Zobacz wątek - Świadomość ryzyka.

Świadomość ryzyka.

O wszystkim
_________

Moderatorzy: Walenty, Movi, adam_tomasz, Czester, madcap, Leg1oN, Lovtza, Terror, lagiboy, melvin, Landryss25, kravec, gelo007, suhy-19, Bostorn, Miczab, leff

Świadomość ryzyka.

Postprzez masino » 21/5/2009, 20:26

Witam

Mam takie pytanie do Was motocykliści jak to jest u was z tą świadomością ryzyka w waszych głowach. Wiadome, że jazda na moto jest niebezpieczniejsza od jazdy autem i bardzo często pierwszy wypadek okazuje się tym ostatnim. Do czego zmierzam... Co poniektózi z Was maja już zapewne własne rodziny, żona, mąż, dzieci . I moje pytanie jest takie : czy rozmawialiście ze swoimi połówkami o tym, że pewnego dnia możecie już nie wrócić do domu ? Po prostu jestem ciekawy czy podejmowaliście kiedykolwiek taka rozmowę ze swą ukochaną/ ukochanym .

Pozdrawiam i może zrozumiecie o co pytam hehe jak nie to się postaram dalej wytłumaczyć :)
Avatar użytkownika
masino
Świeżak
 
Posty: 215
Dołączył(a): 12/7/2008, 19:59
Lokalizacja: Suwałki


Postprzez laser » 21/5/2009, 20:31

1) rozmowa nie ma sensu on TAK ona NIE tu nie ma kompromisu bynajmniej w większosci przypadków :lol:
2) jak jadę jakoś się tym nie przejmuję bo było by można zwariować i też prostu nie ma czasu o tym myśleć... :) wolę zająć się jazdą :) po to jest motor żeby sie oderwać od szarej rzeczywistości :lol:
Ostatnio edytowano 21/5/2009, 20:36 przez laser, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
laser
Bywalec
 
Posty: 859
Dołączył(a): 8/5/2009, 19:12
Lokalizacja: KaliszCity

Postprzez mokuso » 21/5/2009, 20:32

Świadomosc tego, ze jazda na moto jest bardziej niebezpieczna niz jazda autem, jest. Jednak gdy wychodze z domu nie mysle o tym, ze moge juz nie wrocic. Gdyby za kazdym razem takie myslenie sie pojawialo, pewnie w ogole bym nie jezdzila.

Mnie akurat polaczyla pasja moto. Obydwoje jezdzimy, i zapewne kazdy z nas ma swiadomosc niebezpieczenstwa, ale nie rozmawiamy o tym, ze ktoregos dnia moze nas ni ebyc.
Mysle, ze nie warto o tym mowic, bo kazdy ma to w glowie. Glosne rozmowy na ten temat moga blokowac nasza psychike do tego stopnia, ze kazdy wyjazd bedzie jednym wielkim stresem.
Motorbikes are everywhere, especially in my heart.

Obrazek
So others may live...
Avatar użytkownika
mokuso
Świeżak
 
Posty: 347
Dołączył(a): 24/10/2008, 14:11
Lokalizacja: Leszno

Postprzez adam_89 » 21/5/2009, 20:51

Co prawda nie mam jeszcze własnej rodziny, ale nawet gdybym miał i miałbym wsiąść na moto z myślą, że moge z tej przejażdżki już nie wrócić, to poprostu w ogóle bym na motocyklu nie jeździł. Motocykl to pasja, hobby. Ludzie podczas jazdy chcą się odstresować, nie myśleć na cięzkie tematy tylko o głupotach.

A co do niebezpiecznych sytuacji, zdarzyło się kilka razy, że np za szybko wszedłem w zakręt i mówiąc w skrócie serce zaczeło bić mi dużo szybciej niż zazwyczaj. Po takich sytuacjach momentalnie przychodziła refleksja: co by było gdyby... jaki byłby ból itp. Podczas wypadku który miałem nawet nie zdązyłem sobie nic pomyśleć, ułamek sekundy uderzenie i nagle zaczynam zbierać sie z drogi. Oczywiście pierwsza myśl po wypadku - cholera, żeby oddali mi kase z ubezpieczalni na następne moto :D
Avatar użytkownika
adam_89
Stały bywalec
 
