesie masz prawo jazdy na motocykl?


Zajrzyj do pierwszego postu, gdzie mam napisane doświadczenie. Więc po to pytam wcześniej, żeby nie zrobić błędu wybierając między Bandit, a Hornet, a okaże się że najlepszy będzie dla mnie skuter. Więc nie mierz wszystkich jedną miarą. tylko odeślij staruszka będącego w kryzysie wieku średniego do jakiś innych modeli pasujących do powyższego opisu, abym miał frajdę z jazdy i abym nie zrobił sobie i innym krzywdy :)

Pozdrawiam :)
luckyluck
Świeżak
 
Posty: 51
Dołączył(a): 17/11/2013, 02:03

Postprzez freestyle431 » 17/11/2013, 16:45

Lucky: Mój brat ma horneta (wersja bez owiewek), mój kuzyn bandita
(wersja 'S' z owiewkami). Jeździłem i tym i tym. Teraz odpowiem Ci na to, co chcesz wiedzieć.
To tak:
Bandit - Nie jest wcale taki ciężki, jak go opisują. Swoją wagę ma, ale to jak każdy turystyk. Prowadzi się WYŚMIENICIE, zarówno w zakrętach jak i wszędzie indziej. Jest troszkę szerszy, bo ma czachę (plastik), z którego odstają lusterka. Niemniej jednak, wersja bez owiewek (N), powinna być smuklejsza do jazdy po mieście od hornetki. Bandit ma 78 koni, więc wyraźnie czuć, że jest słabszy od hornety, ALE nie mam na myśli, że "przecie to nie chce jechać", bo mocy ma spooooro. Jest wygodniejszy na dojazdy do pracy (pozycja jest dużo wygodniejsza, kanapa dużo miększa). Bardzo dobra sterowność, to nie jest jedyna z jego zalet. Równie dużą zaletą są dobre (jak na amatora, bo innych kryteriów nie mam), heble. Silnik pracuje równo i wymaga mniejszej opieki, niż hornet - jestem tego pewien. Bandit wydaje się, bowiem, ciuteczkę mniej sportowy od horneta - może ze względu na dogodniejszą pozycję. Mniejsze spalanie w przypadku bandita na pewno również Cię będzie interesować, skoro masz duży dystans do codziennej przeprawki (sam wiem, jak to wygląda w praktyce, niestety). Bandit 'S' ma także soczewki w lampach, więc dużo lepiej widać w nocy na jezdnię. Owiewki ochraniają przed "spadaniem" z moto przy dużych prędkościach lub dużym wietrze. Minusem bandita jest chłodzenie olejem/powietrzem, bo nie ma on chłodnicy cieczy. Nie jest to jednak duży minus, jakoże nie mieszkamy w Hiszpanii, ani USA, gdzie temperatura jest... naprawdę wysoka - kuzynowi nigdy nie zdarzyło się przegrzać sprzętu. skrzynia w suzuki, jak i wszystkie inne podzespoły, są bardzo dobrze przemyślane i dużo wygodniejsze, niż w typowym naked (hornet) czy w szlifierce. Ocena, względem kryteriów, jakimi Ty się posługiwałeś, zadając pytanie, to z mojej strony 5/5!
Hornet - Zależnie od rocznika, przeważnie dysponuje mocą oscylującą w granicach 90-98 KM. Bardzo fajnie się prowadzi, choć pozycja jest agresywniejsza, kierownica mniejsza, lusterka (w wersji N), są naprawdę g... mało efektowne. Czuć, że rwie bardziej niż bandit, ale nie jest to jakiś dramatyczny skok. Masy obu tych sprzętów CHYBA powinny być co najmniej podobne, bo nie wyczuwam większej różnicy. Hornetka z pewnością spali więcej (w motocyklach spalanie waha się od 100 do ~250% normy - zależnie od Twojego stylu jazdy). Hornet ma laczka z tyłu 180, a bandit 160 (przynajmniej w 2001r). Jakoże hornetka jest bardziej motocyklem zajawkowo-sportowym, niż turystyczno-sportowym (jak bandit), raczej będzie potrzebna większa opieka i ciężej będzie kupić wersję, która TAK NAPRAWDĘ nie leżała, bo to właśnie na hornetce jeżdżą ci młodzi gniewni, a na bandicie ci... mniej gniewni. Silnik horneta jest chłodzony cieczą (ale tak jak mówiłem - nie ma ogromnej różnicy, zważając na warunki pogodowe w PL). Pasażer na bank wybierze kanapę bandita, bo hornet jest bardziej sportowy, także i w tej kwestii. Za horneta z 1998 roku, zapłacisz mniej więcej taką samą cenę jak za bandita z 2001. Dodam jeszcze, że hornet idzie z gazu na koło, a bandit raczej nie - dla Ciebie może to być ważny czynnik, gdyż łatwiej w zakręcie wyrżnąć się, poprzez za duże podkręcenie obrotów).
Podsumowanie: Oceniając to, czego Ty oczekujesz od motocykla, zdecydowanie bardziej, DUŻO bardziej podejdzie Ci do gustu bandit, ponieważ jest to elegancki i wygodny środek miejskiej/pozamiejskiej lokomocji, jak i weekendowy oracz. Mi do gustu bardziej podchodzi hornetka (jeśli już miałbym wybierać z nakedów), dlatego, że ja motocykla używam tylko do rekreacji, a nie do transportu. :)
Mam nadzieję, że trochę Ci pomogłem. Zawsze możesz napisać na GG, jeśli coś jeszcze będzie Cię interesowało. Pozdroo!
P.S: Sprawdziłem "suche" dane techniczne na internecie i piszą tam, że faktycznie bandit jest ciut cięższy, niż hornet, ale tak jak wcześniej pisałem - oba sprzęty w kwestii wagi są ok. ;-)
freestyle431
Świeżak
 
