Zobacz wątek - Galindia
NAS Analytics TAG

Galindia

Gdzie warto wybrać się na motocyklu. Którędy? Jakie drogi wybierać, jakie omijać. Co zabrać ze sobą, a co nie przyda się na pewno.
_________

Galindia

Postprzez SQ » 20/6/2009, 12:17

Witam!
Wczoraj byłem z rodziną na Mazurach. Zahaczyliśmy o Galindię ttp://www.galindia.com.pl/.

Miejsce, które ma przywodzić na myśl czasy mocno stare (XIII w.). Sama okolica bardzo urokliwa. Czysto i ładnie zagospodarowany teren. Jest kilka budynków stylizowanych na czasy plemienne. Wszędzie bujna roślinność.

Jednak miejsce w niektórych okolicznościach rozczarowuje. Mianowicie byliśmy tam w cztery dorosłe osoby plus dzidziuś. Żadna zorganizowana wycieczka. Bez planów nocowania w tym miejscu. Jako, że nie wiedzieliśmy jakie konkretnie atrakcje są dostępne, zapytaliśmy Panią ile na to trzeba poświęcić czasu i czy dziecko wziąć w nosidełku, czy może być wózek. Pani odparła, że godzina to minimum, a wózek będzie problemem w „jaskiniach” (miała być nawet bursztynowa komnata).
Na wstępie wszystkim zwiedzającym puszczany jest film z dvd (zapętlony, więc leci non stop; ok. 20 min.). Można go sobie odpuścić, gdyż poza króciutką informacją o historii regionu są tam po prostu wstawki z imprez, które się tu odbywały/ją. Po tym na dół do „jaskiń”. Co też było problemem, gdyż nie ma tam znaków z kierunkiem zwiedzania. Jak się okazało „jaskinie” to zwykłe piwnice, w których jest bar/restauracja. Wszystko w dość kiczowaty sposób próbuje naśladować prawdziwe jaskinie. Absolutnie nic, nad czym warto byłoby się pochylić i poświęcić czas. Żadnej bursztynowej komnaty nie widziałem, albo to co nią było nie nasuwało podejrzenia, że nią jest.
Po tym czas na spacer na zewnątrz. Jak już wcześniej zauważyłem teren ładny. Jednak mając na uwadze, że od osoby płaciliśmy 10zł i w tych pieniądzach obejrzeliśmy jakiś „materiał filmowy” i mogliśmy zejść do baru, żeby wydać kolejne pieniądze to miejsce należy potraktować jako pomyłkę. Szczególnie, że zwiedzać nie było co.
Teren wokół jest atrakcyjny, ale aby na nim przebywać nie trzeba mieć biletów. Nikt ich nie sprawdza. Zatem uznaliśmy, że zostaliśmy naciągnięci. Pieniądze nie wielkie, ale warto, żeby nikt się nie wysilał na wchodzenie do „jaskiń”. Warto podkreślić, że w czasie kiedy byliśmy nie było statku, który też miał być jakąś atrakcją. Dodatkowo nie było potrzeby szarpania się z nosidełkiem, gdyż wózkiem po piwnicy dałoby się manewrować, a przeniesienie go kilka razy po schodach byłoby mniej wyczerpujące niż ciąganie nosidełka po całej okolicy. Wszystko zajęło nam jakieś 40min. (na terenie jest zakaz biwakowania, chociaż widzieliśmy namioty i kampery).

Żeby jednak nie było, że wszystko jest be. Nie wykluczone, że duże, zorganizowane wycieczki mogą liczyć na atrakcje w postaci występu ludności autochtonicznej, wystylizowanej na dzikich. Pewnie mogłoby się to spodobać dzieciom. Na terenie jest hotel. Nie wiem jakie są koszta, ale biorąc pod uwagę urokliwość okolicy zapewne można tam miło przenocować. Sama piwnico-restauracja, zwana szumnie „jaskiniami” jest na tyle obszerna, że pomieści imprezę typu wesele czy sylwester. Może w tym jest jakaś siła.
Jednak osoby, które przejazdem chcą zahaczyć o to miejsce mogą sobie odpuścić kupowanie biletów.
Avatar użytkownika
SQ
Mieszkaniec forum
 
Posty: 1677
Dołączył(a): 22/11/2007, 23:05
Lokalizacja: Przasnysz/Ostrołęka



Powrót do Turystyka motocyklowa



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości




na gr