Posty: 1413
Dołączył(a): 21/10/2007, 12:01
Lokalizacja: Radomsko

Postprzez herbatkowy » 21/5/2009, 20:52

Jako ze jestem jeszcze gowniarzem to na czesc pytania odpowiedziec nie moge, ale moja rodzina wie ze motocykle to moja pasja, jezdze duzym quadem wiec w zasadzie jest rownie niebezpieczny co motocykl, takich rozmow bylo wiele, ale zawsze wygladaly w ten sam sposob. Matka wola wieczorem jak wracam z przejazdzki i mowi "zobacz kolejny umarl na motorze". Mowie ze zycie ma to do siebie, ze kiedys musi sie skonczyc. Ale powiem szczerze ze po ostatniej wywrotce ojca bylo na ten temat w domu naprawde goraco. Kilka razy sam tez sie wylozylem, czesto przeginalem jak chyba my wszyscy, tracilem pewnosc siebie, ktora wracala jak tylko ponownie wyjrzalo slonce. Za to moje babcie oraz matka placza ciagle i sie martwia, dla nich motocykl to tylko pocisk wystrzelany z asfaltu na ktorym siadam, po drodze igrajac z losem, dla mnie to sposob na zycie, ah jak to groteskowo zabrzmialo :P

adam89 napisał(a):Oczywiście pierwsza myśl po wypadku - cholera, żeby oddali mi kase z ubezpieczalni na następne moto Very Happy


I o to chodzi.
Na końcu będziemy pamiętać nie słowa naszych wrogów, ale milczenie naszych przyjaciół.
Avatar użytkownika
herbatkowy
Bywalec
 
Posty: 608
Dołączył(a): 12/8/2008, 14:22
Lokalizacja: Ostrołęka

Postprzez masino » 21/5/2009, 20:55

No dokładnie i zgadzam się z Wami bo wiadomo, że podczas jazdy i przed nią samą się nie myśli o tym, że można zginąć. Chodzi mi głównie o takie refleksje poza jazda wywołane np. usłyszeniem/zobaczeniem wypadku itp.
Avatar użytkownika
masino
Świeżak
 
Posty: 215
Dołączył(a): 12/7/2008, 19:59
Lokalizacja: Suwałki

Postprzez mokuso » 21/5/2009, 20:57

masino napisał(a):Chodzi mi głównie o takie refleksje poza jazda wywołane np. usłyszeniem/zobaczeniem wypadku itp.


Refleksja zawsze jest, z kazdym kolejnym wypadkiem...
Motorbikes are everywhere, especially in my heart.

Obrazek
So others may live...
Avatar użytkownika
mokuso
Świeżak
 
Posty: 347
Dołączył(a): 24/10/2008, 14:11
Lokalizacja: Leszno

Postprzez herbatkowy » 21/5/2009, 21:11

Jak widze wypadek to zycze sobie ze bede mial wiecej szczescia. Widze smutne twarze ludzi oraz bliskich, i pewnie dziwnie to zabrzmi; mimo wszystko mnie to nie dziwi. Jezdzi czlowiek 10 lat, codziennie wraca do rodziny do domu, nagle w jednej sekundzie trach, wali w drzewo, calkowicie zmasakrowany ginie natychmiast, film sie urywa a historia konczy. I w mojej perspektywie paradoksalnie najmniej w tym wszystkim ucierpial ten ktory zginal, nawet nie zorientowal sie, ze wlasnie umarl. Najgorsza jest ta blizna ktora pozostaje na wszystkich bliskich i ludziach do okola. Moja zasada? Nie przywiazywac sie zbytnio do zycia, poprostu robic to co kochamy, jestesmy czescia czegos wiekszego, czego nigdy do konca nie pojmiemy, nazwijcie to jak chcecie. I mysle ze to cos nie karze, nie nagradza, wogole nie osadza, poprostu jest, tak jak my.
Na końcu będziemy pamiętać nie słowa naszych wrogów, ale milczenie naszych przyjaciół.
Avatar użytkownika
herbatkowy
Bywalec
 