Posty: 158
Dołączył(a): 13/6/2012, 13:32
Lokalizacja: Kęty

Postprzez luckyluck » 17/11/2013, 16:58

freestyle431 no właśnie o to mi chodziło!!! I mam jasność 100%. Takie porównanie jest dla bardzo cenne i załatwia całą dyskusję na temat co wybrać: hornet czy bandit. Szkoda, że duża część użytkowników spostrzega potencjalnych kierowców jednośladów jako "narwanych" szczeniaków, albo staruszków przezywających kryzys wieku średniego :D

Jeszcze raz dzięki kolego!!! Temat do zamknięcia, chyba że ktoś jakieś konstruktywne uwagi.

Pozdrawiam.
luckyluck
Świeżak
 
Posty: 51
Dołączył(a): 17/11/2013, 02:03

Postprzez Marsjanin » 17/11/2013, 18:40

Ja się tak tylko na koniec zapytam, co wybrałeś?
MT-07
Avatar użytkownika
Marsjanin
Bywalec
 
Posty: 797
Dołączył(a): 7/12/2012, 23:48

Postprzez luckyluck » 17/11/2013, 18:55

Marsjanin Wydaje mi się, że Bandit będzie dla mnie bardziej odpowiedni, ale biorąc pod uwagę różne komentarze na wiosnę zaczynam zabawę od 500 (nie wiem jeszcze jaka, bo ma mi służyć na kilka miesięcy na jazdę po "polnych drogach", a później pójdzie na sprzedaż). Myślę, że po Bandicie dopiero będę sięgał do Horneta, który w sumie i tak będzie na mnie czekał, bo przyjedzie z Włoszech na plac w marcu i jak będzie w takim stanie na jaki wygląda to żal go będzie komuś puścić.

