Zobacz wątek - Motocykle a pasja
NAS Analytics TAG

Motocykle a pasja

O wszystkim
_________

Motocykle a pasja

Postprzez Darek19123 » 20/8/2014, 01:24

Witam jestem nowy na forum. Może zacznę głupim tematem,ale z wieczornych nudów napisałem taki artykuł jakby opisujący moją przygodę z motocyklami i moje własne zdanie podsumowując wszystko na końcu . Miłego czytania.


Motocykle a prawdziwa PASJA
Moja przygoda z motocyklami zaczęła się od dzieciństwa. Już jak miałem kilka lat byłem otoczony motocyklami . Z początku moje zainteresowanie wzbudzały samochody - z czasem kiedy, oglądałem motocykle,zaczęło coraz bardziej mnie to kręcić. Wygląd ,dźwięk i przerażenie ludzi - a szczególnie starszych, każdy powtarzał jakie to niebezpieczne , jakie szybkie.. Wtedy jeszcze nie rozumiałem,do czasu kiedy wujek kupił pierwszy sportowy motocykl jakim było Kawasaki ZZR 1100
Parę razy przewiózł mnie, wtedy był to dla mnie ogrom, motocykl wydawał się ogromny .wtedy nie miałem szans go utrzymać,przeprowadzić,ani nawet na niego wsiąść. Gdy troszkę podrosłem do góry, i nikogo nie było ,szedłem do garażu siadałem na niej i z całej siły odpychałem się nogą by oderwać stopkę od ziemi. W końcu mi się udawało do momentu aż motocykl przechylił się na drugą stronę,czubkiem palców odepchnąłem go i udało się . Gdyby się na mnie przewrócił motocykl ważący 250kg - ja wtedy mogłem ważyć 35kg może nie, było by pewnie po mnie. A w najlepszej sytuacji by mnie ktoś znalazł i wyciągnął połamanego .Ale wzbudzał wemnie ciekawość , upierałem się na przejażdżkę aż w końcu udało mi się. Siedziałem na baku - ponieważ na tyle bym po prostu się nie utrzymał. Pierwsze odczucie, to ogromnę przyśpieszenie takie,że czułem jakbym był w stanie nieważkości - nie czułem w ogóle swego ciała, trzymałem się zbiorniczków płynu chłodzącego jedną ręką a drugą kierownicy. Przyśpieszenie było takie,że gdyby nie wujek nie utrzymałbym się. Łaskotało mnie w brzuchu, chciało mi się śmiać i jednocześnie płakać ze strachu. Jak schodziłem telepałem się cały,ale twardo każdemu mówiłem,że było fajnie ;). W myślach powtarzałem sobie nigdy więcej,nigdy.. a jednak.. po czasie znowu chciałem tego spróbować. Wtedy zrozumiałem co to prędkość,przyśpieszenie. Jak konstrukcja tego motocykla nie jest przypadkowa - Szeroka opona,gruby łańcuch - wtedy porównywałem jeszcze do rowerowego heh, dwa ogromne i głośne wydechy i skala prędkościomierza aż do 320km/h.
Ogromny zbiornik paliwa, wszystko zdawało się duże masywne i nic nie było na "pokaz" czy do lansu.
W wieku 10stu lat w końcu po namowie rodziców - a trwało to co najmniej kilka lat, postanowiło mi się przekonać do pierwszego motocykla - a właściwie motorynki. Nie byłem jak inne dzieci,które chcą czegoś upierają się i odpuszczają gdy rodzice mówią nie. Nie ja to drążyłem latami nie dając spokoju, a gdy już to dostałem , byłem bardzo szczęśliwy i nie byłem jak inni , że po paru razach powiedziałem "ale nuda"..
Motorynka miała silnik pojemności 49ccm3 i mocy 1,7km. Prędkość maksymalna wynosiła 45km/h. Wielu zaczynających przygodę,od razu stwierdza,że chcą mieć coś mocnego - i właśnie tacy ludzie nigdy nie zrozumieją czym jest motocykl i gdzie tkwi cała radość w jeździe.
Pierwszej jazdy nią nigdy nie zapomnę - jak całą resztą innych motocykl. Ale to było coś wyjątkowego pierwsza prosta i rozwinąłem całe 45km/h miałem łzy w oczach - bez kasku oczywiście , i powiedziałem sobie, w zupełności mi wystarcza, frajda niesamowita,że jadę motorynka.
Na niej nauczyłem się podstawowych zasad naprawy - chociaż nigdy nie byłem zwolennikiem mechaników którzy całe,życie grzebią ale chciałem poznać podstawy, a całą przyjemność czerpałem z jazdy.
W między czasie miałem okazję jezdzić jawką 50tką,rometem ogarem 205/50 t-1 , simsonem itd. - wtedy jazda simsonem była czymś wielkim,przyśpieszenie wydawało mi się ogromnę,dziś uśmiecham się jak to wspominam , ale to było coś, uczucię jakiego nigdy nie doświadczyłem jadąc sam na motocyklu, szybka zmiana biegów, i moc,która przy motorynce była dużo większa.. Chciałem kupić za wszelką cenę,ale znowu rodzice.. stare ,że sie psuje.. i plany się pokrzyżowały a przyszedł czas na coś innego.
Motorynke miałem dwa lata, cały czas się z niej cieszyłem,parę razy się pozdzierałem popłakałem, ale zawszę do niej wracałem . To znowu stało się silniejsze odemnie , takie małe gówno a znaczyło dla mnie tak dużo.
Po 2 latach ,kupiłem skuter - wcześniej negatywnie do niego nastawiony ale z czasem inaczej , chciałem coś nowego... Skuterem zrobiłem 13 tyś km, tuningowałem, silnik rozkręcałem setki razy,malowałem - cała frajda w stworzeniu czegoś wyjątkowego,pomimo ,że sie psuł.. Potrafiłem nim jezdzić na kole przednim,tylnym,paliłem gumę wszystko.. chciałem naśladować ludzi co jeżdża większymi motocyklami - zapominając,że to skuter.. :) ale z czasem apetyt wzrastał i znowu chciałem coś większego..
Po tylu latach na etapie skutera miałem okazję jako pasażer jechać na Kawasaki ZZR 600 o 100KM mocy. Uczucie było niesamowite jak to przyśpiesza, jak koło szybuje w strone nieba podczas przyśpieszenia,jaki ten motocykl jest mocny...
Sam miałem okazję jechać hondą nsr 125 - i znowu kolejne marzenie,marzenie za marzeniem, po prostu widząc motocykl każdy chciałem mieć,praktycznie bez wyjątku. Chociaż do sportowych motocykli miałem największy zapał.
Następny znowu był skuter tym razem tym razem już 125, osiągał 110km/h co w zupełności mi wystarczało przez dłuższy czas, kolejny raz byłem zadowolony, cieszyłem się przyśpieszeniem, prędkością jaką osiągał - wiele osób na pewno by mnie wyśmiało, ale ja wszystko doceniałem i przechodziłem stopniowo, i każdy motocykl był dla mnie wyjątkowy.
