Zobacz wątek - Powrót z Anglii do Polski na motorze zwiedzając Europe
NAS Analytics TAG

Powrót z Anglii do Polski na motorze zwiedzając Europe

Gdzie warto wybrać się na motocyklu. Którędy? Jakie drogi wybierać, jakie omijać. Co zabrać ze sobą, a co nie przyda się na pewno.
_________

Powrót z Anglii do Polski na motorze zwiedzając Europe

Postprzez terus » 28/7/2009, 10:33

Witam planuję z kolegą jechać 4 września z Anglii do Polski robiąc małą pętlę po Europie. Zwiedzimy po drodze Paryż, Luxemburg, Frankfurt i Drezno (może gdzieś po drodze jeszcze Berlin). Trasa wyniesie nas jakieś 1800km. Wyruszamy z miejscowości Clacton on sea położonej na wschodnim wybrzeżu W. Brytanii, natomiast celem staje się nasze miasto Kłodzko leżące niedaleko czeskiej granicy. Szukamy chętnych do wspólnej jazdy choćby na małym odcinku naszej trasy. Powrót do rodzinnego miasta planujemy na późny wieczór 6 września. Śpimy pod namiotem "na dziko" ewentualnie pod polem namiotowym jeśli się uda znaleźć. Zainteresowanych prosimy o kontakt ;)
terus
Świeżak
 
Posty: 5
Dołączył(a): 4/7/2009, 23:11
Lokalizacja: Kłodzko


Postprzez makar69 » 31/8/2009, 17:17

jak dojedziesz o celu po tej podroży bym był wdzięczny o mniej więcej opowiedzenie jak się jechało i jak z noclegami pod namiotami ja mam zamiar za rok kolo maja jechać z bratem miło by było mniej wiecej dowiedzieć się od kogo kto już pokonał ta trasę na motorku
Pozdrawiam i szerokiej dogi
makar69
Świeżak
 