P.S. Bandit już znaleziony (znajomy znajomego :) ma zadbaną wersję z 2001r.). Do wiosny trochę czasu jest, więc siadam do lektury "motocyklista doskonały", abym mógł udzielać się na forum i nie robić z siebie "glupka" :)

Pozdrawiam. I podtrzymuję wcześniejszą uwagę, że jeśli ktoś ma konstruktywne uwagi to z chęcią wysłucham.
luckyluck
Świeżak
 
Posty: 51
Dołączył(a): 17/11/2013, 02:03

Postprzez Marsjanin » 18/11/2013, 11:09

Karol20 napisał(a):Odkręcisz w pierwszym tygodniu, nie na 3 sezon.

W pierwszym tygodniu, jak nie już pierwszego czy drugiego dnia. Sam wiem to po sobie:
Nie będę odwijał, na początku spokojnie, przyzwyczaję się do maszyny, blablabla..
A już pierwszego dnia, po około 10km pokusa była tak wielka, że musiałem. Wcale nie jestem wariatem, po prostu taka nasza natura - każdy motocyklista wie jak to jest, kiedy masz pod dupą sporo mocy i widzisz długą prostą. Jak tu nie odkręcić? Nie poczuć tej euforii?

Karol20 napisał(a):Różnica w przyspieszenieu do 100 między banditem a hornetem to są ułamki sekund do sekundy, a nie kilka tak jak piszesz.

Tak naprawdę, na samym początku takie przyspieszenie nie klasyfikuje się w sekundach, setnych itd.. Przyspieszenie raczej jest równe = "Ale zapier****!"

Bandit na pewno bardziej jak Hornet. Miło czytać, że jednak podchodzisz do tego z pokorą i wsiądziesz na 500cc. Ten konkretny Hornet może i bardzo kusi, ale czy nie warto czasem sobie odpuścić? Napewno trafi się jeszcze okazja i to nie jedna. Przez najbliższy sezon nabierzesz doświadczenia, później się przesiądziesz.

"Motocyklista Doskonały" - polecam!
MT-07
Avatar użytkownika
Marsjanin
Bywalec
 
Posty: 797
Dołączył(a): 7/12/2012, 23:48

Postprzez Qazman » 19/11/2013, 21:10

Mam pytanie.
Dlaczego uważacie, że 600 nie jest dobrym pomysłem na pierwszy motocykl? W jaki konkretny sposób obsługa motocykla 600cc jest trudniejsza od 500cc?
Qazman
Świeżak
 
Posty: 24
Dołączył(a): 12/12/2009, 22:48

Postprzez Glenroy » 19/11/2013, 22:40

Qazman napisał(a):Mam pytanie.
Dlaczego uważacie, że 600 nie jest dobrym pomysłem na pierwszy motocykl? W jaki konkretny sposób obsługa motocykla 600cc jest trudniejsza od 500cc?


Nikt tak nie uważa bo jak poczytasz forum zauważysz, że polecane są zarówno 500-ki jak i 600-ki czy nawet 650ccm.
Chodzi głównie o mocne motocykle o stosunkowo dzikiej naturze, widzisz, różnica kiedy motocykl przyspiesza do 100km/h w 5 a 3 sekundy jest ogromna, wbrew pozorom, te 2 sekundy potrafią uratować życie, bo masz je na podjęcie decyzji i działanie, do tego mniejsze pojemności zazwyczaj łegodniej oddają moc, więc analogicznie wybacają dużo więcej błędów początkujących jeźdźców. Z racji tego, że w większości mają dwa cylindry, są sporo tańsze w serwisie, prostrze konstrukcyjnie i mniej palą, zapewniając przy tym początkującemu wystarczającą ilość wrażeń. Ja po przesiadce z ER-5 na Fazera, po odkręceniu manetki zdałem sobie sprawę, że kompletnie nie wiem co się dzieje z motocyklem i kompletnie nad nim nie panuję, wyobraź sobie teraz, co musi czuć osoba, która wsiada na takiego 95-konnego fazera, który z natury jest dużo łagodniejszy od moto typu CBR, nie mając kompletnie doświadczenia. Wsiada na moto, czuje przypływ testosteronu, odkręca manetkę i przenosi się w inny wymiar, i dobrze dla niego, jeżeli dotrze do jego głowy, że jest kompletnym laikiem, zanim wytraci na czymś prędkość w stosunku 0-1.
Raz motór byl chory i leżał w łóżeczku.
I przyszedł pan doktor "Co jest motóreczku?"
"Ach lagi mam krzywe i ogon złamany
i wgniotkę na baku i przód rozje..ny"
Avatar użytkownika
Glenroy
Moderator
 