Kolejnym etapem jaki przechodziłem to było zatęsknienie za skrzynią manulną , miałem dość automatu,chciałem zmieniać biegi i mieć motocykl .. nie skuter. Chciałem by moja pasja nie była jak przeciętnego kowalskiego, co jeździ do biedronki chińskim skuterem,tylko chciałem to pokazać w inny sposób,mając motocykl. W między czasie jeździłem MZ 150 , 250tką, wtedy te motocykle dominowały, i były tym czym dla większości dzisiaj jest klasa 600 czy 1000.
W końcu zdecydowałem się nad kupnem - w sumie przypadkowo , nie planując kupić Yamahe TZR 50. Motorek miał 6 biegową skrzynie rozwijał 90-100km/h miał moc około 15koni mechanicznych - założony był drogiej firmy cylinder o poj 70ccm3. był to silnik dwu suwowy - cała moc skupiała się w górnym zakresie obrotów,dzięki czemu lubiałem redukować ,ciągnąć go na obroty, i uczucie przyspieszenia gdy silnik osiągał daną ilość obrotów od której silnik był wyraźnie mocniejszych, bardzo mi sie podobało. Tzr nie miałem długo, ponieważ znowu chciałem pójść etap w górę. Na etapie Tzr miałem okazję się przejechać Hondą cbr 900RR- 125km mocy i dużym momencie obrotowym. Motocykl był bez owiewek, zaniedbany,słabo skręcał,słabo hamował , opony nadawały się na śmietnik nie na drogę,pierwszy bieg wyskakiwał.. pamiętam jak obiecałem kumplowi ,że będę jechał powoli bo ja wiem, wiem ,że to jego tam.. wiadomo jak to się mówi żeby tylko użyczył :). A w środku denerwowałem się na myśl , bo wiedziałem co zrobię,że odwinę gaz do samego końca i poczuję znowu to co za łepka z zzr 1100. I tak było ruszyłem pierwsze metry zapiąłem dwójkę - bo jedynka wyskakiwała i odwinąłem do końca, po sekundzie może dwóch puściłem gaz pierwsza myśl "O kur..." druga, chce dalej, znowu do spodu , tym razem przytrzymałem trochę dłużej,ale znowu nie wytrzymałem odpuściłem.. i tak powtarzałem czynność na tyle ile mi odwaga pozwalała. Była to wąska droga z ograniczeniem do 40km/h, ja ten motocykl rozpędziłem do końca na 3 biegu - prędkość bliska 180km/h. Pamiętam do dziś tą prędkość to przyśpieszenie,gdy puszczałem gaz poprawiałem tyłek który zjeżdżał mi na siedzenie pasażera,zaciskałem nogami z całej siły baku i odkręcałem znowu do oporu.. jedna myśl jaka przeszła czy warto .. miałem całe życie przed oczami po czym znowu dołożyłem do pieca i dociągnąłem go na 3jce ile tylko byłem w stanie ..
Omijając klasy 250 , w wieku niecałych 17stu lat kupiłem Honde cbr 600 f2 - 4 cylindrowa rzędówka o mocy 100km.. Motocykl kupiłem za ostatnie pieniądze, w opłakanym stanie, przygarnąłem go w pierwszy dzień,od razu zacząłem czyścić świece,myć itd.. Była po wypadku ,była niezarejestrowana, nie miałem co jest oczywiste prawa jazdy... nie miałem nic.. ale to było i tak silniejsze od emnie wiedziałem,co mi grozi jakie mogą być tego konsekwencje. Ale ja tego nie dopuszczałem,że ktoś mi może zabronić tego co tak bardzo chcę. Szybko kupiłem , przeczyściłem świece- bo nie chciała odpalić, przeleciałem szmatką i odpaliłem. Pierwsze jazdy były w deszcz , pamiętam pierwsza prosta 1 i 2 bieg do oporu, koło sie ślizgało , dupa latała od lewej do prawej... Motocykl z początku sprawił się nudny - ponieważ tzr by jechać potrzebował obroty,odpowiedniego biegu. Hondą nie ważne który bieg jakie obroty, na żwirowej/polnej drodze i tak rzucała piachem do góry, a tył tracił przyczepność. Sytuacja jednak się odmieniła gdy wyjechałem na asfaltowe drogi. Fakt faktem wtedy motocykl rozpędzał się dalej bardzo zwinnie na każdym biegu , ale jednak od 7tyś obr, przemieniał się w pocisk i wręcz uciekał z pod tyłka. Chociaż nie były to już takie wrażenia jak na cbr 900rr, ale wiedziałem,że stopniowo do celu.. i muszę najpierw ogarnąć 600-tkę by wsiąść na coś większego. Nie zapomnę też pierwszej jazdy po obwodnicy i 180km/h, z czasem zarejestrowałem motocykl i zrobiłem prawo jazdy - bez tych papierków zrobiłem 3tyś km.
Dzisiaj już nie wzbudza wemnie tyle wrażeń,ale nadal jazda nim to czysta przyjemność. Na nim mam pierwsze prawdziwe wspomnienia z dorosłym motocyklem pierwsze ponad 200km/h,pierwsza jazda na kolę przy większych prędkość ,aż pod odcięcie,pierwsze palenie gumy z kłębami dymu,pierwsze przyśpieszenie które naprawdę było bardzo odczuwalne i najważniejsze.. pierwsze prędkości... Jeżdżąc mniejszymi motorkami zastanawiałem się jak to jest jeździć motocyklem większym o większej mocy... Teraz już wiem i wtedy było to nie do pojęcia,że taki motocykl na tak krótkim odcinku potrafi osiągnąć 150km/h, a to jednak jest możliwe. Po 5latach jeżdżąc na samych 50tkach i 125 w końcu miałem prawdziwy motocykl,który był mocny i szybki.
Prędkość niestety dziś nie wywiera na mnie takiego wrażenia jak kiedyś,bo po prostu ten motocykl jest tak skonstruowany ,że jazda z prędkością 150km/h nie robi wrażenia i nie wydaję sie to jakoś przesadnie szybko. I tak wielu co nie jeździ motocyklami powie - świr,wariat ale realia są takie,że samochód a motocykl to dwie inne rzeczy,inne hamulce,przyśpieszenie,prędkości i ich odczucie.
Samochodem jeżdżę na co dzień potrafię jeździć z prędkościami 50-70km/h ,na dobrej długiej prostej nie przekraczam zazwyczaj 110,ponieważ nie daje mi to jakieś satysfakcji. Z motocyklami jest całkiem inaczej. Odczucie oporów wiatru, ryku silnika,przyśpieszenia i tej wolności jest nie samowi tę i tego nigdy nie zrozumie osoba jeżdżąca na czterech kołach .Pokonywanie zakrętów jest nie samowi tę,to nie skręcenie kierownicą jak w samochodzie,to ułożenie ciała,przechylenie motocykla , dostosowanie prędkości do nawierzchni - nawet ziarenko piasku robi różnice, rodzaj nawierzchni ,wszystko liczy się dużo bardziej, i składanie motocykla w zakręcie jest niesamowitym uczuciem gdy przy większych prędkościach motocykl sie niemal kładzie na asfalcię. Wyjście z zakrętu przy odwijaniu przy samym jego końcu to tak jakby ktoś zasadził ci kopniaka w dupę z całej siły :) .