Posty: 11
Dołączył(a): 31/8/2009, 16:11
Lokalizacja: Biała Podlaska/Norwich

Postprzez terus » 13/9/2009, 11:17

Wycieczka udała się ale czasem było ciężko zrobiliśmy jakieś 1800km. Drogę można nazwać dobrą szkołą przetrwania, przez połowę czasu jazdy padał deszcz i wiał silny wiatr. Wyruszyliśmy z Clacton on Sea (Anglia) i jechaliśmy najpierw do Dover skąd płynęliśmy promem do Boulogne sur Mer (Francja). Odcinek ten wynoszący jakieś 220km był chyba najładniejszy z całej podróży zero dziur i robotów na drodze. Gdyby nie powolna jazda anglików to drogi w Anglii chyba są najlepsze w Europie po jakich jeździłem. Na promie oczywiście pełna kultura i elegancja :) płynęliśmy ponad godzinkę, dodając jeszcze zmianę czasową o godzine do przodu byliśmy o 10:20 na brzegu. Potem kierowaliśmy się na nasz główny cel podróży czyli Paryż. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie ceny autostrad we Francji. Na jednej drodze, która prowadziła do samego Paryża o długości około 260km płaciliśmy chyba 10 razy. Gdyby nie małe zniżki dla motorów bylibyśmy spłukani bo nie przewidzieliśmy takich cen. Razem zapłaciliśmy około 35 euro za ten mały odcinek trasy. Trzeba też wspomnieć o tym że we Francji na autostradach coś takiego jak stacja benzynowa to rzadkość i występuje raz co 10km a raz co 100km więc trudno obliczyć kiedy zatankować. Nam na szczęście się udało dojechać chociaż raz mieliśmy pełne gacie kiedy to na oparach rezerwy 40km/h dojechaliśmy ledwo do jednego cpn-u. Po tej sytuacji tankowaliśmy co jakieś 100km maksymalnie bo Virago przy takim obciążeniu spalało nam prawie 7 litrów na 100km. Po dojechaniu do granic Paryża postanowiliśmy, że najpierw przenocujemy i nad ranem aby uniknąć korków wjedziemy porobić jakieś zdjęcia i filmiki. Znaleźliśmy pole namiotowe w nawigacji jakieś 25km od centrum Paryża. Za 2 osoby motor i namiot zapłaciliśmy 15 euro. Łatwo dogadaliśmy się po angielsku z miłą francuską na recepcji :D Na polu namiotowym byliśmy około godziny 17.00, byliśmy zmęczeni bo zrobiliśmy jakieś 600km a spaliśmy tylko 2h. Niestety nie przewidzieliśmy też tego jak dłuuuugo zajmuje rozłożenie namiotu nadmuchanie materaca umycie się, przygotowanie czegoś do jedzenia, zaplanowanie trasy i rozważenie planów awaryjnych na następny dzień. To przygotowanie zajęło nam około 4h i poszliśmy spać o 21.00. Wstaliśmy o 3.30 po zebraniu się poskładaniu wszystkiego i zapakowaniu na motor zeszło nam kolejne 2h. W Paryżu byliśmy około 6.00. Niestety jednak Paryż okazał się męczarnią. Drogi są tak rozkopane, że ledwo jechaliśmy, jest pełno robotów na drodze i objazdów. Nawigacja często się myliła bo połowę dróg było zamkniętych mimo tego, że traciła kilka razy sygnał z powodu licznych tuneli i wysokich budynków dojechaliśmy do upragnionej wieży Eiffela. Niestety tu kolejna niespodzianka... Francuzi w nocy oszczędzają na prądzie, wieża prawie w ogóle nie była oświetlona i ledwo ją było widać. Mimo to podjechaliśmy pod samą kasę biletową i zaparkowaliśmy aby trochę ponarzekać i porobić kilka beznadziejnych zdjęć. Na szczęście nie załamaliśmy i zrobiliśmy kilka rundek wokół stolicy Francji. O świcie wyjechaliśmy z Paryża i postanowiliśmy już jechać w kierunku domu. Z powodu braku czasu woleliśmy konkretnie zwiedzić i objeździć jedno miasto. W sobotę udało nam się dojechać do Niemiec i zrobić jakieś 600km. Jakieś 100km od granicy Francuzko- Niemieckiej znaleźliśmy kolejne pole namiotowe. I tu już było gorzej... gdy tylko Niemcy zobaczyli angielskie tablice było miło, jednak jak kolega poszedł płacić i pokazał polski dowód mina Niemca nagle zrobiła się naburmuszona i dziwna. Tak czy inaczej ceny w Niemczech są droższe za pole zapłaciliśmy 20 euro i mieliśmy dziwne kontrole przez tutejszych odpoczywających niemieckich ludzi. Jak tylko usłyszeli, że rozmawiamy po Polsku wszyscy się na nas dziwnie patrzyli i obserwowali jakbyśmy mieli kogoś okraść. Wtedy dopiero zauważyliśmy jaką opinie mają Polacy w Europie... Następnego dnia (niedziela) postanowiliśmy już dojechać do domu. Niemieckie autostrady niestety w większości są remontowane. Jest masa zwężonych dróg i objazdów. Po wjeździe do czeskiej granicy zostało nam już jakieś 350km. I tu napotkaliśmy dużo szalonych kierowców. Kilka razy przy wyprzedzaniu tirów niecierpliwi kierowcy prawie zahaczyli mi lusterkiem o kierownice. Drogi im bliżej Polski były coraz gorsze... autostrada prowadząca do Hradca Kralove była zrobiona z takich płyt. Kiedy jechaliśmy trochę szybciej zdawało się nam jakbyśmy jechali po torach. Po dojechaniu do Polski byliśmy już szczęśliwi i uradowani, że to już koniec. Czuliśmy już bardzo zmęczenie, niewyspanie i głód. Podsumowując przeżyliśmy kawał trudnej szkoły przetrwania. Musieliśmy sobie radzić w trudnych warunkach atmosferycznych jak i na drogach. Jednak nie poddaliśmy się więc cali i zdrowi dotarliśmy do domu :D

Mimo młodego wieku i krótkiego czasu posiadania prawa jazdy dużo się nauczyliśmy i na pewno nie żałujemy :D

Z góry przepraszam za styl pisania ale ten opis jest napisany na szybko aby umieścić tylko na forum. Więcej informacji, zdjęć i filmików już wkrótce na stronie www.sudeckie-przygody.cba.pl :lol:
terus
Świeżak
 
Posty: 5
Dołączył(a): 4/7/2009, 23:11
Lokalizacja: Kłodzko



Powrót do Turystyka motocyklowa



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości




na gr