Posty: 2831
Dołączył(a): 31/8/2011, 20:06
Lokalizacja: LPU

Postprzez Qazman » 19/11/2013, 23:56

:lol: :lol: :lol:
Ostatnio edytowano 18/11/2014, 03:07 przez Qazman, łącznie edytowano 1 raz
Qazman
Świeżak
 
Posty: 24
Dołączył(a): 12/12/2009, 22:48

Postprzez Iwantcookie » 20/11/2013, 08:07

Też zacząłem od Horneta, morderca to to nie jest. Moc jest oddawana płynnie, a do tych 7k obrotów nie zaskakuje niczym. Inna sprawa, że łatwiej będzie szybko i poprawnie nauczyć się jeździć na pięćdziesięco- niż stukonnym motocyklu i temu nikt nie może zaprzeczyć. Chociażby ze względu instynkt samozachowawczy, jeśli jest się świadomym tego na czym się siedzi, człowiek sobie nie pozwala tak szybko na sprawdzanie granic możliwości maszyny. I nie raz pewnie trafią się osoby które nigdy tej mocy nie wykorzystają do końca. Poza tym moto bardzo zwinne i relatywnie lekkie. Jest zauważalnie lżejszy od Gladiusa.
Avatar użytkownika
Iwantcookie
Świeżak
 
Posty: 71
Dołączył(a): 13/8/2013, 14:27
Lokalizacja: Kraków

Postprzez SkoQ » 20/11/2013, 08:12

Heh tak jak mój kumpel, nie czuł prędkości kiedy pruł dwie paki po wiejskiej drodze :) i przyspieszenie też dla niego nie było szokiem, teraz ma śruby w rękach i w kręgosłupie, to że ktoś zaczynał od czegoś większego nie oznacza że to dobry pomysł, Qazman, nauka na Hornecie jest trudniejsza, niż nauka na jakiejś 500. Jeśli ktoś musi, i ma mentalną potrzebę żeby zaczynać od klasy 600, to niech zaczyna tylko niech nie wmawia innym że to super plan :)
Bardzo często takie osoby kończą na dwa sposoby, albo są rozpaprane już w pierwszym sezonie, albo jeżdżą tak kwadratowo, że przed winklem najchętniej zeszli by z maszyny i ją przeprowadzili. Moc można kupić, techniki się człowiek uczy stopniowo ;)
Motocykle sportowe są do jazdy sportowej, a nie do nauki.
Avatar użytkownika
SkoQ
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 15/7/2012, 09:11
Lokalizacja: Tarnów (KTA)

Postprzez Qazman » 20/11/2013, 08:31

:lol: :lol: :lol:
Ostatnio edytowano 18/11/2014, 03:08 przez Qazman, łącznie edytowano 1 raz
Qazman
Świeżak
 
Posty: 24
Dołączył(a): 12/12/2009, 22:48

Postprzez SkoQ » 20/11/2013, 09:13

Czyli rozumiem, że bierzesz na siebie odpowiedzialność polecając setkę koni komuś kto nigdy na moto nie jeździł ? Bo ja tak widzę polecanie 600 na początek.
Motocykle sportowe są do jazdy sportowej, a nie do nauki.
Avatar użytkownika
SkoQ
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 15/7/2012, 09:11
Lokalizacja: Tarnów (KTA)

Następna strona


Powrót do Chcę kupić motocykl - kat A



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości




na gr