Zobacz wątek - Motocykl z wózkiem bocznym

Motocykl z wózkiem bocznym

Wszelkie dyskusje o motocyklach onroad.
Milośnikow enduro, crossu, skuterów motorowerów oraz motocykli o pojemności do 125 ccm zapraszamy do działów niżej.
_________

Moderatorzy: Walenty, Movi, adam_tomasz, Czester, madcap, Leg1oN, rosiboj, Lovtza, Terror, lagiboy, melvin, Landryss25, kravec, gelo007, andy7, suhy-19, Bostorn, Miczab, Boshi

Motocykl z wózkiem bocznym

Postprzez eivnd » 13/9/2016, 09:34

Witam szanowne grono!

To mój pierwszy i mam nadzieję że nie ostatni wpis na forum.


Piszę do was z zapytaniem i prośbę o radę w temacie trójkołowców.

Ale od początku - może nudno i przydługo, ale liczę, że ktoś przechodził podobną drogę i doradzi.
Przygodę z motocyklem, jak okazało się później, moją największą pasją zacząłem kila lat temu i Bogu dzięki bez złych przygód do dziś ujeżdżam moją Sevenkę. Nakręciłem do 15 tyś km. Ułamek z tego z plecaczkiem w osobie żony, ale...

No z tym ale jest problem. Na samym początku żona zaszła w ciążę, tym samym na dłuższy okres wykluczyła się z jazdy, potem powtórka z drugim dzieckiem i dopiero po trzech latach wsiadła ze mną na moto. Jednak nie jeździmy już tak długo i daleko. Zwykle są to max półtoragodzinne przejażdżki - rozłąka dzieci - mama i czas dziadków skracają nam wypady bez litości. Wiem, że z czasem będzie tego czasu więcej, ale pojawi się problem braku miejsca dla córki czy syna, gdy podrosną. Trzeba będzie jeździć "na zmianę". I tu wpadłem na pomysł - motocykl z wózkiem bocznym.

Teraz można do sedna przejść. Na mój dopiero orientujący w się w temacie rozumek są trzy opcje:
1) Kupić coś w miarę "nowoczesnego" np z lat 80ych co wózek miało w oryginale, np Jawę. A może współczesny Ural?
2) Kupić coś starszego do ogarnięcia z pomocą kolegów moto-mechaników, np ruska z napędem na wózek lub bez, albo Pannonię.
3) Kupić sprzęt z większym momentem i z wałem napędowym, np BMW K75 lub K100 (wolałbym) i dorobić wózek do motocykla w legalny, zgodny z przepisami sposób. I nie musi być to system wadliwy.

Która opcja jest najkorzystniejsza finansowo? Wicie, rozumicie - dzieciaki, hipoteka, życie codzienne inne wydatki. Wiadomo zatem, że to projekt na min dwa lata - zakup moto i remont/dorabianie wózka.

Jeśli ktoś z was miał podobny problem i może podzielić się doświadczeniami, bardzo proszę o pomoc i radę
eivnd
Świeżak
 
Posty: 1
Dołączył(a): 20/5/2015, 09:26
Lokalizacja: Włocławek


Postprzez ChaoticBiker » 15/9/2016, 22:30

Hej,

Jak chcesz tym rzeczywiscie jezdzic, zabierac rodzine i generalnie uzytowac to zdecydowanie najlepsza opcja nr 3)

1) i 2) sobie odpusc

Kup jakies BMW (K100 rewelacja do tego!) czy japonie (Virago, albo Goldwing? pedzone walem motury do tego nadaja sie znakomicie!) i dorob wozek - jest to najlepsza opcja pod wzgledem kosztow i efektywnosci

Zapomnij o wszelkich ruskahc, dnieprach, uralach, tym bardziej tych "wspolczesnych".

stary rusek czy jawa moze zdarzyc sie tansza na wstepie, ale koszty napraw, nerwy przy awariach i ogolne pi*rdolenie sie z tym zezra cie finansowo i nerwowo.

Jesli znasz jezyk angielski, to tutaj bardzo ladnie jest wytlumaczone, dlaczego wszelakie ruski powinienes sobie odpuscic (temat dotyczy nowych urali, ale kopiuj/wklej to na kazdy sowiecki zaprzeg): http://advrider.com/index.php?threads/w ... le.794963/


jesli nie znasz angielskiego to pokrotce, dlaczego powinienes kupic jakas japonie / ew. bmw i dorobic wozek:

1) awaryjnosc. Sowieckie zaprzegi psuja sie czesto i gesto, do tego sa to najczesciej awarie uniemozliwiajace dalsza jazde, czesci sa relatywnie drogie.

2) predkosc. ruski zaprzeg bedzie mial problem z przekroczeniem 90km/h, a jazda powyzej tej predkosci bedzie meczarnia dla Ciebie i silnika

3) hamowanie. Rusek nie hamuje. A juz napewno nie z 3ma osobami na pokladzie. Nie daj boze nowszy ural, ktory ma tarcze na przednim kole, ktora w przypadku awaryjnego hamowania potrafi sie ROZPASC NA KAWALKI!

