Zobacz wątek - Kilka słów otwartym tekstem

Kilka słów otwartym tekstem

O wszystkim
_________

Moderatorzy: Walenty, Movi, adam_tomasz, Czester, madcap, Leg1oN, Lovtza, Terror, lagiboy, melvin, Landryss25, kravec, gelo007, suhy-19, Bostorn, Miczab, leff

Kilka słów otwartym tekstem

Postprzez tomekj1 » 10/7/2017, 16:11

Panowie i panie jeżdżący na quadach i motocyklach crossowych:

Mieszkam na wsi nieopodal lotniska w Pyrzowicach. Jeżdżę wprawdzie na motocyklu, ale quady też mi się podobają, więc może kiedyś... Pozwalam sobie zamieścić ten post na tym i paru innych forach quadowych i motocyklowych z powodu wydarzenia, jakie w miniony weekend miało miejsce w mojej okolicy i uprzedzam, że będzie na ostro. Nie zamierzam się pieścić z nikim, a debila otwartym tekstem nazwę debilem.

Rzecz polega na tym, że od kilku lat obserwuję, jak od czasu do czasu przez okoliczne pola, łąki i ugory coraz częściej przemyka ktoś na quadzie, czy motocyklu crossowym. Póki pomyka po drogach asfaltowych, czy gruntowych, to w sumie nie mam nic przeciwko, choć... Choć prawdę powiedziawszy uważam odkręcanie manetki na maksa i ekstremalnie głośne porykiwanie silnikiem na terenie zamieszkałym za brak kultury - tak u quadowców, jak i motocyklistów; niemniej jednak rozumiem chęć zabawy, staram się być cierpliwy, jak dotąd nie protestowałem. Moja cierpliwość jest jednak wystawiana na próbę w sytuacji, gdy widzę takiego kogoś jeżdżącego po cudzych łąkach - a zdarza się to coraz częściej.

Słuchajcie, nie wiem, czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale każdy, kto ma łąki i pastwiska, a przy tym olej w głowie, o te łąki dba. Oznacza to, że w ciągu roku trzeba trochę czasu i pieniędzy w nie włożyć. Mam zwierzęta gospodarskie i łąkę, więc tę łąkę bronuję, wałuję, nawożę, wapnuję, koszę. Tak samo robią inni. To w skali roku kosztuje kwoty czterocyfrowe na każdy hektar, a robi się to wszystko po to, żeby trawy było więcej, a nie po to, żeby jakiemuś bucowi dawać satysfakcję kręcenia kółek i wyrywania darni z korzeniami. Rekultywacja zniszczonej kołami quada, czy motocykla łąki, nie tylko kosztuje, ale i trwa conajmniej rok. Nie spodziewam się po czytających pełnego zrozumienia, bo to zrozumie tylko ktoś, kto bawiąc się w rolnictwo poświęca swój czas i siły na to. Dla innych trawa po prostu rośnie, więc o co tu się pienić ? Może jednak powyższa informacja trafi głębiej choćby pod jeden kask i tam na dłużej zostanie, a w efekcie zaskutkuje powstrzymaniem się od takich jazdy po cudzych, stale użytkowanych terenach rolniczych.

Pretekstem do napisania tego postu było zaś takie oto wydarzenie: w ostatni weekend ktoś z miejscowych bezmózgich quadowców urządził sobie w nocy dziką przejażdżkę po cudzych terenach. Także po łąkach moich i moich sąsiadów. Już wuj mu w zupę, że zlekceważył czyjąś własność, że poniszczył łąkę - srał go pies. Ale jeżdżąc sobie tak radośnie w ciemnościach wpakował się całym pędem w elektryczne ogrodzenia pastwisk. Te ogrodzenia to stalowe druty grubości ok. 1.5 mm, w więc wystarczająco mocne, a przy tym rozpięte na kilku wysokościach - słowem: idealne warunki, żeby przy większej prędkości i odrobinie pecha np. przeciąć takiemu chędożonemu pajacowi tętnicę szyjną. Debil miał wprawdzie szczęście, ale wyplątawszy się z drutów zaczął szukać drogi wyjścia, a że wszystko w okolicy było poprzegradzane, usiłując uciec skierował się do ogródka na tyłach domu sąsiada. Nie tylko poniszczył rosnące tam warzywa, ale naciął się po raz drugi - tym razem na sznury do wieszania prania, które też pozrywał. Gratuluję 200% skuteczności... Dla pełnego opisu dodam jeszcze, że wypuszczenie przez sąsiada zwierząt na pastwisko z pozrywanym ogrodzeniem skończyło się lataniem za nimi.

Nie będę wnikał, co powodowało takim dupkiem, jaką mentalność trzeba mieć, żeby jeździć po cudzym terenie bez zastanowienia i bez zdroworozsądkowej oceny zagrożenia, jakie zawsze niesie jazda w całkowitej ciemności w nieznanym miejscu. Nie widzę jednak powodu, żeby nad ranem znaleźć kiedyś znaleźć na swoim terenie quada i obok wykrwawione zwłoki jakiegoś półmuzga, albo kto wie, może nawet jego głowę osobno, a potem jeszcze być z tego powodu ciąganym przez policję. Sprawcy całego zamieszania, kimkolwiek by nie był, chciałbym tylko przekazać parę słów po angielsku: "tea who you yeah bunny" ! Uprzedzam, że jeśli zobaczę ciebie lub kogoś podobnego latającego na motocyklu lub quadzie na dziko po czyichś okolicznych terenach, to nie odpuszczę, dojadę i najpierw będę prał, a dopiero potem będę dochodził, kogo i za co.

A pozostałym użytkownikom 2- i 4-kołowych maszyn powiem tak: jak nas widzą, tak nas piszą. Narzekacie na forach na to, że ludzie rozpinają linki w poprzek drogi, że robią Wam awantury za ostrą jazdę i hałas - ale co by nie mówić, to się przecież nie bierze znikąd ! Jeden taki durny złamas potrafi narobić smrodu wszystkim. Ja też, jak lubię wszystkie takie maszyny, tak nie trawię takiego sk...syństwa, jak powyżej opisane. Zwłaszcza, że wokół pełno jest nie używanych przez nikogo ugorów, więc nie ma żadnego usprawiedliwienia na niszczenie terenów uprawianych. I uprzedzam, że jak się to powtórzy, to sam ogrodzę swoje solidniejszym drutem. Amen.
tomekj1
Świeżak
 
Posty: 1
Dołączył(a): 10/7/2017, 16:09



Powrót do Hydepark



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości




na gr