Posty: 608
Dołączył(a): 12/8/2008, 14:22
Lokalizacja: Ostrołęka

Postprzez gelo007 » 21/5/2009, 21:15

Widzę, że dosyć ciekawy temat więc pokuszę się o wypowiedź. Cały czas jestem świadomy tego ryzyka no i wiadomo, że w głębi serca człowiek ma jakieś obawy, że coś może się stać. Teraz na tygodniu jak nie jeżdżę to nieraz nachodzą mnie myśli, a co by było gdyby :). Ale gdy już się usiądzie na moto i rusza w traskę to te wszystkie obawy nagle znikają. Wiadomo, nieszczęścia chodzą po ludziach. Ale gdyby do wszystkiego tak podchodzić to człowiek spędziłby całe życie w domu, ewentualnie pomiędzy czterema miękkimi ścianami w obawie o własne zdrowie i życie. Jak się już wsiada na to moto - człowiek nie myśli o pierdołach, jedzie przed siebie, jest skoncentrowany - w końcu chce dojechać do celu. Oczywiście można i trafić na tępą pizdę, która spróbuje wymusić pierwszeństwo. Ja mam na to szczerze mówiąc zlane. Jadę sobie spokojnie, nawet jak mi jakaś szmata wyjedzie to się nie denerwuje. Zawsze w takich momentach myślę, że niektórym Pan Bóg naprawdę poskąpił intelektu więc staram się im to wybaczyć :). Ja ogólnie jeżdżę spokojnie. Nie mam jakiegoś parcia na ciągłe zapierdalanie. Wiadomo, że fajnie jest sobie jechać te 140 czy 160, ale jak na trasie jedzie jakiś zawalidroga te 90km/h to po prostu jadę za nim. Dostosowuję prędkość do warunków panujących na drodze i tyle. Nie muszę się nigdzie śpieszyć, a szczególnie na tamten świat. Szczerze mówiąc to patrząc na niektórych "motocyklistów" nie dziwię się jaką opinię wyrobili nam wszystkim w mediach. Wpierdalają się na chama między samochody z wielkimi prędkościami. Po co to wszystko? Ja wolę sobie na spokojnie jechać. Zresztą wszyscy narzekają na to, że w Warszawie ludzie nie potrafią jeździć, że nie ma kultury jazdy. A ja na to powiem tylko tyle, że to gówno prawda. Jak ktoś się zachowuje kulturalnie na drodze, to i wobec niego się będą tak zachowywać (no pomińmy tu odsętpstwa od normy i ludzi chorych psychicznie :) etc.). Ja przeciskając się w korku byłem naprawdę mile zaskoczony, że tyle samochodów człowiekowi robi miejsce. Myślałem, że ludzie są do motocyklistów nastawieni agresywnie, ale okazuje się, że w Wawie jest o 100% lepiej niż w Radomiu lub jeszcze mniejszych miasteczkach.

Ale się rozpisałem. Chyba jestem już motocyklistą... oO
Avatar użytkownika
gelo007
Administrator
 
Posty: 2731
Dołączył(a): 3/7/2006, 13:28
Lokalizacja: Radom

Postprzez sepo » 21/5/2009, 21:17

Ja mam czasami dziwne myśli. Np ja jadę trasą i pałuję tak zdrowo, to sobie myślę a gdyby się teraz k**** koło urwało to została by ze mnie miazga, pomimo tych myśli i tak pałuję dalej :D także jestem chyba lekkim zwichlakiem.

PS. Herbatkowy myślałem, że nigdy tego nie napisze, aż klawiatura odmawia mi posłuszeństwa ale po części się z Tobą zgadzam.... wiem, że gdybym zginał to zmarnowałbym życie moim rodzicom, znam ich, oni by tego nie przeżyli.
Ostatnio edytowano 21/5/2009, 21:23 przez sepo, łącznie edytowano 2 razy
Hornet-->929-->954-->DRZ 400 SM k6 | http://bikepics.com/members/sepo/
Avatar użytkownika
sepo
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 1587
Dołączył(a): 6/11/2007, 20:06
Lokalizacja: Ząbki

Postprzez Kserkses » 21/5/2009, 21:19

nigdy nie uswiadamialem nikogo ze wychodzac pojezdzic moge nie wrocic. jedynie od czasu do czasu rozmawiam z ojcem ktory tez jezdzi na swojej maszinie<tak z dwa razy w roku:P> ze trzeba uwazac bo to niebezpieczne. i tyle. jezdze glownie po wioskach, nie lubie po miescie, jest goraco i nudno.
Kserkses
 

Postprzez herbatkowy » 21/5/2009, 21:28

No tak tlumaczyc bliskim nie wolno, chyba kazdy wie co to jest motocykl i jak niewiele trzeba. Tak jak powiedzial kolega wczesniej, inaczej czlowiek spedzilby zycie w pustym pokoju, tylko co z takiego zycia? Jesli nas to jara, to powinnismy jezdzic i starac sie o to, zebysmy w wieku 60 lat z broda i brzuszkiem pili piwko na zlocie przy swoim chopperze :) A jezeli wypadnie sie zwinac wczesniej? Whatever, takie jest zycie, i o to w nim chodzi, zdradze wam pewna tajemnice, kazdy kiedys umrze :)
Na końcu będziemy pamiętać nie słowa naszych wrogów, ale milczenie naszych przyjaciół.
Avatar użytkownika
herbatkowy
Bywalec
 
Posty: 608
Dołączył(a): 12/8/2008, 14:22
Lokalizacja: Ostrołęka

Postprzez malyzck » 21/5/2009, 21:29

ja zakonczylem zeszly sezon na puszkazu ktory wymusil na mnie pierwszenstwo, w czasie proby unikniecia kolizji nie masz czasu o niczym innym myslec, i nagle jeb i o dziwo nic nie boli, potem szorujesz kilkanasie metrów po jezdni i tylko probujesz sie zatrzymac i martwisz zeby ci w plecy nie jeb..al samochod, wreszcie lezysz i zajebisty bol, karetka ja w karetce i pytanie policjantki co z motocyklista na co ja :)?? co z motorem?? :)
I tylko jak sie ogarniesz lykasz odszkodowanie naprawiasz moto:) do lepszego stanu niz bylo lub kupujesz inne, i jedyne co marzysz to zeby zaczal sie sezon :D
malyzck
Bywalec
 