4) Prowadzenie. Profesjonalnie zaadaptowany motocykl japonski prowadzi sie ZNACZNIE lepiej z wozkiem bocznym i pewniej od nawet bardzo zadbanego ruska. ruskiem przy 90km/h walczysz o przetrwanie. Goldwingiem z dwuosobowym wozkiem relaksujesz sie przy 120km/h

4) obsluga. Np. taki Ural zaleca wymiane oleju co 2500km, podobnie z regulacja zaworow (ktora, wierz mi, bedziesz robil znacznie czesciej). W typowej japonii wymiana co 10 000km lub co sezon.... a o zaworach w niektorych przypadkach w ogole mozna zapomniec. To samo z regulacja gaznikow (chyba, ze kupisz urala na wtrysku, ktory jest horrendalnie drogi)

5) wyglad. Euskie zaprzegi przyciagaja uwage? Gwarantuje Ci, ze kazdy motocykl z wozkiem bocznym, niezaleznie od pochodzenia, przyciaga uwage.

plusy ruskich? Bieg wsteczny. 99% posiadaczy zaprzegow obchodzi sie bez niego.


Na koniec dodam, ze pisze to jako posiadacz ruskiego zaprzegu - Dniepra 650 MT11, ktorego mam juz 8 lat i sprzedac nie zamierzam. Mam swoje powody, by to guvno trzymac.
Jezdzilem tez zaprzegiem m72 z silnikeim BMW r60
oraz uralem dolnozaworowym tez.

A takze sporo km zrobilem tez Honda Goldwing Interstate z wozkiem bocznym.
Takze BMW R1100GS oraz wlasnie K100 z wozkiem
Oraz paroma innymi wynalazkami w zaprzegu

Koniec koncow wszystko jest lepsze od ruska

Wiec generalnie podkresle to jeszcze raz - jesli chcesz tym sprzetem zabierac sie na wycieczki z rodzina - odpusc sobie ruskie/ukrainskie zaprzegi (jawe 350 i inne dwusuwy tez).
Chbya ze chcesz sie jeszcze mocniej zaprzyjaznic ze swoimi kolegami-mechanikami i spedzac z nimi bardzo czesto bardzo duzo czasu (co tez jest opcja).
Avatar użytkownika
ChaoticBiker
Stary Wyjadacz
 
Posty: 706
Dołączył(a): 16/11/2007, 18:05
Lokalizacja: Edinburgh

Postprzez Rura » 16/9/2016, 05:36

Generalnie święte słowa Kolega napisał.
Masz ruska z koszem:
- tonjesteś ekspertem z mechaniki
- masz duży garaż
- masz nerwy ze stali (prędkość, wyprzedzanie i hamowanie).
- masz sporo luźnej kasy na naprawy, części i paliwo ;)

Z jednym tylko się nie zgadzam. Rusek zrobiony dobrzebi nie po taniości, to z sezon góra dwa jeżdżenia ;-).

Pisze właściciel MW na dolniaku ;).
Daytona, MW, GT... byle latało ;-).
Rura
Świeżak
 
Posty: 421
Dołączył(a): 30/1/2015, 22:09
Lokalizacja: Szczecin

Postprzez jasnoksieznik » 17/9/2016, 16:45

Z ciekawości zerknąłem na ogłoszenia w Helmutkowie i kilka obiecujących widziałem. Kosz to "Gespann", jakby ktoś chciał sam rzucić okiem.

Jest trochę ofert, od 5k EUR, a takie konkretne, że spójnym malowaniem i zadbanym moto, to już raczej 10-13k EUR.
BMW -> KTM. Mogę mieć spaczenie zawodowe.
Avatar użytkownika
jasnoksieznik
Stały bywalec
 
Posty: 1461
Dołączył(a): 15/2/2013, 12:36
Lokalizacja: Monachium

Postprzez ChaoticBiker » 19/9/2016, 09:08

w UK mozna kupic goldwinga w zaprzegu z poczatku lat 80tych za 1500-2000gbp.
Sa to egzemplarze generalnie jezdzace, ale czesto po prostu zastane - brudne i wymagajace poprawek lakierniczych albo drobnych napraw.

Co do kolegi wczesniej - alez ja nie przecze, ze zrobiony DOBRZE rusek nie pojezdzi sezonu albo dwoch - zalezy od kilometrazu.

Ale np taki goldwing to pojezdzi nawet 10 sezonow bez wkladu (oczywiscie normalny serwis)....

Wracajac do kwestii finansowych - "normalny" motocykl w zaprzegu moze i bedzie drozszy w zakupie na poczatku, ale w kosztach utrzymania ZNACZNIE tanszy juz po pierwszym roku.

nawet na spalaniu.... rusek 650ccm pali wiecej niz goldwing 1200 w zaprzegu...
Avatar użytkownika
ChaoticBiker
Stary Wyjadacz
 
Posty: 706
Dołączył(a): 16/11/2007, 18:05
Lokalizacja: Edinburgh

Postprzez Rura » 19/9/2016, 18:47

Ja o tym wiem ;). I wcale się z tym nie kłócę. Chodziło mi tylko o złamanie mitów o wiecznym dłubaniu przy rusku... (Znaczy można dłubać jak się nie ma nic innego do roboty, albo nie wie się co zrobić i po co, albo się idzie programem oszczędnościowym...)
Ja tam w swoim nawet oleje zmieniłem w tym roku chyba...
Daytona, MW, GT... byle latało ;-).
Rura
Świeżak
 
Posty: 421
Dołączył(a): 30/1/2015, 22:09
Lokalizacja: Szczecin



Powrót do Motocykle



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości




na gr