nadal dążę do swojego celu i powoli będę zmieniał motocykle tym razem będzie to prawdopodobnie sportowa 900tka i na koniec 1000. Wiem jedno . Dobrze nie jeżdżę i nigdy się nie będę uważał za dobrego kierowcę,bo przede mną jeszcze nawet nie jest połowa drogi,a na motocyklach muszę się nauczyć jeszcze wielu rzeczy .
To co jest napisane to jest wielki skrót całych 6 lat. A było dużo więcej przygód.
Jazda na motocyklu czyni Cię kogoś innego wyjątkowego. Nie jak każdego co ma samochód,którym dojeżdża do pracy,gdzie połowa kupuję bo musi się pokazać :) nie każdy nadaję się by jeździć motocyklami. Większość osób nie poradziła by sobie, trzeba mieć odpowiedni dystans, psychikę i wyobrażanie. Nie mam tu na myśli dziadków jeżdżących na , wueskach,simsonach..itd Jeżeli chodzi o motocykle sportowę i o wykorzystanie ich możliwości trzeba mieć po prostu jaja i rozum. Gdy się niema tego pierwszego to się nie wykorzystuję 1/5 możliwości motocykla, gdy braknie drugiego się ginie.. Trzeba znaleźć granicę,pewną , którą każdy ma indywidualnie,a tą granice nie każdy potrafi sobie wyznaczyć.
Zobaczymy komu się nie spodoba to co tu napisałem i mogę się nawet w pełni zgodzić,nie zależy mi na pochwalaniu czy innych rzeczach,wyraziłem swoje zdanie a forum chyba po to jest !. Pozdrawiam i szerokości życzę :)
Darek19123
Świeżak
 