Posty: 512
Dołączył(a): 31/3/2008, 08:52
Lokalizacja: Kielce

Postprzez SzpiceR » 21/5/2009, 21:38

ja tam sie boje bardziej <odpukac> kalectwa... smierc to smierc gryziesz glebe i do nieba/piekla a wez se zyj bez nogi reki albo w bezruchu :/ masakra :/
ten co sobie nie żałuje
Avatar użytkownika
SzpiceR
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 3773
Dołączył(a): 8/8/2006, 18:46
Lokalizacja: Słupsk

Postprzez masino » 21/5/2009, 21:43

Chyba większość z Nas wolała by zginąć niż zostać sparaliżowanym. Dokładnie : masakra, nie dość, że stajesz się cieżarem dla rodziny to także tracisz możliwość robienia tego co sprawiało Ci tyle radości.
Avatar użytkownika
masino
Świeżak
 
Posty: 215
Dołączył(a): 12/7/2008, 19:59
Lokalizacja: Suwałki

Postprzez herbatkowy » 21/5/2009, 21:49

I tu nasuwa sie niezwykle medialny problem eutanazji. To prawda ze na takie tematy wypowiadaja sie osoby ktore nigdy nie byly w takiej sytuacji, co wiecej nigdy sie nawet nad tym nie zastanawiali i nie maja pojecia co czuje osoba sparalizowana. Ja osobiscie wolalbym byc odlaczony od aparatury niz patrzec przez reszte w zycia w sufit oraz na to jak przyjaciele sie mecza, zycie ktore kreciloby sie tylko na przyjmowaniu i oddawaniu pokarmu, dla mnie nie mialoby sensu, i zastanawia mnie czy aby zakaz przeprowadzania eutanazji w naszym kraju to pozytywne wyjscie z tak trudnych sytuacji, o takich rzeczach powinien decydowac czlowiek znajdujacy sie w tak nieszczesliwej sytuacji oraz po niekad rodzina. Nie panstwo.
Ostatnio edytowano 21/5/2009, 21:51 przez herbatkowy, łącznie edytowano 1 raz
Na końcu będziemy pamiętać nie słowa naszych wrogów, ale milczenie naszych przyjaciół.
Avatar użytkownika
herbatkowy
Bywalec
 
Posty: 608
Dołączył(a): 12/8/2008, 14:22
Lokalizacja: Ostrołęka

Postprzez turboponczek » 21/5/2009, 21:50

Moto było powodem zerwania z laską z którą byłem 3 lata :lol:

Laska nie uniosła psychicznie tego jak jeżdże.

Niestety nie mam takich obaw że coś mi się przytafi, że mogę zginąć... bo zawsze sobie wkręcam na banie że jest to poprostu nie możliwe bo za zajebiscie latam !! :lol: :lol: hahaha
Avatar użytkownika
turboponczek
MEGA TROLL
 
Posty: 2010
Dołączył(a): 1/5/2007, 11:44
Lokalizacja: masz taki fajny tornister ?!

Postprzez Leg1oN » 21/5/2009, 21:57

ja osobiscie jestem zawsze swiadom ryzyka.. i dlatego latam z troche mniejszymi predkosciami niz moj bike by mi pozwalal.. choc swiety tez nie jestem..
widmo kalectwo jest rownie straszne jak smierc.. nawet tak jak mowicie staszniejsze.. wiec moze warto czasami pomyslec o inych i odpuscic te pare dyszek na blacie.. poto tylko aby zmniejszyc prawdopodobiensto tego ze cos zlego stanie sie nam jak i w nastepstwie naszym bliskim..
Avatar użytkownika
Leg1oN
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 2531
Dołączył(a): 16/6/2006, 14:02
Lokalizacja: Kłodawa/Poznań

Postprzez SzpiceR » 21/5/2009, 22:15

dlatego mysle o zakupie tego usztywniacza na szyje... jezdizl ktos w tym?
ten co sobie nie żałuje
Avatar użytkownika
SzpiceR
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 3773
Dołączył(a): 8/8/2006, 18:46
Lokalizacja: Słupsk

Postprzez melvin » 21/5/2009, 22:20

staram się nie myśleć o ewentualnych konsekwencjach wypadku, ale nie udaje mi się to...
DUŻO GAZU I SPRZĘGŁO OD RAZU! :twisted:
Avatar użytkownika
melvin
PierwszyOkrutny
 
Posty: 8392
Dołączył(a): 17/9/2007, 21:09
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Następna strona


Powrót do Hydepark



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości




na gr