Posty: 1
Dołączył(a): 20/8/2014, 01:11


Postprzez miki1406 » 20/8/2014, 13:43

Mi się podoba :)

Tym bardziej, że moja historia to prawie kopia twojej :)

Ja śmigam od 15 lat... Nie miałem skuterów, ale dziesiątki WSK, Jaw, MZ, Ogarków, Komarków, Simsonków i innych kultowych moto PRLu... Potem wszedłem w trupki miniścigacze, chopperki, enduro 50-125. Nauczyłem się mechaniki. Potem już większe GSX600F, CB500, CBR900RR SC28, GSX750F...

Ale jazda bez prawka, szaleństwa, rodzice, dorabianie się itd... wszystko to samo :)

I po czym poznaje prawdziwego motocyklistę?? Po tym, że mając Hayke siada na motorynkę, jedzie i cieszy się jak dzieciak. Docenia jej walory i delektuje się rozwiązaniami tamtych lat...

Ktoś komu mama dała na 18ke 20tysi na "ersześć" i kombi alpina... jedzie czysta i z pogardą patrzy na dzieciaków na chinolach - motocyklistą niestety nie jest... Szpanerka, wieś i radość na 2 sezony, stracona śledziona i powrót do lansu samochodem...

Widzę takich ludzi i znam, nie jest to stereotyp... Od wielu brat odkupuje słitaśne ścigacze i je odbudowuje...
Imbrola faza - "Detailing" ;)
Avatar użytkownika
miki1406
VIP Ścigacz.pl
 
Posty: 2846
Dołączył(a): 16/8/2009, 22:37
Lokalizacja: Skierniewice

Postprzez Voxx » 23/8/2014, 21:11

dobry i prawdziwy text , powinieneś pisać artykuły na takim forum jak to , z PASJA
życze powodzenia z 1000 cem super frajda
gsxr 1100
10 sezon 32l
2 gleby
Voxx
Świeżak
 
Posty: 237
Dołączył(a): 3/1/2010, 13:43
Lokalizacja: Beskid Zywiecki



Powrót do Hydepark



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości




na gr